Wczoraj miałam okazję wybrać się na koncert zespołu Poparzeni kawą trzy w olsztyńskim Nowym Andergrancie. To była spontaniczna decyzja, bo bilety kosztowały dość drogo, a ja miałam w planach jeszcze inny koncert, ale gdy dowiedziałam się, że ten zespół będzie grał u nas, nie umiałam sobie odmówić.
Poparzeni kawą trzy mają to do siebie, że każda ich piosenka jest specyficzna, inna, wyróżnia się wśród reszty bezbarwnych kawałków. Nie umiem powiedzieć, co na to wpływa. Chyba to to groteskowe podejście, nowatorski sposób opisywania rzeczywistości, zaskakiwanie widza.
Weźmy na przykład ich najpopularniejszą piosenkę - „Byłaś dla mnie wszystkim". Czym nas tutaj zaskoczyli? Wśród mnóstwa piosenek o miłości, mało kto by się spodziewał opisania tego uczucia z perspektywy osoby, która przeżyła stratę najbliższej osoby. Tym bardziej, że na początku piosenka sprawia wrażenie wesołej.
Jeśli już o miłości mowa, to Poparzeni kawą trzy są moim zdaniem rewelacyjni w podejmowaniu tego tematu. Podjęli próbę zamknięcia miłości w jednym zdaniu i tak powstał wers refrenu do piosenki... „Chcę sobie z tobą życie zmarnować". Czy to było trafnie ujęte? Zobaczcie sami. W każdym razie szanuję ich za to - ja bym nie wpadła na coś tak oryginalnego.
Innym ciekawe podejście do tematyki miłości mamy w piosence „Życie ułożyć". Padają tam takie słowa - „Przestań kochanie ciągle mi grozić, że życie sobie ze mną ułożysz". Czy to też byście potraktowali jako wyznanie miłości? 😀
Inna piosenka, którą zaśpiewali ze specjalną dedykacją dla pań - „Wezmę cię". Ten rodzaj humoru trzeba już lubić. Ale gdy spojrzeć na to z dystansem, piosenka jest śmieszna i przede wszystkim życiowa - takie dość odważne wyznanie.
Zabawnie o miłości mówi też ich najnowszy kawałek - „Zakochaj się we mnie"
Zabawnie o miłości mówi też ich najnowszy kawałek - „Zakochaj się we mnie"
Poza tym mają też takie piosenki, które większość z nas kojarzy jak „Szukam cię wszędzie" czy „Okrutna, zła i podła" Któż po takim tytule spodziewałby się, że w tej piosence będzie mowa o niewiernej kochance?
Zagrali też kawałek, który śpiewają tylko w klubach, bo nie ma tam dzieci. Domyślacie się jaki? I tu znowu - nie wszyscy lubią ten rodzaj humoru, ale czy ten kawałek nie oddaje prawdy? 😀
Na koniec moja ulubiona - „Kawałek do tańca", którą od wczoraj będę kojarzyć z tym koncertem.
Zagrali też kawałek, który śpiewają tylko w klubach, bo nie ma tam dzieci. Domyślacie się jaki? I tu znowu - nie wszyscy lubią ten rodzaj humoru, ale czy ten kawałek nie oddaje prawdy? 😀
Tak miło spędziłam wczorajszy dzień, zaś dzisiaj odwiedziłam Muzeum Warmii i Mazur. W końcu po dwóch latach studiowania w Olsztynie się na to zdecydowałam. Już niedługo podzielę się z Wami wrażeniami z tej wycieczki w kolejnym poście z cyklu Olsztyn znany i nieznany.
