Zew Cthulhu
Autor: Howard Philips Lovecraft
Ilość stron: 300
Wydawnictwo: Vesper
Rok wydania: 2019
Data polskiej premiery: 1983
Długo wahałam się z sięgnięciem po Lovecrafta aż w końcu ostatecznie namówił mnie znajomy, od którego dostałam zbiór opowiadań. w takim wypadku już nie mogłam nie spróbować 😊 Choć może nie jest to lekka i przyjemna lektura, to skutecznie mi urozmaiciła stresujące przygotowania do sesji, przez co nauka do egzaminów stała się mniejszym złem. Zew Cthulhu to zbiór pięciu najbardziej znanych opowiadań Howarda Philipsa Lovecrafta, który został okrzyknięty mistrzem opowieści niesamowitej, zaś teraz sama miałam okazję się przekonać, że nie bez powodu.
„Skądś dobiegło mnie tykanie zegara. Powszedni, zwyczajny dźwięk, lecz zarazem przypomniał, że okolica, w której się znalazłem ma jeszcze jedną bulwersującą właściwość: jest zgoła pozbawiona życia zwierzęcego. (...) w lesie nie słychać nawet zwykłych nocnych pokrzykiwań dzikiej zwierzyny. Pomijając złowieszczy szmer dalekich, niewidocznych strumieni, panowała tu absolutna, nienormalna, międzyplanetarną wręcz cisza. Cóż za nieuchwytny gwiazdowy mór poraził tę zapadłą okolicę?"
Co byście powiedzieli na dawkę wydarzeń osadzonych w naszym świecie, ale mających swoje korzenie gdzieś poza nim? Co jeśli świat, który znamy, to tylko mała cząstka tego, co jeszcze nieodkryte i niezbadane, a zarazem przejmujące najczystszą grozą? Czytając te opowiadania zobaczycie tę właśnie wersję świata, do którego wkradł się pierwiastek zła w najgorszej możliwej postaci - zła, które przenika do naszego małego, na pozór bezpiecznego świata, by go zniszczyć z kretesem. Jesteście gotowi, by to zobaczyć? Jeśli tak, to oddajcie się w ręce tego niesamowitego pisarza, by dostać porcję grozy podaną w najbardziej niezwykłej postaci.
„Całe gospodarstwo - drzewa, budynki, nawet trawa i zioła, których nie zdążyła jeszcze uśmiercić szara skruszałość - mieniło się ohydną, nieokreśloną mieszaniną barw. Zwieńczone językami nieczystych płomieni gałęzie prężyły się ku niebu, migotliwe strużki potwornego ognia rozpełzały się po kalenicach domu, obory i szop. Wszystko pochłaniała bezkształtna świetlistość, bezwymiarowa tęcza tajemnej studziennej trucizny - wrząca, czarująca, chwytna, pazerna, roziskrzona, wyprężona i złowieszczo kipiąca gamą kosmicznych, nierozpoznawalnych barw."
Jeśli chodzi o treść to tylko tyle mogę zdradzić. Każde opowiadanie przedstawia inną mroczną historię, choć wszystkie łączy jeden wątek. Czytając je nie raz będziecie z poczuciem trwogi przewracać kolejne strony, by poznać najmroczniejsze historie, jakie dane będzie Wam sobie wyobrazić. i pomimo uczucia niepokoju, którego nie raz zaznacie, nie będziecie w stanie jej odłożyć nieskończonej. Choć to nie do końca typ prozy, po którą lubię sięgać, to uważam, że warto się z opowiadaniami tego pisarza zapoznać. Klimat, w który się przenosimy w czasie spędzonym z tą książką trudno oddać słowami, więc nawet nie próbuję. Tego trzeba po prostu doświadczyć. Ma się poczucie obcowania z czymś nieziemskim i trudnym do wypowiedzenia, zaś autorowi udało się to świetnie ubrać w słowa. Jedyne, co może utrudniać czytanie, to pojawiające się gdzieniegdzie archaizmy, bądź inne słownictwo specjalistyczne, którego znacznie musiałam sprawdzać. I były momenty, w których miałam dość czytania i chciałam książkę ostatecznie odłożyć, bo opisy momentami wydawały się przydługie, ale jednak chęć poznania całości zwyciężyła.
Jeśli ktoś jeszcze się zastanawia nad jej przeczytaniem, to stwierdzam, że naprawdę warto. Szczególnie jeśli lubicie fantastykę bądź literaturę grozy. Albo ciekawe połączenie jednego i drugiego 😊
Moja ocena: 7/10
