Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 marca 2020

#Zostańwdomu – czyli o tym, jak Tinder pomaga znaleźć miłość w czasach zarazy

Byłam i dalej jestem zdania, że żadna, choćby nawet najlepiej wymyślona aplikacja, nie da takiej samej możliwości poznania drugiego człowieka jak realne kontakty towarzyskie. Jednak nigdy jeszcze korzystanie z Tindera nie było tak zasadne jak w czasie, gdy zostanie w domu może przesądzić o naszym zdrowiu i życiu, wręcz nawołuje się do ograniczenia kontaktów ze znajomymi i pozostania w domu. Obecnie jesteśmy zmuszeni do bycia online i w zasadzie droga internetowa to jedyna droga, którą możemy załatwić większość potrzeb – rozmowy ze znajomymi online, zakupy online, nauczanie online, msze online. Czegoś jeszcze nie wymieniłam? 

Kilka postów wcześniej pisałam o podrywaniu. Skoro teraz i to przeszło w tryb online, to dzisiaj będzie o typach panów na Tinderze. Swoją drogą z psychologicznego punktu widzenia ciekawym zjawiskiem jest, co potrafią oni wymyślić, żeby zachęcić do siebie płeć przeciwną, używając tylko ograniczonej ilości znaków.  Niektóre teksty wynotowałam sobie, by stworzyć swego rodzaju przewodnik po Tinderze. Zapewne powstało już takich mnóstwo, ale być może moje spostrzeżenia też się komuś przydadzą. Przedstawiam Wam 10 typów osobników na Tinderze, ale najpierw piosenka, która idealnie wpasowała mi się w temat.

1. Poszukiwacz
Najpopularniejszy typ faceta na Tinderze. W końcu każdy w swoim życiu czegoś poszukuje. Jedni drugiej połówki, inni przygód na jedną noc, a jeszcze inni partnerki na wesele. Jednym słowem – każdy szuka szczęścia, lecz w każdym przypadku to szczęście jest inaczej rozumiane. Ten typ łatwo poznać po następujących zwrotach: Szukam prawdziwej miłości, paniom, które szukają przygód dziękuję, Szukam tej jedynej, by dzielić z nią życie i konto na Netflixie (gdzieś czytałam, że są takie opinie, że gdy dzieli się z kimś konto na Netflixie, to znaczy, że związek jest na poważnie), Szukam baby, a nie księżniczki, Szukam żony, bo mi gdzieś uciekła (wyrazy współczucia), Szukam kogoś na miłe wieczory spędzone w fajnej atmosferze. Niektórzy też szukają partnerki z powodów czysto materialnych – Szukam partnerki do programu 500+, bądź innych nieuwzględnionych powyżej – Szukam koleżanki do trójkąta, Szukam dyskretnej kochanki, Szukam dziewczyny, której mógłbym wylizać tyłek. Są też i tacy, którym aplikacja nie służy tylko do szukania partnerki – Szukam przyjaciół, bo nie mam, Potrzebny ratunek, umieram z nudów. Ostatnio zaś pojawił się jeszcze jeden typ poszukiwacza: Przez epidemię brakuje mi kontaktu z ludźmi i świeżego powietrza. Zapraszam na kawę na Skype.

2. Dobry kucharz
Szczyci się umiejętnością gotowania. Umiejętność w życiu bardzo przydatna, więc czemu by się tym nie pochwalić. Podobno  faceci są dobrymi kucharzami, ale czy wszyscy? Można go zidentyfikować po zwrotach typu: Robię dobre tagliatelle w sosie brokułowym, czy Zrobię spaghetti i nawet będzie zjadliwe, Robię niezłe gofry i naleśniki. Aczkolwiek i w tym przypadku można trafić na niebezpieczne osobniki. Należy uważać na typ, który oferuje: Będę ci gotować jeśli zostaniesz moją zmywarką.

3. Filozof/poeta
Ile ludzi, tyle dziwnych, zaskakujących, czasami śmiesznych, mniej lub bardziej udanych prób wymyślenia czegoś oryginalnego. W przypadku Tindera jest to temat rzeka. Może ktoś kiedyś napisze książkę o nurtach filozoficznych powstałych na Tinderze? Albo zbierze te wszystkie poetyckie teksty? Dość łatwo jest rozpoznać zarówno poetów jak i filozofów. A oto typowe dla nich zwroty:
Nie potrzebuję skrzydeł, by latać. Potrzebuję ludzi, dzięki którym nie upadnę.
Przez wyzbycie się pożądań i potrzeb możemy oderwać się od świata, stać się mu obcymi i wyzwolić z cierpienia, jakie niesie.
Jestem jaki jestem i cieszę się z tego.
Jeśli myślisz, że przygody bywają niebezpieczne, spróbuj rutyny, to dopiero niebezpieczne.
Ogólnie to spanie jest najważniejsze. Nic nie napiszę, bo kogo to obchodzi, ważne, że piwko w sklepie się chłodzi.
Młody, zadbany ogier, pełen wigoru (jeszcze). Zapraszam na interesujące podróże na moim grzbiecie.

4. Zaradny
Osobnik wykazujący umiejętności niesamowicie przydatne, szczególnie podczas kwarantanny. Zaoferuje ci, że poratuje maseczką, bądź ma zapas makaronu i papieru toaletowego. Są też tacy, którzy twierdzą, że mają talent w zamawianiu żarcia na dowóz, co w obecnych czasach może być umiejętnością na wagę złota.

5. Szczery do bólu
Nie boi się mówić o swoich wadach – Czasem za dużo gadam, Nieudolnie śpiewam pod prysznicem. Nie ma problemów ze szczerym mówieniem, o tym, co czuje czy myśli – Nie oszukujmy się, nawet was nie polubię, po prostu nie mam z kim pić.

6. Pomocny
Już na samym początku znajomości jest gotów zaoferować różnego rodzaju pomoc i zadbać o twoje potrzeby – Jestem otwarty na dzielenie się kontem na Netflixie… dopóki mój kumpel nie zmieni hasła, Mogę naprawić twoje auto albo zrobić spoko obiad (patrz:punkt 2.dobry kucharz). Znajdzie się i taki, co z chęcią wypełni ci ankietę. I to się ceni. Niektórzy też gotowi są posłużyć dobrą radą – Rozmazane zdjęcie? Weź Rutinoscorbin, będzie lepiej.

7. Romantyk
O romantyka na Tinderze nietrudno, z tym, że każdy zna inną definicję romantyzmu. Według słownika języka polskiego romantyk to artysta tworzący zgodnie z założeniami romantyzmu czy w tym przypadku mężczyzna romantyczny, uczuciowy, sentymentalny. Czy na Tinderze można takich znaleźć? To nie ulega wątpliwości. Niejeden napisze, że zagra ci balladę pod oknem na gitarze bądź zabierze cię w podróż dookoła domu i poczęstuje do tego kawą z czajnika (to dopiero romantyk full wypas). Nie brakuje tam też głębokich cytatów jak: Cały świat i wszystko na nim jest piękne, ale najpiękniejsza jest kochająca kobieta.

8. Sprytny i wybitny
Tak zwany chłopak do tańca i do różańca. Ma wiele różnych zainteresowań a także uważa, że posiadł wiele ważnych umiejętności jak: gra na instrumentach, śpiewanie, pisanie wierszy (patrz: punkt 3.filozof/poeta), gotowanie (patrz: punkt 2.dobry kucharz), czy wiele innych. Jednak zdarzają się tu dość specyficzne osobniki, które trochę odstają od tej kategorii. Poniżej przykłady jak je zidentyfikować.
Mam pełne uzębienie i prawo jazdy. Jak się napiję, to bywam zabawny.
Mam większy tyłek od twojego, lubię tańczyć do kubańskiej salsy, gotować lepiej niż Gordon Ramsay.
Posiadam instrukcję obsługi świrów.
Lubię jeść, pić, oddychać i mrugać.
Lubię wstawać o 5 rano w celu skorzystania z ubikacji. W wolnych chwilach odwiedzam różnego rodzaju supermarkety celem nabycia czerwonego bądź złotego trunku w szklanej 700 ml butelce. Pozdrawiam serdecznie i liczę na fortunny odzew ze strony jejmości.

9. Buntownik/Anarchista
Uważa, że aplikacja randkowa to dobre miejsce, by wyrazić swoje niezadowolenie z faktu, że żyje, wylewać życiowe rozczarowania czy po prostu narzekać – Ten świat jest gównem pier*******. Roz******** go z chęcią, ale nie mam odpowiednich narzędzi; Dla wszystkich, którym nie pasuje moje 180cm – nie podoba się to wyp********; Kiedyś będę normalny, ale póki co jestem młody. Niektórzy nawet na wstępie skutecznie do siebie zniechęcają – Nie musisz być mądra, nawet ładna, nawet wcale mogłoby cię nie być. Ale jak już jesteś to trudno.

10. Kreatywny i zaskakujący
Próbuje zaskoczyć na różne sposoby, żeby przyciągnąć twoją uwagę. Stara się rzucić tekst, który tak ci da do myślenia, że nie będziesz spała po nocach zastanawiając się, co poeta miał na myśli (patrz: również punkt 3. filozof/poeta). Typowe dla niego zwroty to na przykład:
Dokąd nocą tupta jeż?
Czy znacie legendę o niemym Michałku, który tak żuł gumę, że oślepł?
Moja dusza jest jak sumienie faszysty (tutaj to naprawdę się zaniepokoiłam),
W święta słucham kolęd Zbigniewa Stonogi.
Ten osobnik też chętnie też podzieli się faktami ze swojego dzieciństwa – Jak byłem mały to jadłem danonki bez łyżeczki, a czasem rzuci wyzwanie – Pokaż cycki, dam ci pączka.*
________
*z tym jedzeniem to jest ciekawa kwestia. Jeszcze gdy ktoś lubi pączki, to jestem w stanie zrozumieć, ale jak zrozumieć takiego, który pisze: Nie lubię jeść pączków? Są też tacy, którzy konkretnie piszą: Jeśli nie masz nic przeciwko pizzy hawajskiej to się dogadamy, bądź zapytani o to, czy lubią kebaby  wykazują niesamowity entuzjazm.

Tekst ma być tylko i wyłącznie żartobliwy, więc mam nadzieję, że nikogo nie obraziłam i dobrze się bawiliście. Jeśli jednak kogoś obraziłam, to uwzględnię wszelkie zażalenia 😁 Czy lista jest kompletna? O typach panów na Tinderze już było, więc może teraz pora na panie? A jakie jest Wasze zdanie na temat tego wynalazku?

sobota, 21 marca 2020

Pandemia wirusa

Na tego wirusa trudno znaleźć antidotum
Ludzie masowo chorują, niektórzy umierają
Każdy rozpaczliwe pragnie się przed nim uchronić
Zachowujemy skrupulatnie wszelkie środki ostrożności
Unikaj zgromadzeń, zachowaj bezpieczny odstęp
Myj ręce  często, długo i dokładnie
Zostań w domu, jak słynne hasło głosi
Bo gdy wyjdziesz, może czaić się za rogiem

Jest jeszcze inny wirus, być może równie groźny
Na niego lekarstwa nie ma, a śmierć mu nieobca
Środki ostrożności też warto zachować
Bo może cię dopaść, gdy tylko wyjdziesz z domu
A gdy to się stanie, nie ma już ratunku
Bo kto raz prawdziwie pokocha
Ten kawałek serca traci już na zawsze

Do tej pory nie powstało antidotum
Co by można zażyć na serce
By uleczyć wszystkie dziury i pęknięcia
Lecz wirus to przypadek osobliwy
Bo kto chciałby się leczyć
Z zakochania?


Co myślicie o takim zestawieniu?
Takie to ponure przemyślenia mnie dopadają w tym ponurym czasie. W czasie, kiedy doświadczamy czegoś przełomowego. Mówią, że takiej epidemii nie było 700 lat. Mówią, że ten czas to próba człowieczeństwa, że wydobędzie z nas to, kim jesteśmy naprawdę. Powstały nawet teorie, że świat zbliża się ku końcowi. Może rzeczywiście się skończy? Albo radykalnie zmieni? Jeśli tak, to niech zmienia się na lepsze. Może właśnie po to dany jest nam ten czas? By coś przemyśleć i zmienić w swoim życiu?

piątek, 14 lutego 2020

Jeśli wychodzisz z domu, prędzej czy później się zakochasz

Tak często używamy, bądź też nadużywamy słowa „zakochać się". Zakochać się można przecież dosłownie we wszystkim. Ile razy mówię, że zakochałam się w tej książce, czy w tej piosence. O osobach już nie wspominając. Czy zawsze używamy tego słowa świadomie? Czym tak naprawdę jest zakochanie? Od zawsze ciekawiło mnie to zjawisko. Skąd bierze się zakochanie, co sprawia, że się zakochujemy i od czego to zależy? Nurtowało mnie to, aż do momentu, gdy znalazłam film, który tutaj zamieściłam. Nie dawał on w pełni wyczerpującej odpowiedzi na moje pytanie, ale nieco rozjaśnił mi sprawę i zachęcił do szukania odpowiedzi w różnych źródłach, co też zrobiłam. Wybrałam najciekawsze rzeczy, które dzisiaj w dniu zakochanych warto omówić.
Przyjrzyjmy się najpierw definicji zakochania. Wikipedia definiuje zakochanie jako stan związania emocjonalnego z drugą osobą, który charakteryzuje się nieustającymi myślami o tej osobie i pragnieniem przebywania z nią. W przypadku niedostępności obiektu uczuć osoba zakochana nierzadko cierpi. Zakochanie często błędnie nazywane jest miłością. Natomiast miłość zdefiniowano tam jako uczucie, typ relacji międzyludzkich, zachowań, postaw. Często jest inspiracją dla dzieł literackich lub malarstwa. Stanowi ważny aspekt psychologii, filozofii i religii. Jak dla mnie nie jest to wystarczająco jasna definicja, więc postanowiłam szukać dalej.
O miłości już pisałam rok temu w poście „O poważnej chorobie psychicznej, której nie leczymy”. Dzisiaj natomiast chcę przyjrzeć się bliżej zjawisku zakochania. Skoro miłość jest na liście chorób psychicznych, to co należy powiedzieć o zakochaniu?
Okazuje się, że zakochanie to coś naturalnego, właściwego każdemu człowiekowi jak jedzenie czy spanie. Zakochujemy się, ponieważ to typowe dla naszego funkcjonowania.
Chemia w mózgu, Bóg czy szatan?
We wspomnianym wcześniej filmie padły chyba wszystkie możliwe przypuszczenia na temat tego, co jest przyczyną stanu zakochania. Chemia w mózgu, Bóg, szatan, a nawet oddziaływania grawitacyjno–magnetyczne wytwarzane przez serce każdego człowieka. Zatem domysłów było mnóstwo, a niektóre były bardzo kreatywne 😂Kto miał rację? Przyjrzyjmy się procesowi zakochania najpierw od strony biologiczno–chemicznej.
Są źródła, które mówią, że samo zakochanie się trwa zaledwie jedną piątą sekundy. Tak niewiele potrzeba, by dopadł nas ten dziwny stan. Na tyle krótko, że można nawet ten moment przegapić. Gdy się zakochujemy, w naszym mózgu zaczyna równolegle pracować 12 różnych regionów.
Wyróżnia się trzy hormony, które mają udział w procesie zakochiwania się. Są to neroadrenalina, dopamina i serotonina. Neroadrenalina wywołuje podniecenie, euforię i przypływ dobrej energii. Przyspiesza bicie serca, podnosi ciśnienie krwi oraz powoduje czerwienienie się na widok ukochanej osoby. Dopamina nazywana cząsteczką szczęścia odpowiada za odczuwanie przyjemności oraz przypływ aktywności. Jednak wpływa również na utratę apetytu czy strach przed utratą ukochanej osoby. Zaś serotonina, a raczej jej gwałtowny spadek jaki następuje w procesie zakochania powoduje z kolei rozdrażnienie, brak koncentracji, bezsenność, obsesyjne myśli czy nawet stany depresyjne. Ilość tych trzech neuroprzekaźników w mózgu Ilość w mózgu tych neuroprzekaźników jest kontrolowana przez fenyloetyloaminę (ang. PEA). Związek ten, nazywany potocznie „narkotykiem miłości”, w strukturze oraz działaniu podobny jest do amfetaminy. Fenyloetyloamina ma właściwości odurzające, odpowiedzialna jest za euforię, radość, podniecenie i pewność siebie zakochanej osoby. Z drugiej strony powoduje bezsenność, niepokój, zaburzenia łaknienia, brak tchu i koncentracji oraz przyspieszenie bicia serca.

Gdy zakochanie przerodzi się w coś więcej
Z badań wynika, że zwykle pomiędzy 18 a 48 miesiącem (4 rokiem) związku, cały szalejący ogień  miłości powoli się wypala i przygasa. Wtedy zakochani mogą się nawet rozstać… Na szczęście, nie jest to reguła.
Za trwałość związku odpowiadają dwa inne hormony: oksytocyna i wazopresyna. Oksytocyna łagodzi stres i ból oraz ma działanie uspokajające i relaksacyjne. To „hormon przytulania”. Mężczyźni i kobiety wytwarzają go, kiedy dotykają się i obejmują. Wazopresyna natomiast wytwarzana jest w chwilach stresowych. Hormon ten nazywany jest ponadto cząsteczką wierności. Jego niski poziom może sprawiać, że mężczyźni rezygnują ze związku i szukają nowych partnerek.
Poczucie przywiązania, bezpieczeństwa i stabilizacji w związku dają również wytwarzane hormony szczęścia – endorfiny. Podobnie jak spokrewniona z nimi morfina przynoszą dwojgu ludziom spokój, optymizm, poczucie ciepła i harmonii. Pomagają wytrwać w dobrym związku aż do śmierci.

Miłosna mapa, czyli w kim się zakochujemy i dlaczego
Teraz spojrzymy na zakochiwanie się od strony psychologicznej. Choć pierwsze, co zauważamy podczas spotkania to wygląd drugiej osoby, przy wyborze naszych uczuciowych partnerów kierujemy się czymś więcej niż wzrokiem. Pytanie brzmi: czym dokładnie?
Pierwsza faza eliminacji ma charakter kulturowy. Wizerunek naszego idealnego partnera i oczekiwania względem niego zostają zakodowane w naszym umyśle we wczesnych latach naszego życia. Zanim osiągniemy osiem czy dziewięć lat, w naszym mózgu utrwalone zostają „miłosne mapy", matryce zmysłowo-intelektualne, które zawężają krąg potencjalnych obiektów zainteresowań do osobników zdolnych przywołać pewne określone wspomnienia — zapachów, zachowań, typu poczucia humoru, a także wyglądu. Nikt oczywiście nie zrekonstruował jak dotąd rzeczywistej „miłosnej mapy" i nawet w przybliżeniu nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jakie cechy innego człowieka wywołają w nas rezonans uczuciowy. Nie jest jednak przypadkiem to, że na ogół wiążemy się emocjonalnie z człowiekiem, z którym możemy się dobrze porozumieć, przy którym możemy czuć się bezpiecznie i który nie jest nam całkowicie obcy kulturowo.

A może jednak zapach?
Niektóre źródła podają, że proces zakochania zaczyna się od zapachu. Ważna jest naturalna woń i - prawdopodobnie - ukryte w niej bezwonne feromony. Ich istnienie u człowieka nie jest jeszcze wyczerpująco zbadane przez naukę. W każdym razie, zapach dociera do nosa, gdzie napotyka bardzo czuły narząd lemieszowo-nosowy. Ten z kolei aktywuje podwzgórze - mały obszar w mózgu. Jeśli wszystko „do siebie pasuje”, zaczynamy się interesować partnerem, nasze szare komórki zaczynają świecić (widać to podczas badania pozytronową tomografią emisyjną (PET)), zaś podwzgórze zaczyna wydzielać fenyloetyloaminę.

Może ewolucja?
W zależności od płci preferujemy różne cechy u naszych partnerów. Panowie najczęściej wymieniają urodę i młodość kobiety. Panie skupiają się bardziej na pozycji społecznej mężczyzny, jego inteligencji, pracowitości, dojrzałości, opiekuńczości i zasobności portfela.
Naukowcy twierdzą, że te upodobania to spadek po naszych przodkach. W czasach, gdy po Ziemi biegały mamuty, a ludzie żyli w jaskiniach, role społeczne były jasno określone. Kobieta rodziła dzieci i opiekowała się nimi, a mężczyzna, jako z natury silniejszy, polował na wspomniane wcześniej mamuty, aby zdobyć pożywienie i zapewnić rodzinie przetrwanie.
Preferowane cechy wiążą się z możliwością wypełnienia tych ról. Kobieca uroda traktowana jest jako objaw zdrowia niezbędnego do urodzenia i wychowania potomstwa. Na przykład w większości kultur za zgrabną uważa się kobietę, która ma szczupłą talię i pełne biodra, a taka sylwetka świadczy o dobrym przystosowaniu do porodu. To samo znaczenie ma młody wiek.
Cechy, które kobieta ceni w partnerze wiążą się z umiejętnością zapewnienia jej dzieciom jak najlepszych warunków życiowych. Pieniądze zarabiane przez mężczyznę umożliwiają zdobywanie pożywienia i innych dóbr materialnych. Zaś jego dojrzałość i opiekuńczość pozwalają mieć nadzieję, że podzieli się swoją zdobyczą z rodziną.

Czy długotrwałe zakochanie jest dobre?
Zakochanie jest szkodliwym stanem, obniża próg bólu, wydziela się dopamina, a nieustanny „haj” dopaminowy może prowadzić do Parkinsona. Oniżenie się poziomu serotoniny, które towarzyszy zakochaniu również nie jest zjawiskiem korzystnym, ale na to jest sposób.  Jeśli jesteś przygnębiony  powodu zakochania, najedz się czekolady 😁

Okazuje się zatem, że zakochanie to złożony proces, a jego źródeł należy szukać w różnych płaszczyznach funkcjonowania człowieka. Na ten temat można by jeszcze wiele napisać. Psychologia opisuje wiele zjawisk, które mają swój udział podczas zakochiwania się. Jednak miłość często wymyka się psychologicznym analizom. Zdarza się, że wszystkie te zbadane naukowo prawidłowości muszą skapitulować wobec nieprzewidywalności ludzkiej natury.


Na koniec zostawiam Was z piosenką Maryli Rodowicz, która moim skromnym zdaniem jest niedościgniona jeśli chodzi o śpiewanie o miłości 😊

Źródła, które wykorzystałam:
Szymborski K., 2004. Chemia miłości (http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,3692)

piątek, 7 lutego 2020

Miłość to matematyka

Miłość to funkcja
Czyli przyporządkowanie
Każdemu elementowi
Ze zbioru pierwszego
Dokładnie jednego elementu
Ze zbioru drugiego
Nasze przyporządkowanie
Można nazwać funkcją

Miłość jest jak rachunek prawdopodobieństwa
Prawdopodobieństwo że spotkasz
Drugą połówkę swojej duszy
Jest bliskie zeru
A jednak mi się udało

Miłość jest jak zadanie optymalizacyjne
To ciągłe pytanie jakie muszą być
Wymiary mojego uczucia
By szczęście, które Ci daję
Było możliwie największe

Miłość jest jak proporcja
To, ile Ci jej daję
Jest wprost proporcjonalne
Do tego, ile otrzymuję
Bo dajemy sobie wszystko

Chociaż nie da się jej
Zważyć, zmierzyć
Obliczyć pola lub objętości
To i tak jest niewyobrażalnie wielka

Miłość jak matematyka
Ma wiele różnych zasad
Z tym, że nikt jeszcze ich nie opisał
I nie zbadał

Bo nigdy nie możesz wiedzieć
Kiedy trafi na Ciebie
Nie znasz dnia ani godziny
A będzie to, gdy najmniej się spodziewasz

I żadnym równaniem,
Żadna prawidłowością
Nie da się tego momentu
Obliczyć, niestety…
_______

Wiersz napisany jakieś trzy lata temu na konkurs walentynkowy. Teraz bym co nieco w nim pozmieniała, ale z racji, że zdobył drugie miejsce w tymże konkursie, to niech już zostanie jak jest 😁 Czy miłość ma coś wspólnego z matematyką? Czy można ją opisać jakimiś zasadami? I czy miłość doskonała jest możliwa (w naszym świecie, a nie tylko u pluszaków)?
Do poniedziałku postaram się skończyć recenzję "Balladyny" i przy tej okazji zastanowimy się ile miłość ma wspólnego z szaleństwem. A za tydzień niespodzianka 😊
Wybaczcie moje zaległości na blogach, ale to już ostatnia prosta przed sesją. Potem wszystko wróci do normy. Trzymajcie się!

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Zamknąć serce w klatce

Czymże jest miłość?
Czy to słowo można zdefiniować?
Już kilka razy myślałam, że kocham
Lecz to wrażenie znikło
Niczym sen który znika, gdy się budzę co rano
Wraca zaś bolesna świadomość
Że wszystko jest jak wczoraj
Pytam się zatem jak to możliwe
Bo żyłam przekonaniem, że miłość nie ma końca
Że nad losem ludzi czuwa przeznaczenie
Że dwie osoby trafiają na siebie
Odkrywając wzajemnie to, co potrzebne i piękne
Dopasowanie choć nie idealne, ale możliwie najlepsze
I każde love story kończy się happy endem
Już kilka razy myślałam, że jestem kochana
I słyszałam bicie serca
Które tłukło się w klatce próbując wyfrunąć
Karmione nadzieją, że w końcu się uda
Mogłabym je wypuścić
Lecz wiem, że i tak wróci
Rozorane świeżymi bliznami
Za każdym razem coraz słabsze
I do kochania mniej zdolne
Pytam się zatem jaki sens ma miłość?
Czy ona nie jest tylko pustym słowem?

_______________
Egzaminy już za mną, teraz tylko czekam na wyniki. A dzisiaj prezentuję Wam skutek uboczny mojej nauki do egzaminów. Jak widać sesja może mieć też pozytywne skutki i działać na człowieka twórczo 😀 W ciągu tych kilku dni napisałam kilka wierszy z cyklu: co ta sesja robi z człowiekiem 😁
Zgadzacie się z tymi przemyśleniami, czy może macie inne? Czym według Was jest miłość? Jak można ją zdefiniować?

sobota, 23 marca 2019

Epicko o miłości, czyli koncert Poparzonych kawą trzy

Wczoraj miałam okazję wybrać się na koncert zespołu Poparzeni kawą trzy w olsztyńskim Nowym Andergrancie. To była spontaniczna decyzja, bo bilety kosztowały dość drogo, a ja miałam w planach jeszcze inny koncert, ale gdy dowiedziałam się, że ten zespół będzie grał u nas, nie umiałam sobie odmówić.
Poparzeni kawą trzy mają to do siebie, że każda ich piosenka jest specyficzna, inna, wyróżnia się wśród reszty bezbarwnych kawałków. Nie umiem powiedzieć, co na to wpływa. Chyba to to groteskowe podejście, nowatorski sposób opisywania rzeczywistości, zaskakiwanie widza.
Weźmy na przykład ich najpopularniejszą piosenkę - Byłaś dla mnie wszystkim". Czym nas tutaj zaskoczyli? Wśród mnóstwa piosenek o miłości, mało kto by się spodziewał opisania tego uczucia z perspektywy osoby, która przeżyła stratę najbliższej osoby. Tym bardziej, że na początku piosenka sprawia wrażenie wesołej.
Jeśli już o miłości mowa, to Poparzeni kawą trzy są moim zdaniem rewelacyjni w podejmowaniu tego tematu. Podjęli próbę zamknięcia miłości w jednym zdaniu i tak powstał wers refrenu do piosenki... Chcę sobie z tobą życie zmarnować". Czy to było trafnie ujęte? Zobaczcie sami. W każdym razie szanuję ich za to - ja bym nie wpadła na coś tak oryginalnego.
       Innym ciekawe podejście do tematyki miłości mamy w piosence Życie ułożyć". Padają tam takie słowa - Przestań kochanie ciągle mi grozić, że życie sobie ze mną ułożysz". Czy to też byście potraktowali jako wyznanie miłości? 😀
       Inna piosenka, którą zaśpiewali ze specjalną dedykacją dla pań - Wezmę cię". Ten rodzaj humoru trzeba już lubić. Ale gdy spojrzeć na to z dystansem, piosenka jest śmieszna i przede wszystkim życiowa - takie dość odważne wyznanie.

       Zabawnie o miłości mówi też ich najnowszy kawałek - Zakochaj się we mnie"



Poza tym mają też takie piosenki, które większość z nas kojarzy jak Szukam cię wszędzie" czy Okrutna, zła i podła" Któż po takim tytule spodziewałby się, że w tej piosence będzie mowa o niewiernej kochance?

       Zagrali też kawałek, który śpiewają tylko w klubach, bo nie ma tam dzieci. Domyślacie się jaki? I tu znowu - nie wszyscy lubią ten rodzaj humoru, ale czy ten kawałek nie oddaje prawdy? 😀
       Na koniec moja ulubiona - Kawałek do tańca", którą od wczoraj będę kojarzyć z tym koncertem.
      Miłym zaskoczeniem było dla mnie to, że ich koncert trwał prawie dwie godziny. Wystarczająco, by móc się dobrze bawić. Zdecydowanie warto było tam iść. Zresztą najlepszy dowód macie na filmikach, to była energia nie z tej ziemi 😊 Używając języka tych panów, mogłabym stwierdzić, że gdy zaczęli grać, scena stała się kosmosem.
Tak miło spędziłam wczorajszy dzień, zaś dzisiaj odwiedziłam Muzeum Warmii i Mazur. W końcu po dwóch latach studiowania w Olsztynie się na to zdecydowałam. Już niedługo podzielę się z Wami wrażeniami z tej wycieczki w kolejnym poście z cyklu Olsztyn znany i nieznany.

piątek, 22 lutego 2019

Miłość różne ma oblicza, czyli krótka rozprawa o bałaganie zwanym życiem

Oglądaliście może „Planetę Singli 3”? Jeśli nie, a macie ochotę, to nie czytajcie tego wpisu, bo będzie zawierał spoiler. Tam w zakończeniu pada taka myśl, którą na długo zapamiętam. Gdy już płonie budynek, w którym odbywała się impreza, goście, rodzice i państwo młodzi patrzą na tę scenę w zamyśleniu, a na koniec bohaterka wypowiada bardzo mądre słowa podsumowania.
Parafrazuję, bo dokładnie nie zapamiętałam, ale brzmi to mniej więcej tak: Gdy już kwiaty i wszystko inne spłonie, zostanie to co najważniejsze — wy dwoje i wtedy okaże się, czym tak naprawdę jest wasza miłość. Ukazana była też scena jak bohaterowie biorą w końcu ślub, jednak nie jest to taki ślub, jakim go sobie wyobrażali na początku. Wszystko miało być przecież idealnie dograne. Ona miała mieć piękną białą suknię i idealny makijaż. On — najmodniejszy garnitur. Przyjęcie, goście, zespół i inne drobiazgi, o które należało zadbać. Wszystko miało być idealne, takie jak sobie wymarzyli. Pytanie: co poszło nie tak? Dlaczego ta impreza weselna zamieniła się w koncert rockowy i zrobił się jeden wielki bałagan? Dlaczego ona miała rozmazany makijaż, a on garnitur w kolorze dojrzałego banana, do tego jeszcze mocno poplamiony, a jego twarz była posiniaczona i zakrwawiona? 

źrodło: www.filmweb.pl
          Ta scena może jest trochę przerysowana, ale uświadamia nam jedną istotną rzecz. Nasze życie nie musi być idealne, takie jak sobie wymarzyliśmy. Właściwie to w tym bałaganie, który nazywamy życiem rzadko kiedy można liczyć na jakieś uporządkowanie, nie mowa już o idealności. Z miłością jest tak samo. Najpierw czekamy na przysłowiowego księcia na białym koniu — faceta idealnego pod każdym względem. Nie dość, że musi być mądry, przystojny, zabawny, to jeszcze najlepiej bogaty, ma jeździć nie koniem, tylko wypasionym sportowym wozem. No i oczywiście musi rozumieć nas bez słów i nie sprawiać żadnych kłopotów. Tylko pytanie brzmi: czy ideały istnieją? W realnym życiu czekanie na księcia z bajki nigdy nie zakończy się powodzeniem. A wiecie dlaczego? Może jest nim ten Antek, sąsiad z naprzeciwka, który zawsze przepuszcza cię w drzwiach i tak ładnie się uśmiecha? A może Tomek, który pamiętał o twoich urodzinach? Może warto zwrócić na niego uwagę? Ale biorąc pod uwagę wcześniejsze kryteria, od razu odrzucasz tę opcję, no bo przecież nie jest ani ładny ani mądry i co najważniejsze — nie jeździ ani białym koniem ani sportowym wozem. To tak w uproszczeniu, ale część z nas właśnie myśli podobnie. Mam rację? 
Potem wyobrażamy sobie idealny ślub i wesele. Tak jak to zaplanowali bohaterowie "Planety singli" — idealnie zorganizowany i dopracowany w każdym szczególe. Często zapominamy, co jest w tym wszystkim najważniejsze. Nie to, jak wypadniemy i ilu będzie gości. Nie to jak pięknie będziemy wyglądać. I nawet nie to, ile pieniędzy wydamy, podczas całej organizacji. Ważne jest tylko to uczucie, które łączy dwie osoby.
Film zmusił mnie jeszcze do zastanowienia się nad kwestią naszych marzeń. To, o czym marzymy, często jest motywacją dla naszych działań. Czy jednak czasami nie jest tak, że wymagamy od życia zbyt wiele? Stawiamy sobie poprzeczkę zbyt wysoko. Chcemy mieć wszystko na raz — wykształcenie, satysfakcjonującą i dobrze płatną pracę, idealnego partnera, rodzinę i dzieci. w tym pośpiechu opierającym się na myśleniu o przyszłości często zapominamy o tym, by być tu i teraz. I że możemy być szczęśliwi nawet jeśli coś pójdzie nie tak jak chcemy. W życie często wkrada się przypadek i może w nim dużo zamieszać. W jednej chwili wszystko może wywrócić się do góry nogami, a nasze misterne plany mogą spełznąć na niczym. Nie zapominajmy o tym, by cieszyć się każdą drobną rzeczą, zamiast ciągle pędzić ku czemuś lepszemu.
A na koniec piosenka, która mówi o miłości, ale w dość zwyczajny sposób, pozbawiony typowego dla tego gatunku idealizowania i podniosłych zwrotów. Zakochałam się w niej od pierwszego przesłuchania 😊

czwartek, 14 lutego 2019

O poważnej chorobie psychicznej, której nie leczymy

Atakuje każdego i choć nie jest zaraźliwa, nikt nie jest w stanie się przed nią uchronić. Atakuje układ krążenia, hormonalny i nerwowy. Pewnie zastanawiacie się, czemu w walentynki chcę mówić o chorobach psychicznych. Okazuje się, że jest taka choroba psychiczna, o której należałoby dzisiaj porozmawiać.
„Chciał podać jej kilka faktów dotyczących miłości. Wyjaśnić, że jest to tak naprawdę efekt działania C8H11N, inaczej mówiąc PEA, czyli fenyloetyloaminy, która powstaje w międzymózgowiu, a konkretnie w podwzgórzu. Chciał jej wyjaśnić, że jeśli wziąć pod uwagę klasyczne objawy, takie jak szybsze bicie serca, brak tchu, ściskanie w dołku i pobudzenie, to nie ma wątpliwości, że jest zakochany.”
 „Mów szeptem”

Pewnie nie ma wśród nas kogoś, kto choć raz nie był zakochany. Przyznam, że nawet mi kilka razy się to zdarzyło. Ale nie o tym chcę dzisiaj mówić. Czy wiedzieliście, że zakochanie jest na liście chorób psychicznych? Znamy przecież samobójstwa z miłości. Z tego względu WHO zdecydowała się umieścić miłość w grupie chorób psychicznych. Ma swój numer F639.
Skoro miłość jest taką niebezpieczną chorobą, nauczmy się ją rozpoznawać.

Przyczyny
Przyczyn może być wiele i tu już należy je rozpatrywać indywidualnie, w zależności od przypadku. Hipotetyczna sytuacja: gotujesz sobie obiad w kuchni wspólnej w akademiku i nagle wchodzi tam całkiem przystojny chłopak, ale — uwaga — zdajesz sobie sprawę, że jesteś ubrana totalnie niewyjściowo, roztrzepana i bez makijażu... Nie, to jednak nie przejdzie. <wycinam ten fragment XD> Może inny przykład. Widzisz w autobusie dziewczynę. Albo w klubie. Wygląda całkiem nieźle, ba nawet Ci się podoba. Spróbuj, do niej zagadać, wtedy... no właśnie, to może się skończyć wspomnianą wyżej chorobą psychiczną.
To ile czasu potrzebuje człowiek, żeby się zakochać też jest kwestią dyskusyjną. Niektórzy uważają, że dwa tygodnie, inni, że kilka dni. Pewne źródło, a dokładniej badania Stephanie Ortigue z Syracuse University opublikowane w czasopiśmie "Journal of Sexual Medicine" podają, że nawet — uwaga... 1/5 sekundy. A Wy co o tym sądzicie?

Objawy
Na zakochanie choruje się bardzo długo. Ten czas jest bardzo indywidualny, średnio wynosi 2-3 lata. Choć bywają przypadki, w których jest on krótszy.
Po tym okresie poziom dominujących hormonów — czyli fenyloetyloaminy i dopaminy — opada. Koniec zakochania nie musi jednak oznaczać końca związku, bo może się ono przerodzić w coś trwalszego.
Jeśli związek trwa, to w organizmach tworzących go osób zaczynają być wydzielane zupełnie inne hormony — tzw. endorfiny, czyli substancje morfinopodobne. Należą do nich m.in. oksytocyna i wazopresyna. Oksytocyna jest hormonem płodności dla kobiet, hormonem pozwalającym sprowokować i wywołać poród. Wydzielany jest także w dużych ilościach podczas laktacji. U mężczyzny dominuje wazopresyna, która w połączeniu z testosteronem daje poczucie silnego związku, wzajemnej pozytywnej zależności. Jeżeli wytworzymy te pozytywne relacje i te hormony będą wydzielane, to związek prawdopodobnie przetrwa długie lata. Jeśli coś idzie nie tak i związek się sypie spada nam poziom serotoniny, wtedy możliwe są odczucia prodepresyjne.

Jakie obszary mózgu uaktywnia zakochanie?
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie opowiedziała jak to wygląda w naszym mózgu. Helen Fisher, antropolog biologiczny z Rutgers University napisała artykuł na ten temat.
Opisała w nim przebieg badania, którego celem było zbadanie obszarów mózgu, które uaktywnia tak zwana miłość romantyczna. Badaniu temu poddano 10 kobiet i 7 mężczyzn, którzy byli silnie zakochani. Zakres ich wieku wynosił 18–26 lat, deklarowana długość „czasu zakochania" wynosiła 1–17 miesięcy. Każdy uczestnik został poddany ustnemu wywiadowi, by określić czas, intensywność i zakres odczucia miłości romantycznej. Każdy używał także kwestionariusza Skala Żarliwej Miłości, mierzącego w 9-stopniowej skali Likerta cechy powszechnie wiązane z miłością romantyczną. Po takim przygotowaniu uczestnicy badania byli poddani rezonansowi magnetycznemu, w którym kazano im na zmianę wpatrywać się w zdjęcie ukochanej (ukochanego) albo innej znajomej osoby niebudzącej w nich uczuć. w tym czasie naukowcy sprawdzali, jakie rejony mózgu ulegają aktywacji.
Oczywiście miłość nie mieszka w sercu, tylko w brzusznej nakrywce śródmózgowia i w jądrze ogoniastym. Te właśnie rejony pobudzały się tylko u osób zakochanych pod wpływem zdjęcia obiektu westchnień. Na dodatek zakochani musieli być wówczas pod wpływem wyłącznie romantycznych uczuć, bo myśli o seksie uruchamiają zupełnie inne obszary. Brzuszna nakrywka śródmózgowia i jądro ogoniaste to część struktur, które nabyliśmy bardzo dawno w ewolucji, a które tworzą tak zwany układ nagrody. To system, dzięki któremu możemy odczuwać przyjemność i ukojenie, gdy zaspokoimy jakąś potrzebę. Odkrycie to wyjaśnia stan błogiego odurzenia osób zakochanych, ich oderwanie od rzeczywistości i graniczącą z uzależnieniem potrzebę ciągłej bliskości z ukochanym. Bo układ nagrody odpowiada także za nałogi – zbytnio pobudzony domaga się ciągłego dostarczania bodźca i nie ulega wyciszeniu. To właśnie na te rejony mózgu działają kokaina czy amfetamina.

Leczenie
Oczywiście zakochania nie leczymy. Co więcej sporo badań pokazuje, że zakochanie służy zdrowiu, a ludzie pozostający w wieloletnich związkach dłużej żyją. Jeśli spojrzeć z tej perspektywy, widzimy same pozytywy. Oczywiście są jeszcze inne możliwe wersje historii miłosnej — rozstania, zdrady, nieodwzajemniona miłość. One mogą powodować dużo cięższe i poważniejsze  skutki niż samo zakochanie. Ale w święto zakochanych o nich nie mówimy.

Jak widzimy, miłość jest potężną siłą. Już Platon mawiał, że miłość jest poważną chorobą psychiczną. Nie bez powodu powstało o niej tyle piosenek, książek i wierszy. W moim repertuarze też jest kilka takich, może kiedyś je tu opublikuję. Miłość czyni nas szczęśliwymi i jest jedną z ważniejszych rzeczy w życiu każdego z nas. Dlatego się jej nie leczy, mimo że oficjalnie uwzględniona jest na liście chorób psychicznych. Dzięki miłości możemy się wzajemnie uzupełniać i zmieniać na lepsze. Niewątpliwie wiele różni dwa gatunki jakim są mężczyźni i kobiety, co jest przyczyną wielu konfliktów pomiędzy nami, jednak warto je poznać i zrozumieć, by stworzyć udaną relację. Napisałam o tym więcej w poście Czemu faceci odbierają nam chęci do życia?", który znajdziecie <TUTAJ>, zachęcam do przeczytania. Myślę, że tematycznie też pasuje do dzisiejszego dnia 😁

A na koniec coś, co moim zdaniem pasuje do tematu 😊