Kraków jest jednym z piękniejszych miast Polski. W samym Krakowie spędziliśmy dwa dni. Przyznaję się bez bicia, że ilość moich zdjęć w porównaniu z ilością zabytków, które można sfotografować w tym mieście jest niewystarczająca. Same Stare Miasto jest ogromne, znajdują się na nim liczne zabytkowe kościoły. Otoczone jest parkiem, a centralne miejsce zajmuje na nim Rynek Główny. Krakowski Rynek Główny to jeden z największych w Europie.
Rynek Główny
Rynek Główny ma kształt kwadratu o boku ponad 200 metrów z szachownicowym rozkładem ulic. Nieodłącznym elementem krakowskiego rynku są konne dorożki, które obwożą turystów po samym rynku i w stronę Wawelu.
Kościół Mariacki
Jeden z największych i najważniejszy, po Katedrze Wawelskiej, kościół Krakowa. Co godzinę z wieży kościoła czterokrotnie rozbrzmiewa hejnał w cztery strony świata.
Wieża Ratuszowa
Sukiennice
Znajdują się na Rynku Głównym. Tutaj można kupić najładniejsze pamiątki. Znajdzie się tam wszystko, co może przypominać Kraków - od pocztówek i breloków po najróżniejsze figurki smoków, biżuterię, maskotki i bluzy z logo Krakowa
Wawel
Obowiązkowym punktem na trasie zwiedzania Krakowa jest Wawel. Tam znajduje się katedra, w której zwiedziliśmy groby królów Polski, słynny dzwon Zygmunta oraz najbardziej znana jaskinia w Polsce, czyli smocza jama. Według legendy dawniej zamieszkiwał tu prawdziwy smok. Teraz u wyjścia z jaskini można zobaczyć rzeźbę smoka. Jeśli komuś uda się oczywiście kupić bilety na zwiedzanie, bo czas oczekiwania w kolejce po bilety do smoczej jamy jest dłuższy niż przy rollercoasterach w Energylandii. Tym razem z wielkim bólem serca musiałam ominąć smoka, ale kiedyś tam wrócę, żeby go zobaczyć na własne oczy 😀 Na razie dysponuję tylko jego zdjęciem, które znajdowało się w moim przewodniku.
Kazimierz
Słynna dzielnica żydowska, która położona jest w niedalekiej odległości na południe od Starego Miasta. Znajdują się tam synagogi. Przeszliśmy też ulicą Szeroką, która jak sama nazwa wskazuje jest najszerszą ulicą w Krakowie. Dawniej była ona centralnym punktem żydowskiego miasta spełniającym funkcje rynku.
Muzeum figur woskowych
Jest to ciekawe miejsce, choć kojarzone nie tylko z Krakowem, bo takie muzea znajdziemy też w innych miastach. Można tam obejrzeć najróżniejsze postaci – od słynnych malarzy, muzyków, aktorów po postaci z filmów i bajek. Wszystkie w zadziwiający sposób przypominają swoje żywe odpowiedniki. Tam też po raz pierwszy spotkaliśmy Beyonce 😀
Kawiarnia Dziórawy Kocioł
Jako że jestem fanką Harry'ego Pottera, obowiązkowym punktem do odwiedzenia w Krakowie była dla mnie kawiarnia o nazwie Dziórawy Kocioł. Klimatyczne miejsce, z ciekawą ofertą przekąsek i deserów. Trzeba tylko uważać na dementora, bo jak widać na zdjęciu wygląda bardzo przerażająco 😁 Jest tam też sklepik, w którym można kupić pamiątki.
Jeśli chodzi o bazę gastronomiczną, to muszę powiedzieć, że trochę się rozczarowałam. Poza barami mlecznymi, do których były kolejki pod same drzwi, nie udało nam się na szybko znaleźć dobrej restauracji, gdzie dostalibyśmy porządną porcję jedzenia w przystępnej cenie. Wydaje mi się, że jeśli o to chodzi, to ceny są nawet wyższe niż w Warszawie. Jedliśmy w restauracji z włoską kuchnią oraz w pewnej restauracji niedaleko Rynku Głównego o zagadkowej nazwie. Gdy wybrałam kurczaka, przy którym cena wskazywała, że będzie to zestaw obiadowy, okazało się że za tę cenę dostanę jedynie nieduży kawałek mięsa. Do tego czas oczekiwania był bardzo długi. Gdy jedliśmy w pewnym momencie zaczął mocno padać deszcz, a przez dach do lokalu wlał się strumień wody. Ta restauracja miała ciekawą i wiele mówiącą nazwę - Stodoła. Stąd też wzięła się nasza anegdota, że do Krakowa najlepiej zabierać ze sobą jedzenie w słoikach, bo tam jadają tylko w dziurawych stodołach z przeciekającym dachem 😂 A tak na poważnie to mam nauczkę, by przed wyjazdem rozejrzeć się też za lokalami gastronomicznymi, by potem nie tracić zbyt wiele czasu na szukanie miejsca, w którym można cokolwiek zjeść.
Nocleg
Nocowaliśmy w domu studenckim, co jako że na co dzień mieszkam w akademiku nie było dla mnie niczym niezwykłym. Pokoje były duże, łazienka na korytarzu, ale w niedużej odległości, cena też przystępna. Tylko odległość - 5 km od centrum okazała się dość uciążliwa, bo oznaczało to ponad pół godziny jazdy tramwajem i prawie kilometr pieszo. Za to sklepy mieliśmy blisko.
Gdy przyjechałam do Krakowa, pozytywnie zaskoczył mnie klimat tego miejsca. Patrząc na te niebieskie tramwaje, takie w starym stylu, czy inne elementy wystroju miasta, człowiek ma wrażenie jakby cofnął się w czasie. Chętnych do odwiedzenia tego zakątka Polski jest tak wiele, że na Starówce przewijają się tłumy turystów, w tym też zagranicznych, szczególnie w weekendy. Kraków to urocze miasto, ze swoimi legendami i smokiem, mnóstwem uliczek i zabytków, które trzeba zwiedzić. No i oczywiście zjeść obwarzanka spacerując po Rynku Głównym i słuchając hejnału z wieży Kościoła Mariackiego 😀
W następnym poście opowiem Wam o wyprawie do Energylandii, a teraz pędzę nadrabiać zaległości na blogach 😊








































