Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże międzywymiarowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże międzywymiarowe. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 marca 2019

„Dziesięć tysięcy słońc nad tobą", Claudia Gray — recenzja książki

Niedawno poszłam do biblioteki oddać książki. Spieszyłam się, więc miałam tylko kilka minut na wybranie czegoś do przeczytania, co nie było łatwym zadaniem. Gdy wzięłam do ręki książkę "Dziesięć tysięcy słońc nad tobą", coś mnie w niej zaintrygowało mnie na tyle, by zdecydować się na nią bez dłuższego namysłu. I okazało się, że był to bardzo dobry wybór. Gdy skończyłam czytać i chciałam się zabrać za pisanie recenzji, nie wiedziałam od czego zacząć. Książka jest tak świetna, że nie wiem, jakich słów mam użyć, by udało mi się Was o tym przekonać.
Paul odgarnął pukiel włosów z mojego policzka. Niemal szeptem powiedział:
— Kocham cię.
— A ja kocham ciebie. w każdym świecie, w każdym wszechświecie.
Uśmiechnął się trochę przekornie
— Wystarczy w tym świecie. — Zaraz jednak spoważniał. — Czasem patrzę na Ciebie i myślę... Gdybym nie widział na własne oczy dowodów, nie uwierzyłbym, że to się dzieje naprawdę. Że możesz mnie kochać tak mocno jak ja ciebie.
Dziesięć tysięcy słońc nad tobą" to druga część serii Claudii Gray opowiadającej o intrygach w świecie, gdzie istnieje nieskończona liczba wersji tego samego świata i nieskończona liczba wersji nas samych. Chcielibyście mieć możliwość podróżować między tymi światami? Stać się choć na krótki czas inną wersją samego siebie? Zastanawialiście się, jak wyglądałyby wasze losy, gdyby życie potoczyło się nieco inaczej? Co w tych wszystkich wersjach i wszystkich światach pozostałoby stałe i niezmienne? Czy to dusza? Czym ona tak naprawdę jest?
Przekonaliśmy się, że ścieżki tych samych ludzi krzyżują się w wielu wymiarach — że niezależnie od tego, jak różne mogą być światy, los przyciąga nas do siebie nawzajem.
Marguerite ma możliwość przemieszczania się pomiędzy tymi światami dzięki wynalazkowi jej rodziców. Stworzyli oni Firebird. Przypomina wisiorek, który po wprowadzeniu odpowiedniej komendy, umożliwia przeniesienie się do dowolnego wymiaru.
W swojej pierwotnej wersji Marguerite to osiemnastoletnia dziewczyna, córką wykładowcy akademickiego i dziewczyna Paula, który robi doktorat na uczelni i jest podopiecznym jej ojca. w innej wersji natomiast, w Uniwersum Rosyjskim przeżywa gorący romans z porucznikiem Markovem, który jest alternatywą wersją Paula w tym świecie. Czy to możliwe, że spotkają się w każdym z tych alternatywnych światów i co łączy te wszystkie ich wersje?
Marguerite poza tym, że czasami odwiedza swoje inne wersje wiedzie dość spokojne życie, dopóki Wyatt Conley nie postanowił w nim trochę namieszać, a przez to wykorzystać ją do swoich niekoniecznie szczytnych celów. Rozszczepił na kawałki duszę jej chłopaka — Paula i każdy z nich umieścił w jego wersjach w innych wymiarach. Marguerite musi je znaleźć i przechwycić a przy tym wykonać polecenia Conley'a, które są sprzeczne z jej sumieniem.
Ta misja zaprowadzi ją i jej przyjaciela Theo do najbardziej niebezpiecznych z poznanych dotychczas wszechświatów: do zniszczonego przez wojnę San Francisco, do kryminalnego półświatka Nowego Jorku, a nawet do pełnego świateł Paryża, gdzie inna Marguerite skrywa szokujący sekret. Każdy skok przybliża Marguerite do uratowania Paula – ale ta podróż odsłania mroczną prawdę, nakazującą zwątpić w jedyną rzecz, jaka wydawała się niezmienna w każdym świecie: łączącą ich miłość.
To by było na tyle jeśli chodzi o fabułę. Zapewniam Was, że podczas czytania tej książki nie ma nawet chwili wytchnienia, nie mówiąc już o nudzeniu się. Każda strona dostarcza nowych wrażeń. Każdy rozdział kończy się jakimś niespodziewanym zwrotem akcji. Z każdą podróżą odbywaną przez bohaterkę, dowiadujemy się coraz bardziej zaskakujących rzeczy i obawiamy się o życie jej i jej przyjaciół, bo czeka ich tam nie tylko mnóstwo przygód, ale też tyle samo niebezpieczeństw.
Książka jest napisana tak, że czyta się ją lekko i przyjemnie. Często, gdy coś czytam, zajmuje mi to godzinę, najwyżej dwie, potem muszę zrobić przerwę. W tym przypadku tak nie było. Czytanie tej książki ani trochę nie męczy, czyta się płynnie, nawet nie zauważając upływu czasu. Często pojawiają się fragmenty, które zmuszają do refleksji. Można ją też traktować w pewnym sensie jako powieść filozoficzną, porusza bardzo ważne życiowe problemy i poszukuje odpowiedzi na pytanie o to kim jesteśmy.
Książkę polecam nie tylko fanom fantastyki. Myślę, że każdy znajdzie tam coś dla siebie. Tylko nie bierzcie ze mnie przykładu i zacznijcie od pierwszej części 😁A ja skończyłam „Dziesięć tysięcy słońc nad tobą" i teraz zacznę pierwszą cześć tej serii. Choć tak też dobrze się czytało, bo w książce znajdujemy objaśnienia dotyczące wcześniejszych wydarzeń, to jednak polecam zacząć od początku. Niedługo napiszę recenzję pierwszej części. Trzymajcie się 😊

       Moja ocena: 10/10

środa, 27 lutego 2019

Podróże międzywymiarowe

Te oczy
Umiały patrzeć głębiej
Widziały więcej, niż mogłam komukolwiek powiedzieć
Ale były nieprzeniknione
I skrywały zagadkę, której nie potrafiłam rozgryźć
Te oczy
Teraz ma je każdy chłopak, który na mnie spojrzy
Czy gdybym spotkała cię w innym wszechświecie
Mogłabym widzieć w nich jeszcze więcej?
Czy wtedy mogłabym patrzeć w nie co dzień?
A gdyby nie było nam dane się spotkać
Czy potrafiłabym je zapomnieć?


       Zapowiadałam, że na blogu od czasu do czasu będę publikować moje wiersze i słowa zamierzam dotrzymać. Wczoraj po dość długiej przerwie udało mi się jeden napisać i stwierdziłam, że nie mogę go zachować dla siebie, muszę się nim podzielić. Pomysł powstał, gdy wracałam z zajęć, a dokładniej stałam w kolejce w sklepie. Czasami nawet takie czynności, których na co dzień  nie lubimy, wyzwalają w człowieku kreatywność. 😊 Jestem ciekawa, co o nim myślicie, tylko szczerze.
Wiersz trochę nawiązuje do książki, którą obecnie czytam. Gdy ją skończę, napiszę recenzję, ale na razie nic więcej nie zdradzam. w planach mam też artykuł dotyczący mrocznej historii Kortowa, dzielnicy Olsztyna, która jest teraz moim domem. Znalazłam ciekawą książkę, która o tym opowiada.
A teraz wracam do tematu — czy macie taką osobę, z którą już nie możecie się spotkać, a bardzo tęsknicie?