Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwiedzanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwiedzanie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 lipca 2019

Gdańsk - zwiedzamy miasta, które chociaż raz w życiu odwiedzić trzeba

Wybierając się do Gdańska przeczytałam jeden przewodnik, w którym po krótce opisano 15 głównych atrakcji tego miasta, a Gdańsk wymieniony został tam jako miasto które trzeba zobaczyć, wśród kilku innych, a były to: Warszawa, Toruń, Poznań, Wrocław i Kraków. Kilka z nich jeszcze przede mną, a teraz pora na relację z Gdańska, który słusznie określony został obowiązkowym przystankiem w drodze.
Udało nam się pojechać tam jeszcze na początku czerwca. Teraz sprawa jest znacznie utrudniona, a to dlatego, że wielu turystów wybiera to miasto na miejsce wakacyjnego wypoczynku. Gdy człowiek wsiądzie do pociągu ma wrażenie, że każdy, kto żyw jedzie do Gdańska, bo ciężko tam znaleźć wolne miejsce 😁
Gdańsk został też okrzyknięty rajem dla fotografów. O prawdziwości tego stwierdzenia też się przekonałam robiąc zdjęcia na Starym Mieście oraz Długim Targu.

1. Ulica Długa i Długi Targ

Reprezentacyjne ulice Gdańska, są położone na Śródmieściu.

2. Długie Pobrzeże

To uliczka, która rozciąga się nieopodal, nad zachodnim brzegiem rzeki Mołtawy. Kto raz zobaczy ten widok, już go nie zapomni. Gdy stałam na moście, patrząc na przepływające statki, zaczepił mnie chłopak, który przedstawił się jako Albert. Opowiedział mi jak niesamowicie wygląda to miesiące wieczorem, gdy na ulicach zbiorą się muzycy grający na gitarach i stwierdził, że w Gdańsku trzeba przeżyć imprezę. Albert, możesz być pewny, że kiedyś tam wrócę i zobaczę to na własne oczy 😊

3. Ulica Mariacka 

Idąc tą wąska uliczką, miałam wrażenie jakby czas zatrzymał się w miejscu. Jest tam mnóstwo sklepów i stoisk, na których widziałam bursztyn pod najróżniejszymi postaciami. Sprzedawcy siedzieli sobie w tym miejscu, które potrafiłam opisać tylko jednym zdaniem: to jest po prostu piękne 😊

4. Fontanna Neptuna

Zabytkowa fontanna znajdująca się na Długim Targu.

5. Ratusz
Znajduje się u zbiegu ulicy Długiej i Długiego Targu.

6. Plaża Gdańsk - Brzeźno
Choć wielu turystów myśli, że jedyne molo i plaża w Trójmieście znajduje się w Sopocie, to Gdańsk też ma swoją. Znajduje się ona w Brzeźnie.

Sopot
Będąc w Trójmieście nie można nie zahaczyć o Sopot. Tam też postanowiliśmy się wybrać drugiego dnia naszej wycieczki. z tym wiąże się pewna zabawna historia. Nie byliśmy pewni, czy wraz z końcem strefy bilety komunikacji miejskiej kupione w Gdańsku nie przestają obowiązywać, więc... wysiedliśmy na granicy strefy i przeszliśmy ok. 3 km na sopockie molo pieszo. Opcja dla wytrwałych, ale nie polecam 😂

Krzywy Dom w Sopocie

Po drodze mijaliśmy słynny Krzywy Dom. Niedaleko niego znaleźliśmy stoiska gdzie kupiliśmy pamiątki.

Molo w Sopocie


Jako Polacy możemy się poszczycić, bo nasze sopockie molo jest jednym z najdłuższych w Europie. Ta drewniana konstrukcja ma ponad pół kilometra długości. Na jej końcu znajduje się  przytulna restauracja, w której przy kawie czy dobrym jedzeniu można popatrzeć na Morze Bałtyckie. Nawet z najdalej położonego punktu obserwacyjnego wydaje się ono nie mieć końca.
Gdańsk to jedno z miast, które zachwycają i ma się ochotę jeszcze nie raz tam wrócić. Piękna architektura, bliskość morza i plaży, możliwość wybrania się w długi rejs statkiem, czy nawet zatrzymania się na chwilę na Długim Pobrzeżu i wsłuchania w radosny gwar tego miasta i odgłosy nastrojowych melodii wygrywanych przez gitary ulicznych grajków. Tyle wystarcza, by stwierdzić, że to cudne miasto ma duszę, a kto raz tam był, już nigdy tego nie zapomni.

czwartek, 2 maja 2019

Majówka w towarzystwie Kopernika i Katarzynek, czyli relacja z wyprawy do Torunia

W Toruniu jak do tej pory nie miałam okazji być, więc postanowiłam wykorzystać długi weekend majowy, by to nadrobić. Z Olsztyna do Torunia mam tylko dwie godziny drogi pociągiem, więc wybrałam się tam rano i wróciłam wieczorem.
Udało mi się zobaczyć kilka głównych atrakcji, nie starczyło czasu na wszystko, co miałam w planach, również dlatego że z racji środy i możliwości zwiedzania sześciu muzeów będących placówkami Muzeum Okręgowego w Toruniu w cenie jednego trafiłyśmy tam na niesamowite kolejki. Między innymi w Planetarium - gdy dotarłyśmy tam przed dziesiątą, kolejka już była tak długa, że zdecydowałam się odłożyć jego zwiedzanie na później i po prostu przejść się po Starym Mieście. Toruń to miasto przyjazne turystom, bo wszystkie najważniejsze atrakcje są zebrane w jednym miejscu - na Starówce. Stare miasto zaś znajduje się niedaleko Dworca Centralnego - zaledwie pół godziny drogi pieszo albo dwa przystanki autobusem. Wiedzie tam droga przez most Piłsudskiego z widokiem na Wisłę.
Toruńskie Stare Miasto w porównaniu z naszą olsztyńską Starówką jest o wiele większe. Miałam szczęście, że na samym początku zwiedzania trafiłam na stoisko z pamiątkami, gdzie kupiłam przewodnik. Książeczka okazała się bardzo pomocna, bo była w niej mapka całej Starówki z zaznaczonymi i opisanymi wszystkimi punkami, które trzeba odwiedzić.
Muzeum Toruńskiego Piernika
Na samym początku trafiłyśmy do Muzeum Piernika. Gdy dowiedziałam się, że można je nie tylko zwiedzić, ale i wziąć udział w warsztatach obejmujących wypiekanie pierników, wiedziałam, że to jest to. Jako że lubię piec różnego rodzaju słodkości, poznanie sekretów słynnego toruńskiego wypieku było dla mnie nie lada atrakcją.
Tym sposobem upiekłam pamiątkowy piernik, który kształtem przypomina słynną Katarzynkę.  Specjalnie wybrałam tę foremkę, bo z jej powstaniem wiąże się pewna ciekawa legenda, którą również poznałam w muzeum.
Legenda o Bogumile i królowej pszczół
Opowiada ona o czeladniku Bogumile, który zakochał się w córce piekarza – Katarzynie. Mimo że ta odwzajemniała jego uczucia, jej surowy ojciec nie wyrażał zgody na ślub. Dopiero gdy Bogumił za radą królowej pszczół, która w nagrodzie za to, że chłopak uratował jedną z jej podopiecznych, podpowiedziała mu, by do ciasta piernikowego dodawał słodkiego miodu i korzennych przypraw, nastąpił przełom. Kiedy ciasto było gotowe wykonał z niego dwa serca, ułożył je naprzeciw siebie i połączył dwoma kółkami, które miały symbolizować obrączki. Zamiast ładnego piernika ujrzał ciasto o dziwacznym wyglądzie. Dwa odwrócone serca i dwie obrączki pod wpływem ciepła połączyły się ze sobą tworząc niespotykany dotychczas kształt. Gdy tak przygotowanego piernika spróbował król, który wtedy odwiedzał miasto, nadał Bogumiłowi tytuł Mistrza, a piekarz zadowolony z tego faktu zgodził się na ślub Bogumiła ze swoją córką Katarzyną. Zaś pierniki w kształcie chmurki złożonej z sześciu kółek do dziś noszą jej imię i są symbolem miłości łączących tych dwojga.
Dom Mikołaja Kopernika
W następnej kolejności udałyśmy się do Domu Kopernika. Jest to zabytkowa kamienica, która w połowie XV wieku należała do rodziny Koperników, a obecnie znajduje się tam muzeum. Wystawa prezentuje sylwetkę sławnego astronoma oraz jego dokonania. Można tam też zobaczyć pomieszczenia ukazujące życie codzienne mieszczańskiej rodziny oraz poznać fakty dotyczące najważniejszych odkryć naukowych.

Niewidzialny Dom i obiad w Pierogarni Stary Toruń
Po odwiedzeniu tych dwóch miejsc przyszła pora na obiad. I tu bez dłuższego zastanowienia naszym celem stała się Pierogarnia Stary Toruń. Choć ten cel wydawał się niemożliwy do osiągnięcia, gdyż zainteresowanie tym lokalem było tego niesamowite. Utworzyła się ogromna kolejka, a w godzinach szczytu oczekiwanie na stolik to nawet godzina czasu.
Zapisałyśmy się na listę oczekujących na miejsce i wykorzystując chwilę wolnego chciałam odwiedzić jeszcze jakieś ciekawe miejsce. Podeszłyśmy kawałek i gdy mijałyśmy Niewidzialny Dom, który widziałam na liście polecanych atrakcji tego miasta i nawet mnie zaciekawił, usłyszałam jak jedna pani mówi do drugiej, przechodząc obok: „tu jest świetnie”. Lepszej rekomendacji nie potrzebowałam 😊
W trakcie majówkowego szału zwiedzania wejściówki do Niewidzialnego Domu były droższe niż normalnie, ale nie żałuję, bo pobyt w tym miejscu zaowocował ciekawym doświadczeniem.
Wyobraźcie sobie, że nagle gasną wszystkie światła i wasz wzrok staje się zupełnie bezużyteczny. Tam jest właśnie okazja, by tego doświadczyć. Gdy nasza przewodniczka zamknęła za nami drzwi, poczuliśmy się jak osoby niewidzące i w zupełnej ciemności, wpadając jedno na drugiego, nawołując się w panice, trzymając za ręce lub chodząc wzdłuż ścian próbowaliśmy wraz z nią „zobaczyć” wszystko, co się tam znajduje. Na początku, było to bardzo trudne i z wahaniem stawiałam kroki, ale z czasem przychodziło mi to coraz lepiej. Na koniec była możliwość zjedzenia „niewidzialnego poczęstunku”, by przekonać się jak funkcjonują nasze zmysły, gdy wzrok jest wyłączony. Po wyjściu z tych egipskich ciemności, nasza przewodniczka, która była osobą niewidomą, pokazała nam różne przedmioty, które na co dzień ułatwiają niewidomym życie, oraz opowiedziała jak wygląda ich codzienność.
Po wyjściu z Niewidzialnego Domu ucieszyłam się podwójnie. Po pierwsze zdałam sobie sprawę jak cennym darem jest mój wzrok, a po drugie – doczekałam się na swoją kolej na obiad w Pierogarni Stary Toruń 😀Na początku miałam ochotę na dobre pierogi, ale ostatecznie zdecydowałam się na placki starotoruńskie – placki ziemniaczane smażone na maśle z sosem śmietanowym z papryką i kurczakiem. No i muszę przyznać, że były warte tak długiego oczekiwania, bo smakowały niesamowicie. Podobał mi się też nastrojowy wystrój tego miejsca – taki w starym stylu, z mnóstwem drewnianych elementów i zdobień.
Ratusz Staromiejski i wieża ratuszowa
Na koniec odwiedziłyśmy jeszcze Ratusz, by obejrzeć wystawy w muzeum, kupić pamiątkową monetę do kolekcji i zobaczyć widok z wieży ratuszowej. Dość problematyczne okazało się wejście na górę po schodach – nie dość, że wysoko i wąskie schody, to mnóstwo ludzi podążających zarówno w górę jak i w dół. Gdy już po wejściu na szczyt, zmierzałyśmy w kierunku powrotnym, rozdzwonił się dzwon, który wzywał nas, by się pospieszyć. Kto został, to już nie wróci – podsumował jeden z panów, śmiejąc się. Na szczęście jednak udało się nam wrócić 😂
Pierwszy dzień majówki był bardzo udany. Cieszę się, że odwiedziłam to niezwykłe miejsce. Każde miasto ma swoją specyfikę i coś z czego słynie – w Toruniu są to pierniki i Kopernik i to w ich towarzystwie miło spędziłam początek majówki.