Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść młodzieżowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść młodzieżowa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 sierpnia 2019

Trzynaście albo i więcej powodów, by obejrzeć trzeci sezon

Historie, które myślicie, że znacie, i te, które dopiero poznacie – wiem, jak się łączą. Przyjrzymy się im i na pewno dojdziemy do tego, co dokładnie się stało...gdy wszystko zaczęło się walić. Opowiem wam o wszystkim. Usiądźcie wygodnie. To może trochę potrwać...
Dzisiaj podzielę się z Wami moją serialową miłością. Nie jestem wielką fanką seriali jako że wolę czytanie od oglądania, ale mam kilka wyjątków od reguły, a dzisiaj właśnie o jednym z nich opowiem. Jest jeden serial, który powinien zostać opisany na tym blogu, bo świetnie wpisuje się w moje zainteresowanie złożonością ludzkiej psychiki. Kilka dni temu wyszedł trzeci sezon, ale zacznijmy od początku. Postanowiłam – mówiąc językiem Bryce'a – „ogarnąć temat" i napisać Wam co nieco.
       A zaczęło się przed sesją. Gdy jak na studenta przystało, zaopatrzyłam się w konto na Netflixie i szukałam czegoś, co „pomogłoby" mi w nauce. Niedługo potem trafiłam na „13 powodów" i... zupełnie przepadłam. Trochę czytania i kolejny odcinek. Kilka definicji zarządzania i kolejny odcinek albo trzy odcinki. I tak do końca. Wtedy był na szczęście jeszcze tylko jeden sezon, bo moje przygotowywania do sesji zakończyłyby się kompletną klapą 😁 Po obejrzeniu całości przeczytałam książkę i trudno mi było określić, co jest lepsze. Choć między książką a serialem były pewne różnice, to i jedno i drugie mi się podobało. A książka trafiła do grona moich ulubionych. Spytacie dlaczego tak się stało. A ja odpowiem, że trudno mi to wytłumaczyć. Nigdy nie wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia, ale gdy zobaczyłam pierwszy odcinek tego serialu, niemożliwe okazało się możliwe...

Na czym polega fenomen tego serialu i o czym on jest?
Krótko mówiąc – o życiu. Nie jest to tylko serial dla młodzieży o problemach i rozterkach, które w realnym życiu nie mają znaczenia. On dotyka prawdziwych problemów z jakimi niejednokrotnie się mierzymy. Odziera nas ze wszystkich warstw i masek, pod którymi na co dzień próbujemy ukryć najgorsze emocje. Ukazuje, że nasze życie nie jest czarno białe, a człowiek to skomplikowana jednostka, którą trudno jednoznacznie ocenić i nie mamy prawa nikogo oceniać, nawet jeśli wydaje nam się, że wiemy wystarczająco dużo. Środowisko, w którym żyjemy, ludzie, którzy nas otaczają, wszystko, czego doświadczamy na co dzień w jakiś sposób nas definiuje.
Czasem mam wrażenie, że życie to suma naszych błędów i prób ich odkręcania.
       Bryce Walker zgwałcił kilka dziewczyn i przyczynił się do samobójczej śmierci Hany Baker. Podczas procesu nie wymierzono mu dostatecznej kary. Czy jednak zasługiwał na śmierć? Czy może powinien dostać jeszcze jedną szasnę? Czy potwór może nauczyć się być człowiekiem? A co jeśli ktoś mu tę drugą szansę odbierze? Zobaczycie, ile wysiłku podjął, aby zbudować się na nowo i zyskać przebaczenie osób, które skrzywdził. Czy uda mu się, zanim będzie za późno? Kto pozbawił go życia? Podejrzanymi stają się wszyscy i dlatego zagadka jego śmierci jest tak trudna i zawikłana.
Wszyscy kłamią. Jeśli oddychasz, jesteś kłamcą.
Z takimi pytaniami zmierzycie się w trzecim sezonie. Zastanawiałam się, co kreatywnego można umieścić w trzecim sezonie, gdy główna bohaterka serialu odeszła z niego już w pierwszym, a drugi choć był pełen mocnych wrażeń, to miałam wrażenie, że to już takie przedłużanie na siłę. Ale moim zdaniem to się jednak udało. Pojawia się nowa bohaterka, nowa uczennica Liceum Liberty która jest bystrą obserwatorką, zna się na ludziach i potrafi zauważyć to, czego nie widzą inni. Ona opowie Wam co się wydarzyło w taki sposób, że z każdym kolejnym odcinkiem będziecie mieć apetyt na więcej. Ci, których zainteresowała postać Bryce'a, tutaj będą mieć go wystarczająco dużo. Dowiadujemy się też więcej o innych bohaterach – każdy z nich ma tajemnice, których odkrycie może mieć decydujący wpływ na całą tę historię. Hannah Baker już nie żyje, ale pamięć o tragedii i poprzedzających ją wydarzeniach wciąż ma wpływ na ich losy.

Czego uczy nas historia Hany Baker oraz jej kontynuacja?
Cenię sobie filmy czy książki, które nie tylko okazują się być świetną rozrywką, ale skłaniają do refleksji i można się z nich czegoś nauczyć. Czego uczą nas naznaczone tragediami perypetie uczniów z Liceum Liberty? Ta historia przede wszystkim zmusza do refleksji nad swoim życiem i postępowaniem. Mówi jak łatwo można kogoś zranić, zadać ból oraz jak na pozór głupie i mało znaczące rzeczy mogą doprowadzić do tragedii. Ukazuje czym jest depresja i jak poważne skutki może mieć, gdy się jej nie zauważy. Film jest apelem do nas: bądźmy czujni, nie pozostawajmy obojętni na krzywdę innych – zranić jest łatwo, ale na naprawienie wyrządzonego zła może być już za późno. Dlatego warto szczerze rozmawiać  o tym, co się czuje, być otwartym na innych. Może ktoś z Twojego otoczenia też potrzebuje pomocy?

Oglądaliście? Chcecie się podzielić wrażeniami? Muszę Was przestrzec  jeśli macie zamiar oglądać nie czytajcie artykułów w sieci  niektóre zdradzają zakończenie i pozbawiają całej przyjemności oglądania. Trafiłam na nie świeżo po obejrzeniu całości i wydaje mi się jakby autorzy niektórych z nich oglądali zupełnie inny serial niż ja 🙄 "Trzynaście powodów wróciło z nowym sezonem. Nie wiadomo tylko po co" i tego typu rzeczy. Moim zdaniem w tym sezonie twórcy mieli do przekazania kilka ważnych kwestii i to im się bardzo dobrze udało. Całość mnie zaciekawiła i dała do myślenia. Jak najbardziej warto obejrzeć! 😊

sobota, 25 maja 2019

O pewnej nawiedzonej uczelni na odludziu - recenzja książki "Gra" Krystyny Kuhn

Krystyna Kuhn, Gra
Ilość stron: 296
Seria: Dolina (3 tomy)
Wydawnictwo: TELBIT
Rok wydania: 2010

„A jednak się łudziła. Nie da się tak po prostu zostawić za sobą przeszłości, zatrzasnąć za  nią drzwi, choćby nie wiadomo jak się chciało. Kiedyś powróci i otworzy je z całej siły”
Gdy już odkryłam w bibliotece specjalnie wydzieloną półkę z literaturą grozy, na blogu będzie pojawiać się więcej ciekawych recenzji, bo ten gatunek szczególnie lubię. Jedną z pierwszych książek, jaka mi wpadła w ręce jest „Gra” Krystyny Kuhn. Opis mnie bardzo zaciekawił, więc bez wahania się na nią zdecydowałam. Ta książka stanowi początek trzytomowej serii thrillerów dla młodzieży.
 „Prawda jest tak nieskończona i niepojęta jak wszystko inne”
Julia ze swoim bratem Robertem rozpoczyna naukę w Grace College w Górach Skalistych. Już podczas, gdy jedzie tam po raz pierwszy, opisywane są widoki rodem z horroru. Grace College to uczelnia położona na odludziu. W kampusie studenci muszą zaopatrywać się we  wszystko, co im do życia niezbędne, a najbliższe miasto jest położone w znacznej odległości od kampusu. Budynek college'u jest położony naprzeciwko skalnego wzniesienia o trzech szczytach zwanego Ghost oraz w niedalekim sąsiedztwie jeziora Lake Mirror. Czego się spodziewać po tym miejscu, w którym widoki od samego początku przejmują strachem?
„Nie czujesz tego? Wszyscy się zmieniamy w tym miejscu. Ta dolina cos z nami wyczynia. Zanim tu przyjechałem, byłem innym człowiekiem. Myślałem naiwnie, że wszystko mi się uda. Po prostu wszystko. z czasem zrozumiałem: tu zostawiasz przeszłość za sobą i stajesz się tym, kim jesteś naprawdę, do głosu dochodzi to, co drzemie w tobie gdzieś głęboko.”
Na początku język autorki mnie nieco drażnił, bo wydawało się, że jest odrobinę chaotyczny. Pełno jest niedopowiedzeń. Denerwowały mnie też potoczne wyrażenia w języku bohaterów. Z czasem jednak nie tylko się przyzwyczaiłam, ale zachwyciłam się tymi nastrojowymi opisami, które moim zdaniem idealnie oddawały magię miejsca akcji.
„Wprawdzie nie był to najciemniejszy mrok, w jaki się wpatrywała, ale zarazem najpiękniejsze gwiaździste niebo, jakie kiedykolwiek widziała. Góry odbijały się nietkniętym wiatrem w lustrze wody nocnego jeziora polodowcowego. Księżyc stał w nowiu, a gwiazdy błyszczały jak maleńkie diamenty w kompletnej czerni.”
Od samego początku trudno mi było ocenić główną bohaterkę. Ani jej nie polubiłam ani nie znienawidziłam. Autorka niewiele też odsłania przez nami jeśli chodzi o jej przeszłość. Raptem pojedyncze urywki, z których niewiele wynika, ale wzmagają one naszą ciekawość. Julia skrywa tajemnicę, której rozwiązanie miałam nadzieję poznać w dalszej części książki.
Interesującą postacią jest też jej brat Robert. Po pewnej nocy, kiedy to zaczął przeraźliwie krzyczeć bez żadnego wyraźnego powodu, zyskuje wśród innych studentów opinię dziwaka. Robert ma problemy, o których wie tylko jego siostra, ale niewiele w tej kwestii zostaje nam zdradzone. Wydaje się, że ten chłopak widzi więcej niż inni, przewiduje różne zdarzenia, przez co wydaje się odrobinę straszny.
Początek wszystkich niezwykłych wydarzeń następuje, gdy Julia dostaje SMSa od nieznanego nadawcy z zaproszeniem na otrzęsiny. Dlaczego tylko ona dostaje to zaproszenie SMSem, gdy cała reszta otrzymuje meile? Kim jest tajemniczy Loa.loa? Jak skończą się te otrzęsiny? Co jeszcze przytrafi się studentom w tym przejmującym grozą miejscu, w którym nawet przyroda daje im dziwne znaki?
Po przeczytaniu początku byłam nieco rozczarowana, bo zapowiadało się, że będzie to typowa młodzieżówka, a thrillera i nastroju grozy było w nim tyle co nic. Jednak z czasem książka zaczynała mi się coraz bardziej podobać. Tak, że potem już miałam problem z jej odłożeniem, gdy czas  nie pozwalał już na czytanie. Ta powieść jest dokładnie taką, na jaką miałam ochotę już od dawna. Gdy tylko będę miała możliwość, sięgnę po drugą część, bo zakończenie pierwszego tomu pozostawia niedosyt.
Moja ocena 9/10

wtorek, 7 maja 2019

Opowieść o miłości innej niż wszystkie - recenzja książki „After" Anny Todd

Rok wydania: 2014
Ilość stron: 650

    Najlepiej sprzedająca się książka ostatnich lat. Doczekała się miliona odsłon na Wattpadzie. Czytałam o niej wiele pozytywnych recenzji na Instagramie, w których dziewczyny twierdziły, że podbiła ich serca. Gdyby nie przyjaciółka, to pewnie bym po nią nie sięgnęła. Co takiego ma w sobie ta książka, że w połowie społeczeństwa wywołuje zachwyt, a w drugiej połowie negatywne uczucia i falę hejtu? Postanowiłam sama się o tym przekonać, mimo że nie spodziewałam się po tej powieści rewelacji.
I muszę przyznać, że początek mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. Poznajemy główną bohaterkę Tessę, gdy wyprowadza się na studia, by zamieszkać w akademiku. Jej dotąd poukładane życie i przyszłość zaplanowana z dbałością o szczegóły rozsypuje się w drobny mak, gdy na jej drodze staje arogancki i zbuntowany Hardin. Uczucie, które ją z nim połączy okaże się być czymś, czego nigdy jeszcze nie doświadczyła, a związek z jej chłopakiem Noah zostanie postawiony pod wielkim znakiem zapytania. Gdy okazuje się, że chłopak ma trudny charakter i rani ją przy każdej nadarzającej się okazji, wcale jej to nie zniechęca - wręcz przeciwnie, dalej brnie w tę osobliwą relację. Czy wyjdzie jej to na dobre? Nie mnie to oceniać.
Mogę zaś ocenić książkę ogólnie. I moja ocena nie będzie jednoznaczna. Znalazłam w tej powieści zarówno pozytywne jak i negatywne aspekty. Najpierw o pozytywnych. Książka na początku była dość wciągająca, czytałam szybko i z zainteresowaniem. Mniej więcej do połowy. Potem już trochę mnie to męczyło. Na plus jeszcze zaliczam ciekawe podejście autorki do problemu trudnych relacji z rodzicami. Tessa miała konflikt z matką, co jest wyraźnie ukazane. Tak samo problem zdrady i trudnych wyborów sercowych. Tessa będzie musiała wybrać, pomiędzy swoim Noah,  z którym jest już dwa lata i który bardzo ją kocha, a tym aroganckim i impertynenckim chłopakiem, przy którym czuje się tak jak jeszcze nigdy w życiu. Te wątki mnie zaciekawiły w powieści.
Nie urzekły mnie natomiast postaci bohaterów. Na początku zapowiadało się na to, że polubię główną bohaterkę z jej pasją do książek i marzeniami o pracy w wydawnictwie, a także obsesją planowania wszystkiego i dbałością o każdy szczegół. Niestety, w dalszej części książki irytowała mnie swoim niedojrzałym zachowaniem i płaczliwością na każdym kroku. Starałam się ją zrozumieć, ale mimo wszystko jej postać wydała mi się mocno przerysowana. Zaś Hardina nie lubiłam od samego początku, a zakończenie książki całkiem go skreśliło w moich oczach. Nie będę jednak zbyt wiele zdradzać.
Nie chwalę i nie potępiam. Uważam, że każdy powinien sam przeczytać i ocenić tę powieść. Na pewno spodoba się miłośniczkom romansów z pikantnymi scenami. Dodam, że książkę czyta się błyskawicznie, bo nie ma w niej długich opisów, a sam język jest dość prosty. Nie zachwycił mnie, ale niektóre opisy uczuć nawet mi się spodobały. Myślę, że książka będzie idealna dla każdego, kto szuka lekkiej, niezobowiązującej lektury, którą można błyskawicznie przeczytać, a przy tym krąży wokół ciekawych wątków psychologicznych, tak bliskich młodzieży – trudne relacje z rodzicami, alkoholizm w rodzinie,  trudne wybory miłosne oraz budowanie relacji z rówieśnikami.
Moja ocena 5/10

wtorek, 30 kwietnia 2019

Co zapoczątkowało koszmar? - Leonidy. Spektrum. Recenzja

Leonidy. Spektrum
Seria: Spektrum, tom I
Autor: Nanna Foss
Rok wydania:2016
Ilość stron: 540


Tej książki nie sposób nie zauważyć na półce. Intensywnie fioletowa okładka z trójkątnym pryzmatem tak przemówiła do mojej czytelniczej ciekawości, że sięgnęłam po nią, nie czytając nawet recenzji. Opis na okładce mnie zaciekawił już po pierwszych zdaniach, więc długo się nie musiałam zastanawiać. Mówią, że nie należy oceniać książki po okładce, ale w tym przypadku okładka naprawdę ma znaczenie. Tym bardziej, że jest w moim ulubionym kolorze.
Czego się po niej spodziewałam? Właściwie to nie do końca wiedziałam, czego mam oczekiwać, bo sam opis mówił nie wiele, a tylko intrygował, pozostawiając czytelnika w niepewności. Jesteście ciekawi, jaką zagadkę kryje ta książka?
Nanna Foss to duńska autorka, której debiutancka powieść została entuzjastycznie przyjęta w wielu krajach. "Leonidy" to pierwszy z dwóch tomów serii Spektrum. Drugi – "Geminidy", jeszcze przede mną. Trzeci zaś, z tego, co udało mi się wyszukać, nie jest jeszcze dostępny w języku polskim.
Po przeczytaniu początku stwierdziłam, że jest to zdecydowanie powieść dla cierpliwych, o czym świadczą nie tylko jej rozmiary, ale przede wszystkim tempo akcji. Akcja bowiem rozwija się powoli i stopniowo, dlatego nie polecę jej osobom, które już od samego początku spodziewają się mocnych wrażeń. Nie zniechęciło mnie to jednak i wytrwałam do końca, więc mogę powiedzieć, że było warto.
Być może istnieje granica, ile cierpienia tych, których kochamy, można zabsorbować, nie rozpadając się.
Bohaterowie to szóstka nastolatków. Emilia – główna bohaterka ma piętnaście lat, jest nieco niezdarna i nieśmiała, ładnie rysuje. i to prawie wszystko, czego się o niej dowiadujemy.  Mimo swojego dość młodego wieku, bohaterowie nie są jednak tak dziecinni jak się spodziewałam. Choć trochę się zawiodłam, bo nie są opisani tak przekonująco, bym mogła ich polubić.
Język autorki jest dość prosty, nie ma w książce bardzo rozbudowanych opisów, czasami raził mnie potoczny język, ale myślę, że nie dało się go uniknąć – w końcu książka jest o nastolatkach. Mimo tego, czyta się nawet przyjemnie i szybko.
To, co mnie pozytywnie zaskoczyło i zachęciło do sięgnięcia po drugą część, to oryginalna fabuła. W żadnej przeczytanej przeze mnie książce jeszcze coś takiego się nie powtórzyło. Nie chcę zbyt dużo zdradzać, bo zagadka powinna zostać zagadką. Powiem tylko, że bohaterowie z czasem dowiadują się o swoich nietypowych umiejętnościach, o które by się nigdy nie podejrzewali. Szkolne problemy, które do tej pory miały najwyższą rangę, przestają mieć znaczenie w obliczu tego, co może ich czekać. Nie jeden raz będą się obawiać o własne życie i uciekać przed niebezpieczeństwami. Wspólnie z nimi zastanowicie się nad tym, gdzie są granice między snem a rzeczywistością. Czy to sen, który miała Emilia zapoczątkował całą serię zdarzeń i spowodował, że są w śmiertelnym niebezpieczeństwie? A może staruszka oskarżająca ją o spowodowanie końca świata miała w tym swój udział? Zastanowicie się też, gdzie leżą granice między przeszłością, teraźniejszością a przyszłością. Ale co dokładnie odkryją bohaterowie i jakim problemom będą musieli stawić czoła, to już dowiecie się czytając tę niezwykłą powieść 😊
Na wiele pytań nurtujących mnie przez cały czas czytania tej książki poznałam odpowiedzi dopiero pod sam koniec. W ostatnich rozdziałach zarówno dosłownie jak i w przenośni byłam świadkiem niezłej zadymy. Zaś drugie tyle pytań pozostało jeszcze nierozstrzygniętych, co zmusza mnie do sięgnięcia po drugi tom cyklu jak najszybciej.
Mimo tego, tego, że postaci bohaterów mnie nie zachwyciły i w zdecydowanej większości książki tempo akcji było dość wolne, to jednak uważam, że jest godna polecenia ze względu na swoją oryginalną fabułę. Autorka bowiem swoją pierwszą powieścią wprowadza nas w świat fantastyki, jakiego dotąd jeszcze nie znaliśmy. Pierwsza część mnie zaintrygowała i z chęcią sięgnę po kontynuację.
Moja ocena: 6/10

środa, 10 kwietnia 2019

„Milion światów z tobą" i milion możliwości końca świata, czyli ostatnia część trylogii Firebird

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją trzeciej już i ostatniej książki z cyklu Claudii Gray o podróżach międzywymiarowych. I tutaj znowu problemem będzie zebranie myśli w konstruktywną całość, bo podczas czytania wywołała ona we mnie tyle sprzecznych uczuć, że pod koniec miałam wrażenie, jakby moja dusza została rozerwana na kawałki, zupełnie jak dusza Paula. Śmiałam się i płakałam razem z nimi, przeżywałam wszystkie uczucia, które mogą towarzyszyć człowiekowi w najróżniejszych jego wersjach próbując uratować multiwszechświat przed zagładą, a na koniec doświadczyłam tak niesamowicie opisanego, że prawie realnego początku końca. Czy macie ochotę wyruszyć z bohaterami w taką podróż?
W każdej chwili, każdego dnia coś tworzymy - sztukę lub naukę, związek lub przeznaczenie - i tworzymy to po jednym wyborze, po jednej chwili. Nasze decyzje kształtują światy innych ludzi tak samo jak nasz własny. Każde z nas jest środkiem własnego wszechświata i każde z nas znajduje się na orbicie kogoś innego. To paradoks, ale czasem od paradoksów zaczyna się prawda.
Jeśli chodzi o całość, to mam mieszane uczucia, dlatego nie mogę ocenić jej na 10, co chciałam zrobić po przeczytaniu końcówki, ale może jednak zacznijmy od początku.
Ciało Marguerite przejmuje jej inna wersja z Uniwersum Triadu - wymiaru, którego mieszkańcy planują zagładę równoległych wymiarów, w tym także jej wymiaru. Co można zrobić w takiej sytuacji? Marguerite ściga Złą, która w każdym odwiedzonym wszechświecie zastawia na nią śmiertelne pułapki, starając się w ten sposób uniemożliwić jej realizację planu zagłady. Czy uda jej się ujść z życiem?
Na początku nie mogłam się przyzwyczaić do szybkiego tempa, jakie narzuciła autorka. Maurguerite odwiedza jeden równoległy świat za drugim, w każdym czyhają zagrożenia, śmiertelne pułapki czy potencjalni zabójcy. W głowie może się zakręcić od tego wszystkiego. Jednocześnie staje się to trochę nudne, bo możemy przypuszczać, czego się spodziewać. Dopiero potem zaczęłam czytać z większym zainteresowaniem. a ostatnie rozdziały, jak już zdążyłam zauważyć we wcześniejszych książkach tej serii dosłownie się pochłania, bo nie można się oderwać od czytania. Zakończenie natomiast mnie urzekło.
Byliśmy przeświadczeni, że przeznaczenie to rodzaj gwarancji - kosmiczna obietnica, że będziemy razem praktycznie w każdym świecie, w którym się oboje znajdowaliśmy. Teraz jednak widziałam, że ślepa wiara w przeznaczenie oznacza unikanie odpowiedzialności. Oszukiwaliśmy się uznając szczęście za dar, który będziemy dostawać za każdym razem. o wiele bardziej przerażające byłoby przyznać, że nasze życie spoczywa w naszych niepewnych i niedoskonałych rękach. Nasza przeszłość nie była całkowicie bezpieczna w ramionach przeznaczenia. Musieliśmy wykuć ją z kamienia, wygrzebać z błota i tworzyć ją jeden niedoskonały, chaotyczny dzień za drugim.
Książka porusza wiele ciekawych wątków. Podobnie jak pozostałe dwie części, mówi o miłości, trudnych wyborach, poszukuje odpowiedzi na to, jak nasze wybory kształtują otaczającą nas rzeczywistość. Stanowi swego rodzaju studium przypadku zagadki jaką jest człowiek – poddane analizie są jego emocje, doświadczenia, a nawet drzemiący w nim pierwiastek zła, który przy sprzyjających okolicznościach może się uwolnić i poczynić spustoszenia w jego życiu. Książka poszukuje też odpowiedzi na pytanie, czy w naszym życiu istnieje coś takiego jak przeznaczenie – czy to, czego doświadczamy jest z góry zaplanowane, czy to tylko i wyłącznie następstwo naszych takich a nie innych wyborów.
Jako trzecia i ostatnia część cyklu stanowi domknięcie przygód bohaterów. I tu muszę przyznać, że autorka sobie świetnie z tym poradziła. Zakończenie i podsumowanie serii mnie w pełni usatysfakcjonowało. Choć nie ukrywam, że trochę mi będzie brakować tych bohaterów i ich pokręconych przygód.
Mój ojciec powiedziałby, że Beatlesi powiedzieli to nam wszystkim kilkadziesiąt lat temu, że jesli wszystko podsumować, miłość, którą dostajemy, jest równa miłości, którą tworzymy. Nie, nigdy nie zapanujemy w pełni nad naszym losem, będziemy narażeni na wypadki, okrucieństwo i przypadkowe nieszczęścia życiowe. Ja staram się myśleć o tym, jak wiele zależy od nas samych. To my decydujemy, które emocje posłużą jako budulec, których uczuć użyjemy, żeby ukształtować nasz wszechświat.
Autorce należy się wielki plus nie tylko za przyjemny język, który sprawia, że podczas czytania jej książek można się całkowicie zatracić i zgubić nie tylko w multiwszechświecie ale i w czasie, bo gdy zaczynam czytać, momentami odłożenie książki jest po prostu niemożliwe. Plus także za postaci bohaterów, o których już pisałam więcej przy okazji pierwszej części. Każdy z nich ma w sobie to coś i nie sposób ich choć trochę nie polubić. Co jeszcze mi się podobało? Książka oprócz wciągającej fabuły i ciekawie rozwiniętego wątku podróży międzywymiarowych, który w książkach fantastycznych jest jednym z moich ulubionych porusza też wiele wątków psychologicznych czy filozoficznych. Myślę, że taka mieszanka zadowoli nawet bardzo wymagających czytelników, mimo że jest skierowana głównie do młodzieży.
Moja ocena 9/10

Recenzje dwóch poprzednich części znajdziecie tutaj:

środa, 27 marca 2019

„Tysiąc odłamków ciebie", Claudia Gray — recenzja książki

Skończyłam właśnie książkę „Tysiąc odłamków ciebie", która jest początkiem trzytomowej serii Claudii Gray. Na początku przeczytałam tom drugi, co nie było najlepszym rozwiązaniem, ale jako pierwszy wpadł mi w ręce i co tu dużo mówić... nie wytrzymałam. Mogę zatem powiedzieć trochę więcej czego możecie się po tej serii spodziewać.

Poranek przypominał niezliczone wcześniejsze poranki w moim życiu. Tata robił gofry z jagodami (tyle, że w błyszczącym zielonym kapeluszu z zeszłego wieczora); Josie opowiadała wyjątkowo skomplikowany sen, jak zawsze; mama miała na sobie strój do jogi, chociaż reszta z nas była jeszcze w piżamach, ponieważ nawet w Nowy Rok wstała o świecie na powitanie słońca. Ale tym razem jednocześnie przeżywałam to i patrzyłam na to z punktu widzenia kogoś, kto wie, jak to jest utracić takie chwile. Wcześniej nie rozumiałam, jak piękna może być codzienność.

       Jeśli o mnie chodzi to jest coś, czego zupełnie się nie spodziewałam. Sięgając po pierwszą książkę tej serii miałam ochotę przeczytać coś lekkiego, niezobowiązującego i przede wszystkim niedługiego — wspominałam już, że zawsze mam mniej czasu niż bym chciała. Ale gdy już zaczęłam czytać, było za późno. Wiedziałam, że się nie oderwę, dopóki nie skończę tej serii.
W tym poście chciałabym skupić się jednak na pierwszej części. Pierwsze, o czym należy wspomnieć, to postaci bohaterów. Chyba to jest to, za co najbardziej lubię te serię, choć tych rzeczy jest mnóstwo i ciężko zdecydować. Każdy z bohaterów jest tak charakterystyczny, że nie da się nie lubić, jednocześnie mając przy tym swoje słabości i wady, co czyni go bardziej rzeczywistym. Cały czas miałam wrażenie, jakbym była częścią wykreowanego w tej książce świata i równocześnie z nimi przeżywała tę przygodę.
       Marguerite czasami bywa irytująca. Szczególnie na początku, gdy wydaje jej się, że może zbawić świat i wraz ze swoim przyjacielem Theo rzuca się w pogoń za Paulem, który został oskarżony o morderstwo jej ojca. Mało tego — jest to pogoń między wymiarami, tym bardziej ryzykowna, że nie ma żadnej pewności, że uda jej się przenieść gdziekolwiek z pomocą nietestowanego jeszcze Firebirda, a co dopiero wrócić. Mimo wszystko polubiłam ją z tą jej zdolnością do aktów heroicznej odwagi, której nie raz jeszcze byłam świadkiem. Poza tym Meg jest niesamowicie uparta i nic nie jest w stanie jej odwieść od zamierzonego celu. We wszystkim co ją otacza potrafi dostrzec piękno i ma duszę artystki, a jej obrazy zawsze odzwierciedlają rzeczywistość taką jaką jest.
Theo Beck jest ironiczny i nawet najbardziej napiętą sytuację potrafi obrócić w żart. Jego swobodny, nonszalancki sposób bycia połączony ze specyficznym stylem ubierania się tworzą postać, której nie sposób nie zapamiętać. Sama przyłapałam się kilka razy na tym, że śmieję się z jego zachowania czy żartów. Pewność siebie, jaka go wyróżnia pozwala mu flirtować z każdą napotkaną kobietą. Nie oszczędził nawet ciotki Meg, ale już więcej nic nie mówię 😀
Jest jeszcze Paul. Cichy i niepozorny. Choć niepozorny może być tu niewłaściwym określeniem, zważywszy na to, że jest wysoki i dobrze zbudowany. Niewiele się odzywa, ale za to jego słowa zawsze są przemyślane. Gdy dzieje się coś, czego przyczyn nie rozumie, czuje się zagubiony i jego natura naukowca sprawia, że zaczyna to analizować. Zarówno Paul jak i Theo studiują fizykę pod kierunkiem rodziców Meg.
Czego nauczą ich doświadczenia z podróży między alternatywnymi wymiarami? Jak bardzo wpłyną na nich ich wersje widziane w innych wymiarach i czego się o sobie dowiedzą? Czy zakochanie się w kimś w innym wymiarze oznacza, że kocha się też osobę ze swojego wymiaru? Co łączy te wszystkie wersje i jak to wytłumaczyć? Na te pytania będziecie mieli okazję razem z nimi poszukać odpowiedzi.
Jeśli chodzi o rozwój wydarzeń, to muszę przyznać, że początek mnie troszkę rozczarował. To, że Marguerite wraz z Theo rzuciła się do sąsiedniego wymiaru, by znaleźć Paula wydało mi się trochę nieprzemyślane i dziecinne. Posądzenie Paula o zabójstwo jej ojca też do mnie nie trafiło, bo od początku miałam wątpliwości czy rzeczywiście nim jest. Początek głównie wokół tego się skupia i wydał mi się przez to odrobinę nudny. Potem już jednak czytałam z większym zainteresowaniem. Zaś w ostatnich kilku rozdziałach akcja tak  nabiera tempa, że nie sposób się oderwać czy pomyśleć o czymś innym podczas czytania tej książki, więc przeczytałam te kilka ostatnich rozdziałów na raz.
Język autorki jest przyjemny. Bardzo ładne poetyckie opisy, dużo ciekawych przemyśleń, ale jednocześnie nie utrudnia to czytania. Książkę czyta się dość płynnie.
„Tysiąc odłamków ciebie” mogę śmiało polecić każdemu, kto choć trochę lubi fantastykę. Na pewno nie rozczaruje i dostarczy pozytywnych wrażeń. Myślę, że dla fanów fantastyki jest to pozycja obowiązkowa. Wątek podróży między alternatywnymi wszechświatami jest tu ciekawie rozwinięty. Wszystko to w połączeniu z bohaterami, których nie sposób nie polubić daje bardzo ciekawą pozycję.
       Moja ocena: 7/10
       Przypomnę jeszcze o recenzji drugiej części, którą znajdziecie TUTAJ