1. Nie noś, bo przyzwyczaisz
2. Nie jedz orzechów, bo dziecko będzie bolał przez to brzuch
Tak, nie jedz orzechów, gruszek, kapusty, nabiału, najlepiej pozostać przy samym chlebie i wodzie, żeby nie zaszkodzić dziecku. Naprawdę kłamstwo powtarzane wielokrotnie może wydawać się prawdą, a gdy zaczynałam karmić piersią każdy mi mówił, co mogę jeść a czego nie, nawet inne mamy. Do tego stopnia, że sama zaczynałam mieć wątpliwości, czy czegoś nie wykluczyć z diety. Podczas gdy dieta matki karmiącej nie istnieje. Ważne jest tylko, by była zróżnicowana i bogata w niezbędne składniki odżywcze.
3. Pierwsze trzy miesiące są najgorsze, potem już z górki.
Bzdura. Na każdym etapie rozwoju dziecka rodzica czekają jakieś wyzwania. Moja położna mawiała, że stopień trudności rośnie. I rzeczywiście - pierwsze trzy miesiące dla młodych rodziców są najgorsze, bo dziecko tylko płacze, nie komunikuje jasno swoich potrzeb, nie wiemy jak się z nim obchodzić. Jednak po tym czasie wcale nie jest łatwiej. Gdy już poradzimy sobie z początkowymi trudnościami, zaczyna się rozszerzanie diety, ząbkowanie, w końcu przemieszanie i wywracanie domu do góry nogami. A gdy już nawet i to ogarniemy, zacznie się odpieluchowanie i można tak pewnie wyliczać i wyliczać. Teraz, gdy moja dwulatka robi awanturę o, dajmy na to, źle postawioną hulajnogę, zastanawiam się, czemu myślałam, że trzy pierwsze miesiące życia dziecka są najtrudniejsze i co mi wtedy nie pasowało? Dziecko to nieustanne wyzwanie i to jest piękne. Jeśli przetrwamy trzy pierwsze miesiące, te trudności magicznie nie znikną. Nieraz tęsknię też za czasem, gdy dziecko było jeszcze malutkie, wcale nie był to taki zły czas.
4. Każda matka wie, co jest najlepsze dla jej dziecka.
Uważam, że to prawda. Jako matki, które spędzają najwięcej czasu ze swoją pociechą, same wiemy najlepiej, czego one potrzebują - nie umniejszając oczywiście ojcom, którzy też spędzają jakościowy czas z dzieckiem - na swój sposób, tak jak matce nie jest to dane.
Każdy płacz dziecka to jakiś komunikat. Jeśli poznajesz jego język od pierwszych chwil życia nikt nie może wiedzieć lepiej, czego ono potrzebuje, nawet jeśli ma większe doświadczenie w opiece nad dziećmi. I nawet jeśli ciocia, babcia czy koleżanka wychowała już dwójkę, trójkę czy szóstkę nie znaczy, że jest nieomylna i ma zasób wiedzy pozwalający rozwiązać każdy problem. W większości przypadków warto po prostu zaufać swojej intuicji. Nawet jeśli na samym początku jest trudno. Z czasem nauczyłam się skutecznie odczytywać każdy komunikat od tego małego człowieka. A gdy stał się już bardziej komunikatywny, dogadujemy się jeszcze lepiej. Niemniej jednak warto w tym wszystkim postawić na swoją intuicję - nie raz się o tym przekonałam.
To tylko kilka kontrowersyjnych kwestii, które każda z nas zapewne rozważała. Co jeszcze dodalibyście do tej listy, a co pominęłam? O czym jeszcze chcielibyście poczytać?


