Sara była niczym kolorowy motyl, który mógł przypadkiem złapać się w sidła. Podobała się, ciekawiła, fascynowała i to właśnie mogło ją zgubić. Możliwe, że komuś to przeszkadzało. Ludzie są zdolni do najbardziej odrażających czynów, nawet ci, których inni nigdy o to nie posądzają.
"Zaginiona" Anety Kisielewskiej to mój przypadkowy wybór. Podczas moich poszukiwań w bibliotece, leżała na stoisku z ostatnio zwróconymi książkami. Pomyślałam sobie - czemu nie? - zwłaszcza, że opis wpisywał się w mój gust czytelniczy.
Gotował się od emocji. Przestał komukolwiek ufać. Przez tę sprawę nie mógł jeść, kopcił jak miejski komin i zaczął cierpieć na bezsenność. Czuł na sobie ciężar odpowiedzialności. A co, jeśli Sara nie będzie jedyna? Jeśli za parę dni zniknie kolejna dziewczyna?
Kilka rzeczy mi się z tej książce spodobało, ale mimo wszystko jestem na nie. Sama pomysł na fabułę nie zapowiadał się nadzwyczajnie - w końcu większość kryminałów czy thrillerów mówi albo o morderstwie albo o zaginięciu. Skoro już zostało opisane zaginięcie, miałam nadzieję, że będzie nieprzeciętnie, w przeciwnym wypadku książka byłaby po prostu słaba. Niestety, pomimo starań autorki, by zrobić z tego ciekawą i niebanalną historię, moim zdaniem się nie powiodły.
Narracja w książce to ciągłe, nieuporządkowane skakanie po dwóch płaszczyznach czasowych - sprzed i po zaginięciu Sary. Często taki zabieg wprowadza trochę grozy i tajemniczości. Tutaj, co prawda, dowiadujemy się nowych faktów, ale też niekiedy czytamy kilka razy o tym samym i jest to trochę nużące.
Trzeba jednak przyznać, że sam styl autorki jest bardzo skrupulatny i obrazowy, wszystko opisuje bardzo przekonująco, a postaci bohaterów są przemyślane. Główna bohaterka - Sara - ofiara zaginięcia jest nieco kontrowersyjna. Z jednej strony powinniśmy się przejąć jej losem i niecierpliwie czekać na szczęśliwe zakończenie, a z drugiej... jest tak do bólu irytująca, że momentami sama miałam ochotę jej coś zrobić, czy chociaż przemówić do rozumu. Sara jest przedstawiona jako zbuntowana nastolatka, uparta i zaciekle broniąca swoich granic przed rodzicami, szczególnie przed ojczymem, z którym jest na wojennej ścieżce. Jest też uparta i gdy coś postanowi, żadnym sposobem nie da się jej tego wyperswadować. Z jednej strony czytamy z autentycznym zainteresowaniem - historia jest naprawdę realistyczna i mogłaby dotyczyć każdego - a z drugiej strony niektóre działania bohaterki są dla mnie nieracjonalne i nie do zaakceptowania.
Sama fabuła nie jest zbyt oryginalna, ale mogłaby się jeszcze obronić, gdyby została ciekawie poprowadzona. Choć czytałam z zainteresowaniem, to jednak nie można powiedzieć, że jest wciągająca. Liczyłam też na nietypowe zakończenie, a było ono jak dla mnie przewidywalne. Już na początku miałam podejrzenia, kto będzie w tę sprawę zamieszany. Choć co prawda każdy z bohaterów wydaje się coś ukrywać i nie mamy pewności co do ich prawdziwych intencji.
Mimo wszystko jest w tej historii coś, co nie pozwoli o sobie zapomnieć. Zakończenie, choć niezbyt zaskakujące, to do bólu realistyczne i wymowne. Pozostawia nas z myślą, że niewiele trzeba, by wydarzyła się tragedia. I jak niedoskonały jest człowiek. Choć na co dzień tego nie okazuje, ma swoje czułe punkty i niewiele trzeba, by popchnąć go do nieracjonalnych zachowań.
Książka jak dla mnie średnia, ale każdy ma inny odbiór, więc może się też podobać.
Moja ocena: 5/10
Aneta Kisielewska, Zaginiona
Ilość stron: 294
Wydawnictwo Zysk i S-ka
Data premiery: 13.05.2025


