Ale wracając do tematu - niedawno trafiłam na rolki, w których mama dwulatka opowiada o buncie. W jednej opisuje, że kocha być mamą, ale w skrócie - przez bunt dwulatka możliwe że "wyląduje w psychiatryku". W innej z kolei niby żartobliwie ukazuje pięć minut dla mamy, podczas gdy tata "walczy o życie ze zbuntowanym dwulatkiem".
Szczerze? Nie rozumiem tej nagonki na bunt dwulatka i wylewania swoich frustracji na forum publicznym. Nie tylko w temacie buntu dwulatka zresztą. Przez dwa lata dużo już widziałam takich treści - jak nie skok rozwojowy to ząbkowanie, jak nie ząbkowanie to bunt roczniaka czy dwulatka, a to nie chce jeść, choruje, nie daje spać w nocy. Wszystko to daje do myślenia mniej więcej tyle, że macierzyństwo niby jest super, ale dziecko to chodzący problem. I żeby nie było - ja wcale nie neguję tych odczuć. Bo nikt nigdy nie powiedział, że macierzyństwo będzie łatwe. Ale czy doczekaliśmy czasów, że ze wszystkiego trzeba teraz zdawać relacje na forum publicznym? Bo dziecko kichnęło, ma temperaturę czy nie spało w nocy - pyk zdjęcie i trzeba się tym podzielić z obserwującymi. A może dziecko po prostu potrzebuje spokoju i rodzica obok, a nie nagłaśniania połowy tego, co robi w internecie?
Zatem nie trzeba być naukowcem, żeby stwierdzić, że bunt dwulatka jest buntem dwulatka tylko z nazwy. Nazwano go kryzysem rozwojowym, a jako rodzice niejednego takiego "kryzysu" doświadczamy. Nie lubię szufladkowania wszystkiego i prób nadania nazwy zachowaniom dziecka. Wystarczy mi wiedza, że małe dziecko ma niedojrzały układ nerwowy, nie umie samo regulować emocji i potrzebuje w tym naszej pomocy jako rodzica. I tyle. Nie szukałam dla każdego "złego" zachowania nazwy, wytłumaczenia, nie próbowałam na siłę przypisać go do jakiegoś potencjalnego kryzysu, który może w tym okresie wystąpić. Maluch krzyczy? Złości się? Rzuca przedmiotami? Rzuca się na podłogę i próbuje ją ugryźć? To jest w porządku, w końcu kto z nas się nie złości? My jedynie umiemy już to opanować - a i to nie zawsze - dziecko nie. Przesadnie reaguje na odmowę i zanosi się płaczem? Dziecko ma swoje powody, by to robić - nie oceniajmy, nie negujmy, nie dawajmy się wciągnąć w kolejną "kłótnię". Z czasem zauważalne są pewne schematy w jego zachowaniu i wiele takich kłótni da się sprytnie uniknąć, czy w najgorszym wypadku szybko załagodzić, zanim przejdzie to w niekończące się morze łez i burzę z piorunami. W wielu przypadkach ta burza staje się łagodniejsza, gdy malucha potraktujemy z należną mu wyrozumiałością czy po prostu przytulimy.
Mamo! Więcej wiary w swoje dziecko, ono nie potrzebuje mamy, która na wszystko znajdzie naukowe czy medyczne określenie. Potrzebuje tylko Twojej obecności i poczucia bezpieczeństwa. Pamiętaj, że nawet jeśli jest ciężko, wszystko jest do przejścia. Bo każdy z nas kiedyś był na tym etapie. A nasi rodzice też nie musieli być specjalistami w każdej dziedzinie, żeby wiedzieć co jest ważne w wychowaniu dziecka. W końcu żyjemy i mamy się dobrze.
_______
1. Definicja z artykułu, w którym podane są źródła literatury:
https://1000dni.pl/dziecko-1-3-lata/co-wiesz-o-buncie-dwulatka-i-trzylatka-czy?gad_source=1&gad_campaignid=22762040384&gbraid=0AAAAADst8WWri8OWZuBFnW2h5eAVOqZJi&gclid=CjwKCAjwyabTBhBFEiwAM3mNUAZuRU4YaWvATB3VLN4_omxw6s5gZ-EtCA-SZBaxMPQzrBZpi1w_LxoC3IIQAvD_BwE


