Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mężczyzna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mężczyzna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 marca 2020

#Zostańwdomu – czyli o tym, jak Tinder pomaga znaleźć miłość w czasach zarazy

Byłam i dalej jestem zdania, że żadna, choćby nawet najlepiej wymyślona aplikacja, nie da takiej samej możliwości poznania drugiego człowieka jak realne kontakty towarzyskie. Jednak nigdy jeszcze korzystanie z Tindera nie było tak zasadne jak w czasie, gdy zostanie w domu może przesądzić o naszym zdrowiu i życiu, wręcz nawołuje się do ograniczenia kontaktów ze znajomymi i pozostania w domu. Obecnie jesteśmy zmuszeni do bycia online i w zasadzie droga internetowa to jedyna droga, którą możemy załatwić większość potrzeb – rozmowy ze znajomymi online, zakupy online, nauczanie online, msze online. Czegoś jeszcze nie wymieniłam? 

Kilka postów wcześniej pisałam o podrywaniu. Skoro teraz i to przeszło w tryb online, to dzisiaj będzie o typach panów na Tinderze. Swoją drogą z psychologicznego punktu widzenia ciekawym zjawiskiem jest, co potrafią oni wymyślić, żeby zachęcić do siebie płeć przeciwną, używając tylko ograniczonej ilości znaków.  Niektóre teksty wynotowałam sobie, by stworzyć swego rodzaju przewodnik po Tinderze. Zapewne powstało już takich mnóstwo, ale być może moje spostrzeżenia też się komuś przydadzą. Przedstawiam Wam 10 typów osobników na Tinderze, ale najpierw piosenka, która idealnie wpasowała mi się w temat.

1. Poszukiwacz
Najpopularniejszy typ faceta na Tinderze. W końcu każdy w swoim życiu czegoś poszukuje. Jedni drugiej połówki, inni przygód na jedną noc, a jeszcze inni partnerki na wesele. Jednym słowem – każdy szuka szczęścia, lecz w każdym przypadku to szczęście jest inaczej rozumiane. Ten typ łatwo poznać po następujących zwrotach: Szukam prawdziwej miłości, paniom, które szukają przygód dziękuję, Szukam tej jedynej, by dzielić z nią życie i konto na Netflixie (gdzieś czytałam, że są takie opinie, że gdy dzieli się z kimś konto na Netflixie, to znaczy, że związek jest na poważnie), Szukam baby, a nie księżniczki, Szukam żony, bo mi gdzieś uciekła (wyrazy współczucia), Szukam kogoś na miłe wieczory spędzone w fajnej atmosferze. Niektórzy też szukają partnerki z powodów czysto materialnych – Szukam partnerki do programu 500+, bądź innych nieuwzględnionych powyżej – Szukam koleżanki do trójkąta, Szukam dyskretnej kochanki, Szukam dziewczyny, której mógłbym wylizać tyłek. Są też i tacy, którym aplikacja nie służy tylko do szukania partnerki – Szukam przyjaciół, bo nie mam, Potrzebny ratunek, umieram z nudów. Ostatnio zaś pojawił się jeszcze jeden typ poszukiwacza: Przez epidemię brakuje mi kontaktu z ludźmi i świeżego powietrza. Zapraszam na kawę na Skype.

2. Dobry kucharz
Szczyci się umiejętnością gotowania. Umiejętność w życiu bardzo przydatna, więc czemu by się tym nie pochwalić. Podobno  faceci są dobrymi kucharzami, ale czy wszyscy? Można go zidentyfikować po zwrotach typu: Robię dobre tagliatelle w sosie brokułowym, czy Zrobię spaghetti i nawet będzie zjadliwe, Robię niezłe gofry i naleśniki. Aczkolwiek i w tym przypadku można trafić na niebezpieczne osobniki. Należy uważać na typ, który oferuje: Będę ci gotować jeśli zostaniesz moją zmywarką.

3. Filozof/poeta
Ile ludzi, tyle dziwnych, zaskakujących, czasami śmiesznych, mniej lub bardziej udanych prób wymyślenia czegoś oryginalnego. W przypadku Tindera jest to temat rzeka. Może ktoś kiedyś napisze książkę o nurtach filozoficznych powstałych na Tinderze? Albo zbierze te wszystkie poetyckie teksty? Dość łatwo jest rozpoznać zarówno poetów jak i filozofów. A oto typowe dla nich zwroty:
Nie potrzebuję skrzydeł, by latać. Potrzebuję ludzi, dzięki którym nie upadnę.
Przez wyzbycie się pożądań i potrzeb możemy oderwać się od świata, stać się mu obcymi i wyzwolić z cierpienia, jakie niesie.
Jestem jaki jestem i cieszę się z tego.
Jeśli myślisz, że przygody bywają niebezpieczne, spróbuj rutyny, to dopiero niebezpieczne.
Ogólnie to spanie jest najważniejsze. Nic nie napiszę, bo kogo to obchodzi, ważne, że piwko w sklepie się chłodzi.
Młody, zadbany ogier, pełen wigoru (jeszcze). Zapraszam na interesujące podróże na moim grzbiecie.

4. Zaradny
Osobnik wykazujący umiejętności niesamowicie przydatne, szczególnie podczas kwarantanny. Zaoferuje ci, że poratuje maseczką, bądź ma zapas makaronu i papieru toaletowego. Są też tacy, którzy twierdzą, że mają talent w zamawianiu żarcia na dowóz, co w obecnych czasach może być umiejętnością na wagę złota.

5. Szczery do bólu
Nie boi się mówić o swoich wadach – Czasem za dużo gadam, Nieudolnie śpiewam pod prysznicem. Nie ma problemów ze szczerym mówieniem, o tym, co czuje czy myśli – Nie oszukujmy się, nawet was nie polubię, po prostu nie mam z kim pić.

6. Pomocny
Już na samym początku znajomości jest gotów zaoferować różnego rodzaju pomoc i zadbać o twoje potrzeby – Jestem otwarty na dzielenie się kontem na Netflixie… dopóki mój kumpel nie zmieni hasła, Mogę naprawić twoje auto albo zrobić spoko obiad (patrz:punkt 2.dobry kucharz). Znajdzie się i taki, co z chęcią wypełni ci ankietę. I to się ceni. Niektórzy też gotowi są posłużyć dobrą radą – Rozmazane zdjęcie? Weź Rutinoscorbin, będzie lepiej.

7. Romantyk
O romantyka na Tinderze nietrudno, z tym, że każdy zna inną definicję romantyzmu. Według słownika języka polskiego romantyk to artysta tworzący zgodnie z założeniami romantyzmu czy w tym przypadku mężczyzna romantyczny, uczuciowy, sentymentalny. Czy na Tinderze można takich znaleźć? To nie ulega wątpliwości. Niejeden napisze, że zagra ci balladę pod oknem na gitarze bądź zabierze cię w podróż dookoła domu i poczęstuje do tego kawą z czajnika (to dopiero romantyk full wypas). Nie brakuje tam też głębokich cytatów jak: Cały świat i wszystko na nim jest piękne, ale najpiękniejsza jest kochająca kobieta.

8. Sprytny i wybitny
Tak zwany chłopak do tańca i do różańca. Ma wiele różnych zainteresowań a także uważa, że posiadł wiele ważnych umiejętności jak: gra na instrumentach, śpiewanie, pisanie wierszy (patrz: punkt 3.filozof/poeta), gotowanie (patrz: punkt 2.dobry kucharz), czy wiele innych. Jednak zdarzają się tu dość specyficzne osobniki, które trochę odstają od tej kategorii. Poniżej przykłady jak je zidentyfikować.
Mam pełne uzębienie i prawo jazdy. Jak się napiję, to bywam zabawny.
Mam większy tyłek od twojego, lubię tańczyć do kubańskiej salsy, gotować lepiej niż Gordon Ramsay.
Posiadam instrukcję obsługi świrów.
Lubię jeść, pić, oddychać i mrugać.
Lubię wstawać o 5 rano w celu skorzystania z ubikacji. W wolnych chwilach odwiedzam różnego rodzaju supermarkety celem nabycia czerwonego bądź złotego trunku w szklanej 700 ml butelce. Pozdrawiam serdecznie i liczę na fortunny odzew ze strony jejmości.

9. Buntownik/Anarchista
Uważa, że aplikacja randkowa to dobre miejsce, by wyrazić swoje niezadowolenie z faktu, że żyje, wylewać życiowe rozczarowania czy po prostu narzekać – Ten świat jest gównem pier*******. Roz******** go z chęcią, ale nie mam odpowiednich narzędzi; Dla wszystkich, którym nie pasuje moje 180cm – nie podoba się to wyp********; Kiedyś będę normalny, ale póki co jestem młody. Niektórzy nawet na wstępie skutecznie do siebie zniechęcają – Nie musisz być mądra, nawet ładna, nawet wcale mogłoby cię nie być. Ale jak już jesteś to trudno.

10. Kreatywny i zaskakujący
Próbuje zaskoczyć na różne sposoby, żeby przyciągnąć twoją uwagę. Stara się rzucić tekst, który tak ci da do myślenia, że nie będziesz spała po nocach zastanawiając się, co poeta miał na myśli (patrz: również punkt 3. filozof/poeta). Typowe dla niego zwroty to na przykład:
Dokąd nocą tupta jeż?
Czy znacie legendę o niemym Michałku, który tak żuł gumę, że oślepł?
Moja dusza jest jak sumienie faszysty (tutaj to naprawdę się zaniepokoiłam),
W święta słucham kolęd Zbigniewa Stonogi.
Ten osobnik też chętnie też podzieli się faktami ze swojego dzieciństwa – Jak byłem mały to jadłem danonki bez łyżeczki, a czasem rzuci wyzwanie – Pokaż cycki, dam ci pączka.*
________
*z tym jedzeniem to jest ciekawa kwestia. Jeszcze gdy ktoś lubi pączki, to jestem w stanie zrozumieć, ale jak zrozumieć takiego, który pisze: Nie lubię jeść pączków? Są też tacy, którzy konkretnie piszą: Jeśli nie masz nic przeciwko pizzy hawajskiej to się dogadamy, bądź zapytani o to, czy lubią kebaby  wykazują niesamowity entuzjazm.

Tekst ma być tylko i wyłącznie żartobliwy, więc mam nadzieję, że nikogo nie obraziłam i dobrze się bawiliście. Jeśli jednak kogoś obraziłam, to uwzględnię wszelkie zażalenia 😁 Czy lista jest kompletna? O typach panów na Tinderze już było, więc może teraz pora na panie? A jakie jest Wasze zdanie na temat tego wynalazku?

środa, 15 stycznia 2020

Wieprz i inne chłopaki, czyli krótki antyporadnik podrywu

Z reguły nie chodzę do klubów. Jeśli już to jakiś klub z karaoke, gdzie można spokojnie posiedzieć, posłuchać muzyki i wypić piwo. W typowych klubach nie lubię tego tłoku, pijanych ludzi i facetów próbujących się silić na podryw, niestety z różnymi skutkami. Gdyby tak bywać w klubach regularnie, można by nawet napisać o tym porządnych rozmiarów rozprawę socjologiczną, bo swoją drogą to zjawisko jest dość interesujące. Te wszystkie misterne strategie, techniki i taktyki (przed chwilą skończyłam sprawozdanie z negocjacji i dalej się mnie trzyma ten naukowy bełkot😂) Nie zastanawiacie się czasem, skąd oni biorą na to pomysły?
Zastanówmy się najpierw, o co dokładnie chodzi z tym podrywem i po co to komu. Wikisłownik definiuje podrywanie jako kolokwialne określenie uwodzenia, zachowania dotyczącego budowania  międzyludzkich więzi emocjonalnych. Uwodzenie zaś zdefiniowane jest jako zachowanie mające na celu przyciągnięcie partnera/partnerki bez użycia przemocy. Może ono doprowadzić do stosunku płciowego lub utworzenia związku nieformalnego, niekiedy zakończonego małżeństwem. Definicja jest prosta, tylko czy wszystkie podrywy wyglądają tak jak powinny i owocują zbudowaniem międzyludzkich więzi emocjonalnych? Obawiam się, że zdecydowana większość, szczególnie tych w stanie upojenie alkoholowego, zdecydowanie temu nie służy. Niektóre nawet zamiast nawiązaniem rozmowy, mogą skończyć się poważnymi obrażeniami ciała. Zatem – jak podrywać, żeby odnieść sukces, czy może raczej jak nie podrywać?


Przed Wami krótki przegląd sytuacji „podrywowych”, które udało mi się zapamiętać. Gdybym zrobiła listę wszystkich, zapewne nie zmieściłaby się w tym poście, więc skupimy się na kilku. Widziałam i słyszałam już w swoim życiu naprawdę najróżniejsze rzeczy. Jednak tego, co usłyszałam w piątek nic nie jest w stanie przebić. Gdybym miała stworzyć listę Top 10 najdziwniejszych tekstów na podryw, to znalazłoby się to na pierwszej pozycji. Ale zacznijmy od początku.

Ja cię tu już kiedyś widziałem...
On podchodzi do stolika, gdzie siedzi Ona. „Ja cię tu już kiedyś widziałem” – mówi.
Nieźle, aczkolwiek trochę bym to udoskonaliła. Bo co jeśli ona jest w tym miejscu pierwszy raz? Gdzie ją widziałeś? Przyśniła ci się? Choć idąc tym tokiem myślenia, to nawet dobre.

Zadzwoniłem w środku lata nocy
Pierwsza w nocy. Ona już śpi, zapomniawszy o bożym świecie, gdy nagle budzi ją dzwonek telefonu. Dzwoni On.
Moment, gdy ktoś musi się przez ciebie zerwać z łóżka, zdecydowanie nie jest odpowiedni na budowanie relacji, przynajmniej w moim odczuciu. Nie lepiej pogadać o bardziej ludzkiej porze?

Pewnie jakieś niemoralne propozycje…
On: Co robisz?
Ona: (odrywając wzrok od ekranu telefonu) Odpisuję znajomym
On: A to pewnie jakieś niemoralne propozycje ci składają
Ona: (lekko poirytowana) Nie
On: A to dziwne…(patrzy wymownie)
Niemoralne propozycje? Doprawdy? Jeśli chodzi o zdobycie zainteresowania, to nie tędy droga. Ona tak się zirytowała, że ta sytuacja mogłaby się skończyć pobiciem… gdyby nie to, że On był dość wysoki, dobrze zbudowany, a Ona trochę się bała mu przyłożyć 😁

Michał jestem, zadzwoń!
Ona pracowała jako kelnerka w restauracji. On wychodząc zostawił na stoliku serwetkę z zapisanym na odwrocie numerem telefonu i dopiskiem „Michał jestem, zadzwoń
Oryginalne, nawet bardzo. Tylko pozostaje pytanie, na ile skuteczne?

A teraz pora na bohatera dzisiejszego posta

Gdybym mógł być zwierzęciem chociaż jeden dzień, pewnie byłbym... wieprzem
Tak tak, nie żartuję.
On: Mogę ci zadać pytanie z rozmowy kwalifikacyjnej?
Ona: Tak
On: Gdybyś mogła być zwierzęciem, jakim chciałabyś być?
Ona: (podaje swoją odpowiedź)
On: A ja chciałbym być wieprzem... bo orgazm u wieprza trwa 30 minut.
Pierwsza taka sytuacja, w której mówiąc szczerze zabrakłoby mi słów. W jakiś sposób to jest oryginalne i gdyby nie ten kontekst sytuacyjny, byłoby nawet ciekawe, ale… cóż On miał na celu dzieląc się taką ciekawostką?

Wydaje mi się, że nie ma jednej sprawdzonej i uniwersalnej recepty na podryw. Każdy przypadek jest inny i trzeba dobrać indywidualne podejście. Wracając do definicji – zainteresowanie płci przeciwnej można zdobyć naprawdę na różne sposoby. Jak to zaprezentował bohater dzisiejszego posta, który nie miał sobie równych – można nawet sprawić, że tej drugiej osobie na długi czas zabraknie słów, i w efekcie na pewno zapamięta to na bardzo długo. Tylko czy to aby na pewno nie jest przesada?
A to bezdyskusyjny przebój, który śpiewa się u nas na karaoke 😂

poniedziałek, 21 października 2019

Operacja na otwartym sercu, czyli recepta na udany związek

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, czy istnieje recepta na udany związek? Co jest niezbędne, by dwie osoby mogły stworzyć trwały związek? Bez jakich składników związek nie ma racji bytu? Dowiedziałam się pewnych ciekawych rzeczy i postanowiłam się z Wami tym podzielić.
Miałam okazję w zeszłym tygodniu uczestniczyć w rekolekcjach akademickich, które głosił ojciec Adam Szustak. Usłyszałam o nich na niedzielnej mszy, ale ojca Szustaka nie znałam wcześniej, więc nie czułam się przekonana, by wziąć w nich udział. Sama perspektywa spędzenia trzech długich wieczorów w kościele po całym męczącym dniu zajęć, gdy po przyjściu do domu jedyne, na co miałam ochotę, to spanie, nie wydawała się ani trochę zachęcająca. Jednak w poniedziałek pojawiła się taka myśl, żeby jednak spróbować. Przynajmniej jednego dnia. Nic nie stracę, a mogę się dowiedzieć czegoś ważnego, co na długo zostanie w głowie. Była to świetna decyzja, bo do tej pory cieszę się, że jednak się przełamałam.

źródło: https://olsztyn.gosc.pl

Operacja na otwartym sercu 
Przez te trzy dni, jak to określił ojciec Adam, przeprowadzaliśmy operację na otwartym sercu. Każde spotkanie zakończone było konferencją i instagramowym różańcem na żywo. I tak oto pierwszego dnia zaglądaliśmy do swojego własnego serca, starając się odpowiedzieć na pytanie: Czy to, czego chcę, naprawdę jest tym, czego chcę?" Choć na początku brzmiało to nieco niedorzecznie, przekonaliśmy się, że to czego chcemy nie zawsze rzeczywiście jest tym czego chcemy. Niemałym zdziwieniem okazało się pierwsze pytanie ojca Adama, który po odczytaniu fragmentu z Ewangelii zupełnie zbił nas z tropu, pytając: Czy chce wam się seksu?" Rzeczywiście chodzi o to, że pragniemy bliskości z drugą osobą i poczucia, że możemy całkowicie się komuś oddać bez obawy, że ten ktoś nas skrzywdzi. Na tym przykładzie wyjaśnił, że narzędzia, którymi się posługujemy w osiąganiu celu, nie zawsze okazują się właściwe. Drugiego dnia patrzyliśmy na relację między naszym sercem, a sercem Boga. Poruszona została kwestia tego, jak powinniśmy się modlić, oraz że w modlitwie nie można się skupiać wyłącznie na sobie i na swoich potrzebach. Trzeciego dnia z kolei przyjrzeliśmy się relacji – nasze serce, a serce drugiej osoby. Ojciec Adam postawił sobie za zadanie rozwiać wszystkie nasze wątpliwości w kwestii jak stworzyć trwały związek, jakie elementy się na niego składają, bez czego relacja nie może zaistnieć. 
Nawiązał do Pieśni nad Pieśniami, w której była mowa o miłości mężczyzny i kobiety oraz o wonnych olejach, które sprawiły, że mężczyzna oczarował kobietę. Dostaliśmy receptę na taki „olej”. Dowiedzieliśmy się, co my powinniśmy mieć w naszym związku, by mógł on być trwały. „Jeśli tego nie ma, błagam, rozstańcie się” – mówił ojciec Adam. Czym zatem są te tajemne składniki? Są cztery rzeczy, bez których związek nie może istnieć, a ich odpowiedniki w Biblii to: mirra, cynamon, wonna trzcina i kasja. 

Mirra
Mirra związana jest ze śmiercią. Była składnikiem używanym do balsamowania ciał zmarłych. „Miłość to jest kochanie słabości drugiego człowieka” – zaznaczył dobitnie ojeciec Szustak. Nie kochamy kogoś tylko za to, co jest w nim piękne i fascynujące – to potrafi każdy. Jeśli zaś zbudujemy relację, w której damy drugiej osobie dostęp do naszych słabości, po to, by razem sobie z nimi radzić, to już połowa drogi do sukcesu. 

Cynamon
Cynamon to przyprawa, która ma zastosowanie w tym, by zapachy potraw się wzajemnie nie mieszały. w kontekście budowania związku ojciec Adam mówił o budowaniu płaszczyzn, które będą nas łączyć i robieniu różnych rzeczy razem  chodzi tu miedzy innymi o wspólne pasje i zainteresowania. Mają nas one chronić przed utratą wzajemnego zainteresowania. Zainteresowanie czy zauroczenie kimś innym to zupełnie normalna rzecz i każdemu może się zdarzyć, ale samo zauroczenie to jeszcze nie miłość. Będąc w związku, musimy dbać o to, by mieć takie właśnie rzeczy, które będą dla nas wspólne i nie pozwolą nam się znudzić druga osobą.

Wonna trzcina 
Wonna trzcina jest symbolem mowy, przekazywania treści. Wyróżnia się pięć tak zwanych języków miłości – język akceptacji, język spędzania jakościowego czasu, język prezentu, język czasu i język dotyku. Trudnością w relacji jest to, że każdy z nas może preferować inny z tych języków i dopiero, gdy znajdziemy wspólny, możemy czuć się przez drugą osobę kochani. Pierwszy z nich polega na mówieniu o tym, jak ważna jest dla nas druga osoba. Ktoś może czuć się w pełni doceniany dopiero wtedy, gdy nieustannie powtarza mu się o tym, jak bardzo go kochamy, jaki jest ważny w naszym życiu, czy prawimy komplementy. Język podarunku dotyczy nas wtedy, gdy czujemy się kochani, dostając coś od drugiej osoby. Prezenty dla niektórych są dowodem tego, że ktoś zna nasze potrzeby i wie, czego chcemy. Język służby polega na tym, że czujemy się doceniani i kochani, gdy druga osoba realizuje to, o co ją prosimy. Językiem czasu porozumiewamy się wtedy, gdy spędzamy z drugą osobą czas i ten spędzony wspólnie czas jest dla nas dowodem miłości. Język dotyku zaś polega na wyrażaniu miłości przez jakikolwiek kontakt fizyczny z drugą osobą. Trudność polega na tym, by rozpoznać, który z tych języków jest dla nas właściwy i w nim się porozumiewać.

Kasja
Kasja to kwiat. Żeby wydobyć z niego aromat i potrzebne składniki, trzeba gotować go we wrzątku. W tym kontekście ojciec Adam mówił o zwyczajnym ludzkim pożądaniu, bez którego związek po prostu nie ma sensu oraz o powodach, dla których warto zachować czystość przedmałżeńską. I tutaj muszę przyznać, że udało mu się o tym opowiedzieć w dość przystępny sposób dla ludzi młodych sposób. Przekazał nam sugestywne przykłady, a przy tym nawet niejednokrotnie nas rozbawił. 

Sposób w jaki ojciec Adam mówi o wierze, pozwala odczuć, że to nie jest coś abstrakcyjnego, odległego, z czym mamy niewiele wspólnego. Wręcz przeciwnie – wiara to coś żywego, pozwala nam otworzyć oczy, spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość w jedyny słuszny sposób. I to uczucie towarzyszy mi do dziś, gdy codziennie oglądam filmiki ojca Adama na jego kanale na YouTube. Poszłam tylko z ciekawości, a zostałam na dłużej. I po tych trzech dniach, gdy skoczyły się konferencje, a ojciec Szustak pojechał nauczać dalej, pojawiło się uczucie pustki. Same warunki na rekolekcjach były niezbyt sprzyjające – kościół tak przepełniony, że część ludzi stała przed wejściem, ci podobno jak twierdził ojciec Adam nawet rozpalili grilla przed kościołem. Zajęcie miejsca siedzącego graniczyło z cudem, ale i z tą trudnością sobie poradziliśmy – ludzie zajmowali miejsca na każdej dostępnej przestrzeni, łącznie z tą przy ołtarzu. Mimo wszystko było to niesamowite doświadczenie.  
Zainteresowanych odsyłam na kanał na YouTube: >Langusta na palmie<, gdzie znajdziecie wartościowe materiały oraz na >Instagrama< gdzie relacjonowany jest różaniec na żywo. Ojciec Adam Szustak to niezwykle charyzmatyczny człowiek, pewnie jeszcze wiele osób uda mu się przyciągnąć do kościoła. Sama przesłanie z tych konferencji zapamiętam jeszcze na długo i myślę, że wiele osób podziela moje zdanie 😊

piątek, 6 września 2019

Jak to faceci robić powinni, czyli kilka praktycznych rad jak oswoić kobietę

Zastanawiałyście się kiedyś, czemu tak jest, że jedni faceci robią na nas wrażenie, a inni nie? A panowie – czy zastanawiają się, jak to robić, by kobiety od Was nie uciekały i pozwoliły się oswoić? W ostatnim poście była mowa o tym jak oswoić faceta i nie osiwieć, ponarzekałyśmy sobie na panów, więc żeby nie być stronnicze, ponarzekajmy teraz na siebie. I zastanówmy się, czy nas też tak trudno jest oswoić. Czy my jesteśmy skomplikowanymi stworzeniami? Czy aż tak bardzo jak faceci? Czy faceci też przez nas nie sypiają po nocach i mają nierozwiązywalne konflikty wewnętrzne? I co sprawia, że niektórym osobnikom tego gatunku udaje się nas oswoić? Podzielę się niektórymi moimi obserwacjami w tej kwestii.



1. Poczucie bezpieczeństwa
– Bicie twojego serca – Usłyszał jej stłumiony głos.
– Co z nim?
– Ono mnie uspokaja.
Przemek nie wiedział, co odpowiedzieć. W zamian zaczął gładzić Weronikę po włosach. Jego ruchy były powolne, oswajał dzikie zwierzę, które zostało zranione i schwytane, które się boi. Chciał je wydobyć z wnyków, jednak postanowił jej tego nie mówić.
Emilia Wituszyńska, Niebezpieczna gra

Jeśli kobieta czuje się przy Tobie bezpieczna – ma poczucie, że panujesz nad sytuacją niezależnie co by się działo, to już krok do sukcesu. Ona musi wiedzieć, że choćby się paliło i waliło, przy tobie nie musi się niczego obawiać, bo wszystkiemu podołasz. A na to, jak postrzegamy facetów, duży wpływ ma to, co sami myślą o sobie. Wyluzowanym i pewnym siebie osobnikom, którzy zdają się zawsze panować nad sytuacją jest o wiele łatwiej. Atrakcyjny facet, który umie oczarować kobietę zawsze odnosi sukces. Jednak są pewne granice – jeśli któryś z nich za bardzo się zapędzi i zacznie podrywać też inne dziewczyny znajdujące się w pobliżu, to może zakończyć się tylko niepowodzeniem… albo trwałymi obrażeniami ciała 😁

2. Misterny plan na podryw? A może po prostu szczerość?
Pewnie wielu zadaje sobie pytanie, jak poderwać, a co za tym idzie oswoić kobietę. Czy pomagają w tym wystudiowane teksty na podryw? A może większość z nich jest już przereklamowana? Jak to  rozegrać, by pokazać się z tej lepszej strony? Kluczowym słowem jest tu właśnie „rozegrać”. Owszem, pierwsze wrażenie jest decydujące, gdy kogoś poznajemy. Warto jednak być sobą, a nie zgrywać kogoś zupełnie innego. Bo grać można tylko przez jakiś czas. Nawet jeśli na początku jesteś świetnym aktorem, potem i tak wszystkie twoje szemrane interesy i to, co tam jeszcze próbujesz ukryć wyjdzie na jaw. Panowie, przed nami nic się nie ukryje – kobiety są lepszymi szpiegami niż nie jeden pracownik FBI. My wiemy wszystko, więc nie próbujcie z nami pogrywać, bo to się nie skończy dobrze 😁

3. Jeśli ona mówi „nie”, to zazwyczaj znaczy „nie”
Jeśli chcesz skutecznie poderwać kobietę, nie możesz być natrętny. Gdy o tym mówię, przypomina mi się pewien przykład. Przed wakacjami mieliśmy w akademiku Turków z wymiany. Gdy pewnego dnia wracałam do pokoju, jeden z nich którego wcześniej nie widziałam, zaczepił mnie na korytarzu. Mówił po angielsku. Porozmawialiśmy chwilę o studiach. Gdy już trochę się zniecierpliwiłam, bo chciałam w końcu dotrzeć do pokoju i coś zjeść – a głodna kobieta to zła kobieta, pamiętajcie 😂 – zaś on mi to uniemożliwiał, zaproponował, żeby pójść do niego i się napić. Kilka razy mu powiedziałam, że nie jestem zainteresowana, ale nie odniosło to żadnego skutku i nie mogłam mu wyperswadować, żeby zostawił mnie w spokoju. Szedł za mną aż pod same drzwi do pokoju. Myślałam, że będę musiała iść zgłosić natręta na recepcję, ale w końcu odpuścił, przed odejściem jeszcze zapewniając, że gdybym zmieniła zdanie, mogę do niego wpaść.
     Co chcę przez to powiedzieć? Panowie na podstawie stereotypów bądź też błędnej oceny sytuacji niejednokrotnie twierdzą, że nasze „nie” znaczy „tak” i na odwrót. Ale są przypadki, gdy „nie" naprawdę oznacza „nie". I to był jeden z tych przypadków. Prawdziwym jest stwierdzenie, że kobieta, która się tłumaczy, chce zostać przekonana, zaś kobieta, która chce odmówić, mówi po prostu „nie” Da się wyczuć, czy kobieta okazuje jakiekolwiek zainteresowanie. Jeśli nie – może warto odpuścić?

4. Powiedziałeś, że jest piękna? Zrób to jeszcze raz, nie zaszkodzi
Oczywistym jest, że lubimy komplementy. Ale prawić komplementy też trzeba umieć. Nie mówię, że musisz do niej od razu mówić wierszem, czy tworzyć poematy o jej boskości. Wystarczy, że mówisz szczerze. Przemycę dla Was fragment książki, w którym jest na przykładzie zobrazowane jak nie prawić komplementów – tak ku przestrodze 😂

– Jak było na urlopie? Widać, że nieźle ci zrobił. – Ostentacyjnie spojrzał na jej tyłek i uniósł brwi z aprobatą. – Wróciła nasza sexy Wera – zamruczał, na co dostał silny cios w ramię.
– (...). I powiedz babie komplement, to jeszcze po mordzie dostaniesz. (...) Widziałeś takie rzeczy, Paweł? – mężczyzna siedzący przy komputerze podniósł się  i uśmiechnął.
Naprawdę dobrze wyglądasz, Weronika. – Mrugnął do niej, po czym zwrócił się do kolegi stojącego tuż za jego plecami. – Tak się mówi komplementy, Kowalski, a nie: "Chodź, wyrżnę cię na biurku, bo masz niezły tyłek" – zażartował (...). 
Emilia Wituszyńska, Niebezpieczna gra

Widzicie zatem, że mamy kolejny przykład potwierdzający, że zatargi z kobietami mogą skończyć się obrażeniami ciała. Radzę zatem uważać 😂

5. Zaskakuj i jeszcze raz zaskakuj
Nie jest żadnym odkryciem, że kobieta lubi niespodzianki. Nie mowa tu tylko o prezentach. My po prostu lubimy być zaskakiwane. Zrób czasem coś niespodziewanego, zaplanuj spontaniczny wypad, czy po prostu coś miłego, co ją ucieszy. To może zaprocentować.

6. Posłuchaj cierpliwie, a dowiesz się wszystkiego
Oczywiście że lubimy facetów, którzy potrafią nas zagadać na śmierć i temat się im nigdy nie kończy. Ale kobiety najbardziej przywiązują się do mężczyzn, którzy ich przede wszystkim wysłuchują. Bo my lubimy sobie pogadać. Niektóre bardziej, inne mniej, ale kobiety czują się szczęśliwe, gdy są wysłuchiwane. Nie, gdy ktoś udaje, że słucha, kiwa głową i potakuje podczas ich monologów. Gdy możemy facetowi o wszystkim powiedzieć, bez obawy, że to wyśmieje i czujemy się akceptowane, to już pierwszy poważny krok do oswojenia.

7. Kamera! Akcja! Uśmiech!
Tak często nie zdajemy sobie sprawy jaką moc ma zwykły, szczery uśmiech. Nie mówię o śmianiu się przez cały czas, bo to może być już odrobinę niepokojące, ale zwykły niewymuszony uśmiech potrafi zdziałać cuda. Panowie, uśmiechajcie się jak najczęściej! Jeśli umiesz rozbawić kobietę, możesz zrobić z nią wszystko. Naprawdę coś w tym jest. Z uśmiechem macie większe szanse, by oswoić kobietę. Gdybyście tylko wiedzieli, jakie cuda potrafi zdziałać uśmiech 😀

8. Cierpliwości nigdy za wiele
Oswajanie jest żmudnym procesem, który wymaga czasu. Nie zawsze też kończy się sukcesem. Jednak w wielu przypadkach cierpliwość może zaprocentować. Cierpliwość okazuje się też błogosławieństwem, gdy przyjdzie Wam się pokłócić z kobietą… ale to już osobna historia i materiał na kolejny tekst.

Widzimy zatem, że kobiety – na pozór wrażliwe, ciepłe i opiekuńcze stworzenia, w uzasadnionych przypadkach mogą okazać się groźne i niebezpieczne. Nie wolno z nimi pogrywać, a oswojenie bywa niemałym problemem. Który gatunek spośród tych dwóch wymaga mniej trudu w procesie oswajania? Czy zgadzacie się z tym, co zostało powiedziane?
Fragmenty, które cytowałam pochodzą z książki, której recenzję przeczytacie w następnym poście 😊

piątek, 23 sierpnia 2019

Jak to robią singielki, czyli kilka słów o tym jak oswoić faceta i nie osiwieć

Pewnie niejedna z nas zadawała albo wciąż zadaje sobie to pytanie. Żyjemy pośród tych dziwnych stworzeń, z którymi dojście do porozumienia można już traktować jak pewien rodzaj sztuki. Nie bez powodu mówi się, że ten gatunek pochodzi z innej planety. Choć te osobliwe stworzenia nie raz są przyczyną kłopotów, bezsennych nocy, czy monologów wewnętrznych, które niejednego psychologa wprowadziłyby w zakłopotanie, to jednak każda z nas marzy o tym, by znaleźć faceta, którego mogłaby oswoić, a w konsekwencji tego, stworzyć z nim udany związek. Co zrobić, by życie z facetem stało się prostsze, choć niekiedy doprowadzają nas do białej gorączki? Jak znaleźć tego jedynego, a potem z nim wytrzymać i nie osiwieć? Podzielmy się zatem spostrzeżeniami płynącymi z wielogodzinnych obserwacji przedstawicieli tego gatunku, by spróbować go lepiej zrozumieć. 


1. Po pierwsze – on też ma uczucia
Wśród cytatów, które nieraz przez przypadek znajdujemy przeglądając internet, znalazłam kiedyś jedno zdanie, które zapadło mi w pamięć. Kobiety są zbyt złożone, by je zrozumieć, dlatego nie trzeba próbować ich rozumieć, tylko kochać. Jeśli kobiety są tak złożone, to co w tym wypadku można powiedzieć o facetach? Okazuje się, że męskie odpowiedniki gatunku ludzkiego mogą być złożone, skomplikowane w odbiorze, trudne a jednocześnie bardzo wrażliwe. Ten, kto powiedział, że kobieta jest skomplikowana, chyba nigdy nie miał do czynienia z facetem.

2. Po drugie – niewyczerpane zasoby cierpliwości
– Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie!
– A jak to się robi? – spytał Mały Książę.
– Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siedzisz w pewnej odległości ode mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej…

Wspólne spędzanie czasu to najważniejszy element każdej relacji. Jeśli w jego obecności czujesz się dobrze i swobodnie, wspólnie spędzony czas przynosi radość, a twoja intuicja nie mówi ci, żeby już teraz uciekać od niego gdzie pieprz rośnie, to może być właśnie ten egzemplarz gatunku, który zasługuje na oswojenie.
Cierpliwość zaś jest cechą, która jak żadna inna przydaje się w relacjach damsko–męskich. Nie tylko w tej początkowej fazie oswajania, o której była mowa, ale również i na dalszych etapach. Faceci czasami sprawiają wrażenie dużych dzieci, którym trzeba tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć. Rzadko kiedy się domyślą, o co chodzi. a czasem by mogli, nie?  Z drugiej strony, nie można też liczyć na to, że oni potrafią czytać w myślach – gdy mu wytłumaczysz, czego od niego oczekujesz, czy za co się gniewasz, istnieje dość duże prawdopodobieństwo, że zrozumie i będzie mógł się do tego odpowiednio ustosunkować Nie chciałabym, by którykolwiek posiadał umiejętność czytania w myślach – to byłoby odrobinę przerażające.

3. On nie umie rozmawiać o emocjach
Nie ma facetów dobrych i złych – są tylko potwory. Potwory, które, gdy są smutne, zamykają się w swojej jaskini, izolując się od świata. Potwory, które ranią, bo nie da się ich zrozumieć. Jeśli któryś umie z tej jaskini wyjść i szczerze porozmawiać o tym, co czuje, to już jesteś na dobrej drodze. Rozmowa prędzej czy później przyniesie jeśli nie rozwiązanie problemu, to chociaż próbę zrozumienia go. Jeśli nie chce rozmawiać, może potrzebuje po prostu chwili samotności. My kobiety lubimy rozmawiać o uczuciach i robimy to często, podczas gdy dla faceta rozmowa to głównie narzędzie do przekazywania informacji i to też należy mieć na uwadze

4. Pod żadnym pozorem nie mów do niego, gdy ogląda mecz
Typowa sytuacja. On włącza telewizor, by śledzić poczynania swojej ulubionej drużyny. Ten magiczny przedmiot staje się przejściem do innego świata, w którym liczą się tylko piłka, bramki i zagrania. Myślisz, że w ciągu tych dwóch godzin zdołasz z nim porozmawiać na ważne życiowe tematy? On wtedy naprawdę nie odbiera żadnych sygnałów ze świata zewnętrznego. a wszelkie próby przywoływania go do życia skończą się frustracją z obu stron. Co zrobić, gdy on już jest nieobecny? Pod żadnym pozorem nie próbuj do niego mówić. Nawet choćby się paliło, czy miał nastąpić koniec świata. Masz dwa wyjścia, albo oglądacie razem – wtedy jest nadzieja, że uda ci się jakoś do tego świata trafić, albo po prostu zajmujesz się swoimi sprawami. Każdy z nas ma swoją pasję i nawet w związku musi być czas na to, by ją realizować. To pewnego rodzaju ucieczka. Jeśli dla niego jest to oglądanie meczu, czemu miałby tego nie robić?

5. Facet przydaje się... nie tylko, gdy trzeba skosić trawnik
Są dziedziny, w których lepiej sprawdzają się kobiety oraz takie, które sprawiają, że cieszymy się, że po świecie chodzą faceci. I nie mówię tu tylko i wyłącznie o tych wymienionych na obrazku poniżej, choć większość się zgadza 😁 Ja na przykład nie znoszę prowadzenia samochodu. Po prostu tego nienawidzę i strasznie mnie to męczy. Nie mogłabym tego robić na dłuższą metę, na przykład zawodowo, nawet choćbym dostawała za to grube miliony. Jestem w stanie zrozumieć, że facet równie dobrze może nie znosić gotowania. Są oczywiście wyjątki. Ale doceniam już samo to, że pomoże mi w tym gotowaniu, pozmywa naczynia, nie siedzi bezczynnie. Nie musi gotować, ale jeśli na przykład robi dobre śniadania, to już połowa sukcesu. Obowiązkami można podzielić się tak, by obie strony na tym skorzystały.



6. Pochwal go, gdy zrobi coś dobrze
Każdy z nas lubi słuchać pochwał i komplementów. Czemu więc ciągle mówisz mu tylko, co robi źle, zamiast choć raz docenić to, co zrobił dobrze? Oni wiele razy próbują zrobić dla nas coś miłego, a często po prostu tego nie zauważamy, albo nie doceniamy. Faceci też lubią słyszeć od nas miłe rzeczy, nawet bardziej niż my, bo cieszą się jak dzieci 😊  

7. Na zawsze ponosisz odpowiedzialność za to, co oswoiłeś
Skąd wiedzieć, czy nowo poznany facet jest tym przedstawicielem gatunku, którego warto oswoić? Tutaj każda zdana jest już wyłącznie na siebie. Trafiłam kiedyś na takie stwierdzenie, że warto zbadać czy ma takie podejście do życia, że chciałoby się wyjechać z nim na bezludną wyspę.  I tego się trzymam😊 Jednak należy bezwzględnie pamiętać o tej zasadzie, że na zawsze ponosimy odpowiedzialność za to, co oswoimy. Zatem nie można bawić się uczuciami drugiej osoby, bo jak to trafnie ujął lis, oswojenie niesie ze sobą ryzyko łez. To działa w obie strony.

Sposobów na oswajanie jest wiele. Każdy z nas jest inny i ma inne oczekiwania w stosunku do drugiej osoby. Zgadzacie się z tym, co napisałam? Macie jeszcze jakieś obserwacje,  które można by dodać do tej listy?

piątek, 22 lutego 2019

Miłość różne ma oblicza, czyli krótka rozprawa o bałaganie zwanym życiem

Oglądaliście może „Planetę Singli 3”? Jeśli nie, a macie ochotę, to nie czytajcie tego wpisu, bo będzie zawierał spoiler. Tam w zakończeniu pada taka myśl, którą na długo zapamiętam. Gdy już płonie budynek, w którym odbywała się impreza, goście, rodzice i państwo młodzi patrzą na tę scenę w zamyśleniu, a na koniec bohaterka wypowiada bardzo mądre słowa podsumowania.
Parafrazuję, bo dokładnie nie zapamiętałam, ale brzmi to mniej więcej tak: Gdy już kwiaty i wszystko inne spłonie, zostanie to co najważniejsze — wy dwoje i wtedy okaże się, czym tak naprawdę jest wasza miłość. Ukazana była też scena jak bohaterowie biorą w końcu ślub, jednak nie jest to taki ślub, jakim go sobie wyobrażali na początku. Wszystko miało być przecież idealnie dograne. Ona miała mieć piękną białą suknię i idealny makijaż. On — najmodniejszy garnitur. Przyjęcie, goście, zespół i inne drobiazgi, o które należało zadbać. Wszystko miało być idealne, takie jak sobie wymarzyli. Pytanie: co poszło nie tak? Dlaczego ta impreza weselna zamieniła się w koncert rockowy i zrobił się jeden wielki bałagan? Dlaczego ona miała rozmazany makijaż, a on garnitur w kolorze dojrzałego banana, do tego jeszcze mocno poplamiony, a jego twarz była posiniaczona i zakrwawiona? 

źrodło: www.filmweb.pl
          Ta scena może jest trochę przerysowana, ale uświadamia nam jedną istotną rzecz. Nasze życie nie musi być idealne, takie jak sobie wymarzyliśmy. Właściwie to w tym bałaganie, który nazywamy życiem rzadko kiedy można liczyć na jakieś uporządkowanie, nie mowa już o idealności. Z miłością jest tak samo. Najpierw czekamy na przysłowiowego księcia na białym koniu — faceta idealnego pod każdym względem. Nie dość, że musi być mądry, przystojny, zabawny, to jeszcze najlepiej bogaty, ma jeździć nie koniem, tylko wypasionym sportowym wozem. No i oczywiście musi rozumieć nas bez słów i nie sprawiać żadnych kłopotów. Tylko pytanie brzmi: czy ideały istnieją? W realnym życiu czekanie na księcia z bajki nigdy nie zakończy się powodzeniem. A wiecie dlaczego? Może jest nim ten Antek, sąsiad z naprzeciwka, który zawsze przepuszcza cię w drzwiach i tak ładnie się uśmiecha? A może Tomek, który pamiętał o twoich urodzinach? Może warto zwrócić na niego uwagę? Ale biorąc pod uwagę wcześniejsze kryteria, od razu odrzucasz tę opcję, no bo przecież nie jest ani ładny ani mądry i co najważniejsze — nie jeździ ani białym koniem ani sportowym wozem. To tak w uproszczeniu, ale część z nas właśnie myśli podobnie. Mam rację? 
Potem wyobrażamy sobie idealny ślub i wesele. Tak jak to zaplanowali bohaterowie "Planety singli" — idealnie zorganizowany i dopracowany w każdym szczególe. Często zapominamy, co jest w tym wszystkim najważniejsze. Nie to, jak wypadniemy i ilu będzie gości. Nie to jak pięknie będziemy wyglądać. I nawet nie to, ile pieniędzy wydamy, podczas całej organizacji. Ważne jest tylko to uczucie, które łączy dwie osoby.
Film zmusił mnie jeszcze do zastanowienia się nad kwestią naszych marzeń. To, o czym marzymy, często jest motywacją dla naszych działań. Czy jednak czasami nie jest tak, że wymagamy od życia zbyt wiele? Stawiamy sobie poprzeczkę zbyt wysoko. Chcemy mieć wszystko na raz — wykształcenie, satysfakcjonującą i dobrze płatną pracę, idealnego partnera, rodzinę i dzieci. w tym pośpiechu opierającym się na myśleniu o przyszłości często zapominamy o tym, by być tu i teraz. I że możemy być szczęśliwi nawet jeśli coś pójdzie nie tak jak chcemy. W życie często wkrada się przypadek i może w nim dużo zamieszać. W jednej chwili wszystko może wywrócić się do góry nogami, a nasze misterne plany mogą spełznąć na niczym. Nie zapominajmy o tym, by cieszyć się każdą drobną rzeczą, zamiast ciągle pędzić ku czemuś lepszemu.
A na koniec piosenka, która mówi o miłości, ale w dość zwyczajny sposób, pozbawiony typowego dla tego gatunku idealizowania i podniosłych zwrotów. Zakochałam się w niej od pierwszego przesłuchania 😊

niedziela, 20 stycznia 2019

Czemu faceci odbierają nam chęci do... życia (?)

Ostatnio na ćwiczeniach z wfu wspólnie z prowadzącym doszłyśmy do pewnego zaskakującego wniosku.
Ćwiczenia wyglądały tak jak zawsze ćwiczenia z wfu. Połowa czasu to rozgrzewka czasami tak intensywna, że człowiek ledwie się po niej rusza (rozciąganie, szpagaty, etc, etc. ), a druga połowa to ćwiczenia własne na siłowni. Zazwyczaj przebiegają one tak, że nie ćwiczymy jakoś specjalnie ambitnie, żeby się nie zmęczyć. Tak, studenci są najlepsi w kombinowaniu, co zrobić żeby się nie narobić xd W pewnym momencie na siłownię wchodzi prowadzący i widzi kilku chłopców, którzy odpoczywają na siedzeniach nie zmieniając nawet miejsca, podczas gdy dziewczyny przynajmniej udawały, że coś robią. Wtedy padło takie stwierdzenie: "Chłopaki, patrzę, że wy zamiast motywować dziewczyny, to tylko odbieracie im chęci... Zapewne chciał powiedzieć, że do ćwiczeń, ale koleżanka dokończyła za niego - "...do życia", co spotkało się z ogólną salwą śmiechu.
Dziewczyny, pytam więc Was, czy zgadzacie się z tym, że faceci zniechęcają nas do życia? Może to za dużo powiedziane, ale jednak coś w tym jest. Nie bez powodu mówi się, że mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus. Jesteśmy tak bardzo różni i te różnice często prowadzą do konfliktów. Jednak zrozumienie i zaakceptowanie tych różnic jest konieczne, by porozumieć się z tymi istotami, które kiedyś były uważane za odrębny gatunek (czytaj: mężczyznami) i stworzyć zdrowy związek.
Zobaczmy co na temat tych różnic międzygatunkowych mówi Nonsensopedia. Nie jest to może najlepsze źródło, ale lubię z niego korzystać, bo można się z niej dowiedzieć zaskakujących faktów. Nonsensopedia definiuje mężczyznę tak:

Mężczyzna - jeden z dwóch modeli człowieka. Wyróżnia się ogólną nieprzytulnością, niechęcią do kooperacji, chropowatością oraz nadmierną sennością. Mężczyzna odżywia się piwem i chipsami, jego okres godowy trwa przez cały rok i składa się z licznych ultrakrótkich incydentów. Ożywia się na bardzo krótko, przerywając letarg, jeżeli zaobserwuje drugi model człowieka – kobietę (...), z którym jest w pełni kompatybilny, dzięki wykorzystaniu przeciwstawnych części kontaktujących się. Chęć zbliżenia manifestuje obleśnym uśmiechem. Aby zwiększyć szansę na zbliżenie, dokonuje wcześniej pewnego ciekawego i traumatycznego dla siebie obrzędu mycia całego ciała. Paradoks mycia się jest najciekawszym zwyczajem mężczyzny – myje się, chociaż w wyniku tego zabiegu przez najbliższy tydzień czuje się bardzo nieswojo.

To tak w dużym skrócie, ale o kobietach znajdziemy w Nonsensopedii znacznie więcej:

Kobieta – człowiek rodzaju żeńskiego, wyróżnia się szczególnymi wypukłościami. Kobieta to także pasożyt męski. Często wymaga renowacji w postaci szpachli z Avonu. Zdobyta przez mężczyznę przechodzi przemianę w żonę z obligatoryjnie dołączoną teściową. Diabelska istota. Noc, ale sprawia, iż dzień (mężczyzna) jest istotą lepszą. Często wymaga resetowania – przycisk resetu w jej przypadku to jakieś ciężkie narzędzie, którego mężczyzna bez wahania powinien używać. Należy być jednak ostrożnym, ponieważ zbyt częste resetowanie może popsuć nam sprzęt i będziemy musieli go wyrzucić.
Wady:
o   Dla kobiet nie istnieje coś takiego jak limit na karcie kredytowej.
o   Gdy kobieta mówi Moment! lub Chwileczkę!, oznacza to zazwyczaj: Sama nie wiem kiedy, ale na pewno nie w ciągu najbliższej doby.
o   Kobieta potrafi z pół kilometra dostrzec sukienkę na wystawie, po czym wrzucić ją do szafy i już na następny dzień twierdzić, że nie ma co na siebie włożyć.
o  Upośledzony zmysł orientacji w obiektach wielkopowierzchniowych zamkniętych.
o   Kobieta potrafi mieć 6 szaf ubrań i co dzień wyć, że nie ma w co się ubrać.

Jak widać, trochę żartobliwe podejście do problemu, ale doskonale ukazuje stereotypy, jakimi posługujemy się myśląc o płci przeciwnej, a także to jak rozumiemy różnice między mężczyzną a kobietą, tych zaś jest mnóstwo. Odnosząc się do tych wad kobiet to myślę jednak, że nie są one tam umieszczone bezpodstawnie. My kobiety też wieloma rzeczami denerwujemy facetów i niestety muszę przyznać, że na część z nich mogę znaleźć potwierdzenie u siebie. Jak choćby czasami mylenie prawej strony z lewą, co często jest wymieniane jako stereotyp dotyczący kobiet XD A jak tam u Was dziewczyny z tymi wadami? 😊
Najlepszym źródłem, by omówić różnice między mężczyznami i kobietami wydaje mi się pewna wideokonferencja z rekolekcji małżeńskich, którą oglądaliśmy w ramach religii w liceum — "Przez śmiech do lepszego małżeństwa". Mimo że wydaje się to być wieki temu, to film okazał się na tyle interesujący, że jeszcze dużo z niego pamiętam. Mark Gungor omawiał od strony psychologicznej czym się różni mózg mężczyzny od mózgu kobiety i przedstawił to nawet w zabawny sposób posługując się prostymi życiowymi przykładami. Tak, już widzę jak niektórzy się buntują, bo jak to możliwe, żeby ksiądz opowiadał o małżeństwie, skoro sam tego nie doświadczył. I tu Was mam - nie był to ksiądz katolicki, tylko pastor i w dodatku żonaty. Opowiadał naprawdę na luzie i dość dobrze się tego słuchało. Jeśli dalej nie wierzycie, to sami zobaczcie, udało mi się znaleźć fragment:

To tylko taki fragment na zachętę, całość też udało mi się znaleźć, jakby ktoś był zainteresowany, to wszystko można obejrzeć na YT. Ze swojej strony polecam - naprawdę wartościowy film.
Ale wróćmy do tematu. Dziewczyny, niezależnie od tego jak bardzo byście chciały zrozumieć facetów, nie uda Wam się to. Ich mózgi są zupełnie inaczej zbudowane. a oto różnice, które udało mi się wychwycić na podstawie powyższego filmu, innych źródeł oraz własnych obserwacji.
Mózg kobiety można zobrazować jako pełen przewodów elektrycznych, z których każdy jest połączony z każdym. Kobieta, będąc świadkiem danej sytuacji zapamiętuje mnóstwo rzeczy, właściwie każdy drobny szczegół, który uda jej się z czymś powiązać. W przeciwieństwie do nas faceci nie skupiają się na takich rzeczach, bo z ich perspektywy są one po prostu nieistotne i nie czują potrzeby, by sobie tym zaprzątać głowę. Dobrze znanym przykładem jest niepamiętanie przez nich o ważnych dla nas datach jak na przykład, dzień, w którym się poznaliście czy rocznica ślubu. Pewnie często zadajecie sobie pytanie: jak to się dzieje, że on nie pamięta takich rzeczy, podczas, gdy ja mogę szczegółowo opisać wszystko, poczynając od miejsca, pogody jaka była tego dnia, tego, co myślałam, co on powiedział, co czułam a na tym, w co byłam ubrana kończąc. Teraz już macie odpowiedź, dlaczego tak się dzieje. Oczywiście i tutaj spotkałam się z wyjątkami, więc nikomu nie ujmuję.
Mózg mężczyzny przenośnie mówiąc jest zbudowany z pudełek. Każde z nich dotyczy innej rzeczy i pudełka te pod żadnym pozorem się nie łączą - przeciwnie niż u nas. Mężczyźni mają też coś, czego my nie mamy, czyli puste pudełko. I to pudełko lubią najbardziej, najczęściej je wykorzystują. My tego nie rozumiemy i dlatego irytuje nas, gdy facet może siedzieć godzinami nie robiąc absolutnie nic. Bo z naszej perspektywy to właśnie tak wygląda - facet umie robić coś kompletnie bezmyślnego jak łowienie ryb, czy oglądanie telewizji godzinami, co często doprowadza nas do szału. Jak to ujął Mark Gungor: "Uniwersytet w Pensylwanii kilka lat temu zrobił badania i odkrył, że mężczyźni mają możliwość myślenia o absolutnie niczym i dalej są w stanie oddychać" Mój absolutnie ulubiony tekst z całej jego konferencji :)
Pudełko Nicości, mimo że tak nie rozumiane przez nas, jest bardzo ważne w funkcjonowaniu męskiej psychiki. Do tego pudełka mężczyźni też zaglądają, gdy muszą radzić sobie ze stresem. Wolą nie rozmawiać o stresie i tym, co ich stresuje, tylko po prostu się wyłączyć, otworzyć puste pudełko i rozprawić się z tym w samotności.

Omówiłam tu tylko jedną podstawową różnicę, a pomyślcie sobie, że jest ich o wiele więcej. Wiecie, co jest najlepszym kluczem do ich poznania? Każdy z nich może po niego sięgnąć, gdyż jest to tylko — albo aż — skuteczna komunikacja. No właśnie, to czasami bywa trudniejsze niż się wydaje, ale szczera rozmowa o tym, co Ci leży na sercu potrafi rozwiązać więcej problemów, niż Ci się wydaje. Myślisz, że on się wszystkiego domyśli? Nie. Uczmy się rozmawiać ze swoimi partnerami, bo w większości sytuacji domyślanie się, co mamy na myśli nie jest ich mocną stroną. Gdy o tym mówię, przychodzi mi na myśl pewien skecz kabaretowy, który idealnie trafia w sedno, jeśli chodzi o tę kwestię i obrazuje, że język kobiety często jest dla mężczyzny bardziej skomplikowany niż nam się wydaje. Jeśli go nie znacie, to koniecznie zobaczcie :)


I pamiętajcie - rozmawiamy przede wszystkim. To naprawdę dobre narzędzie do rozwiązania wielu problemów. I odpowiadając na pytanie, które postawiłam w temacie - to nie jest prawda. Różnimy się i to jest powodem wielu konfliktów, ale z drugiej strony... czy wyobrażacie sobie świat bez facetów? Bo ja nie. Przez te różnice właśnie idealnie się dopełniamy.