Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 grudnia 2021

"Czy spotkałaś dziś Mikołaja?", czyli Żabkowe opowieści #5

Są dni, kiedy zwyczajnie mamy wszystkiego dosyć. Gdy mamy ochotę zamknąć się w pokoju, zostać w łóżku z kocem, książką i dobrą kawą i nie wychodzić z niego przez cały dzień. Z pewnością każdy z nas ma takie gorsze dni, gdy energii do działania po prostu nie ma, ale też każdy z nas inaczej sobie z nimi radzi. Jeden z klientów zdradził mi swoją receptę, co robić, gdy ma się zły dzień. A co mi daje siłę do działania w takich momentach? 

Myśl, że w mojej pracy być może też spotkam kogoś, kto będzie miał równie zły dzień jak ja i będzie potrzebował właśnie mojej pomocy, bo nikt inny nie będzie w stanie tego zrobić. Miałam ostatnio taki przypadek. Chłopak przyszedł kupić wodę, przy okazji zauważył, że mamy w sprzedaży białe Snickersy, co go niezwykle zadowoliło. Zapytał jak długo jeszcze będą dostępne, po czym bez dłuższego namysłu położył mi na ladzie siedem sztuk. ,,Pani się śmieje, ale one są naprawdę dobre - powiedział. - Ja ogólnie słodyczy nie jadam, ale to edycja limitowana. Zawsze jak widzę gdzieś białe Snickersy, to biorę większą ilość, chowam sobie do szuflady i jak mam gorsze dni, tak jak dzisiaj, to sobie jednego wyjmuję". Stwierdziłam, że to dobry pomysł, po czym sama też kupiłam kilka. Zrobiło mi się ciepło na serduchu,  że mogłam komuś pomóc, nawet jeśli to oznacza zwykłe sprzedanie Snickersa. Czasem nawet jeden biały Snickers może poprawić komuś zły dzień.  

Czasami również spotkam kogoś, kto jest rozczarowany albo wręcz przeciwnie - zadowolony z czegoś i właśnie ze mną zechce się tym podzielić. Jeden klient przy okazji zakupów, przypomniał sobie, że jego syn napisał list do Mikołaja, co stanowi dla niego kłopot. "A wie pani, że mój syn w tym roku napisał list do Mikołaja? Ale dzisiaj jest dwudziesty, a napisał z datą osiemnastego, taki cwany. No i jak tu teraz z tego wybrnąć, co mu kupić?" 

Inny z kolei przyszedł i poprosił o całą kratę piwa EB. Lekko skonsternowana, bo to moja pierwsza taka transakcja w ciągu całej kariery, mówię, że nie będę miała całej, tylko pół, po czym zaczęłam jeszcze zgarniać całą zawartość z półki, ale całej kraty i tak nie wypełniłam, więc zapytałam, czy mam ją dopełnić innym piwem. Na co on odpowiada: "Pewnie, dołoży pani jeszcze kilka butelek Żywca, bo szwagier bardzo lubi piwo. Zadowolona, że tym samym uszczęśliwię nie tylko mojego klienta, ale i jego szwagra, sprzedałam mu kratę piwa jednocześnie dokonując zwrotu butelek, które przyniósł na wymianę i zamknęłam paragon, pewna, że to już wszystko. Klient jednak zapytał, czy doliczyłam kaucję za skrzynkę. Oczywiście nie zrobiłam tego, bo to pierwsza moja taka transakcja. Dzwonię do szefowej, żeby mi powiedziała, jak to zrobić, po czym wyszukałam w systemie kasowym produkt "transporter żywiec" i dodaję go do paragonu, a system pokazuje mi komunikat o treści: "opakowanie nie może rozpoczynać paragonu". Czytam go na głos, a szefowa rozbawiona mówi, że najpierw muszę nabić piwo a dopiero transporter. Szkoda, że nie wiedziałam tego, zanim sprzedałam to piwo. Mimo wszystko udało się dokończyć zakupy.  

Gdy dzień przed wigilią skończyłam zmianę, znajomy zapytał mnie, czy spotkałam dziś Mikołaja. On tego dnia w drodze do pracy spotkał Mikołaja i dostał lizaka. Przez chwilę zrobiło mi się przykro, gdy pomyślałam sobie o tym ciężkim dniu. W tym czasie większość ludzi jest już w domach i są zajęci przygotowaniami do świąt, a do sklepu wpadają tylko, gdy czegoś jeszcze zabraknie. Taka cisza jest dość przygnębiająca, bo lubię codzienny rozgardiasz, ale zapewne każdy wieczór przed wigilią tak wygląda. Mikołaja może nie spotkałam, ale czy naprawdę nie spotkało mnie tego dnia nic dobrego? Spotkałam chłopaka, który zdradził mi swój sposób na gorsze dni. Spotkałam ludzi, którzy nie zapomnieli złożyć mi świątecznych życzeń. Niektórzy zapytali, jak mija dzień, czy zwyczajnie się uśmiechnęli. Choć może to nic wielkiego, utwierdza mnie w przekonaniu, że to, co robię jest potrzebne, mimo że czasami zwyczajnie brakuje mi energii. Zaś na pytanie czy spotkałam Mikołaja, mogę śmiało odpowiedzieć, że tak.  

Bo czy tylko Mikołaj może robić dobre uczynki? Czy tylko Mikołaj jest odpowiedzialny za wywoływanie radości i tylko raz w roku? Czemu na co dzień nie zawsze pamiętamy o tym, żeby być życzliwym dla innych, ale w ten wigilijny wieczór wszystko się zmienia? Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego tak jest? Dlaczego w tej jeden wieczór w roku wszystkie urazy i spory przestają mieć znaczenie i jest w nas tyle chęci niesienia dobra, że nie wiemy jak sobie z tym poradzić? Za to właśnie lubię święta. Ale czy na co dzień nie moglibyśmy przyjąć podobnej postawy? I choć nie ubieramy choinki codziennie, a Mikołaj pracuje niestety tylko raz w roku, może da się zrobić coś, by ludzie wokół nas czuli się wyjątkowo każdego dnia, a nie tylko przez jeden wieczór w roku? Myślę, że każdy z nas może postarać się zastąpić Mikołaja. 

Mam jeszcze mnóstwo śmiesznych i mniej śmiesznych historii z Żabki, bo jak zwykli mawiać pracownicy - kto w Żabce pracuje, ten w cyrku się nie śmieje. Dziś jednak trochę bardziej na poważnie chciałam. Wesołych świąt i wszystkiego dobrego w nowym roku, kochani!


środa, 23 grudnia 2020

Rozdanie książkowe - niespodzianka

Spóźniam się z nowym postem, ale przed świętami miałam mnóstwo roboty. Niedługo to nadrobię. A tymczasem zapraszam na mój profil na Instagramie => @sabina_czyta, gdzie czeka na Was niespodziankowe rozdanie świąteczne.

Z okazji nadchodzących świąt mam dla Was jedną, dwie lub trzy wybrane książki z tej oto kolekcji 😁 Jest w niej jeszcze recenzowany ostatnio thriller Alexa Northa "W cieniu zła", nie widać go na zdjęciu, ale rozdanie też go obejmuje 😃

Mam tu głównie thrillery Wydawnictwa Muza, myślę że większości z nich nie trzeba polecać, bo było o nich głośno w tym roku. Poza tym trochę fantastyki i kilka obyczajówek. Myślę, że da się coś wybrać, a Wy? 😅

Rozdanie potrwa do 31.12, a wyniki losowania poznacie 1 stycznia. Taki prezent na nowy rok otrzyma jedna osoba. 😊

Zasady rozdania:

🎲Nie musisz być moim obserwatorem, ale jeśli zostaniesz u mnie na dłużej, będzie mi bardzo miło 😃

🎲Wybierz jeden, dwa lub trzy tytuły, które Cię interesują 💪

🎲Udostępnij informację o rozdaniu na swoim story na 24h i mnie oznacz ☺️

🎲Zgłoś się w komentarzu i zaproś trójkę innych moli książkowych 😁

🎲Pytanie dodatkowe - możesz podać w komentarzu tytuł swojej ulubionej książki, chętnie poznam Wasze ulubione tytuły 😊


Wysyłka dowolną metodą na terenie Polski. Powodzenia!


I wesołych świąt wszystkim, kochani! 😘


poniedziałek, 30 grudnia 2019

A gdyby jutra miało nie być?

Przed wigilią odszedł nasz sąsiad. Dlatego też w święta podczas rozmów przy obiedzie był taki moment, gdy zastanawialiśmy się, dlaczego życie jest tak krótkie. Jednego dnia jeszcze jesteśmy na tym świecie, a na drugi dzień bliscy i znajomi płaczą nad naszym grobem. Mój tata wypowiedział takie zdanie, które do tej pory mi towarzyszy. Mianowicie teraz ludzie coraz szybciej żyją. Każdy ma telefon, samochód, co pozwala zaoszczędzić mnóstwo czasu, a i tak mamy go niewiele. Zaś nie tak dawno temu ludzie wszędzie chodzili pieszo, a telefon był jeden na kilka domów i z powodzeniem starczało na wszystko czasu. Życie nie miało tak zabójczego tempa, a stres był mniej obecny. Zatem co takiego się zmieniło?
Tak mnie to zastanowiło, bo ilekroć patrzę na swoje życie, to ciągle mi w nim brakuje czasu, na większość rzeczy, które chciałabym zrobić. Lista książek, które chciałabym przeczytać jeszcze w tym życiu osiągnęła już kolosalne rozmiary. Ciągle pojawia się jakiś nowy film czy serial, który muszę obejrzeć. Tyle rzeczy chciałabym się jeszcze nauczyć, ale po prostu nie wiem, od czego zacząć. Zewsząd atakują mnie różne nowe bodźce. A to informacje o wydarzeniach, na których nie mogę nie być, a to o miejscach, które trzeba jeszcze odwiedzić. Tylko jak to wszystko uporządkować, żeby o niczym nie zapomnieć? Przydałby się jakiś zmieniacz czasu. Może to rozwiązałoby sprawę raz na zawsze?
Gdy tak myślę o tej wcale nie tak dalekiej przeszłości, chciałabym, by to wróciło. Byśmy spotkali się rozmawiając, a nie czatując ze sobą czy pisząc smsy. Czasem napisali list. Przeszli wszyscy razem pięć kilometrów pieszo do kościoła na pasterkę w wigilijną noc. Nie zważając na zimno, mróz i śnieg chrzęszczący pod stopami.  A może właśnie ciesząc się, że ten śnieg spadł, bo teraz nie ma nawet białych świąt. Byśmy cieszyli się małymi rzeczami. Po prostu ze sobą byli. Tak, żeby to drugi człowiek był najważniejszy. I potrafili żyć tak, jakby jutra miało nie być. 
Uznałam, że mój widok z okna najlepiej nadaje się na ilustrację do tego posta XD 
Pomyślmy o tym wszystkim w nowym roku. Chcę Wam życzyć, by był on jeszcze bardziej udany niż poprzedni i żebyście doświadczali jeszcze więcej dobra.
Na koniec dodam jeszcze, że właśnie mija rok, odkąd założyłam tego bloga. Dziękuję, że wciąż tu jesteście i czytacie! 😊

poniedziałek, 23 grudnia 2019

Życzenia świąteczne

Choinka mruga lampkami
Dając nadzieję na lepsze
Bo w święta wszystko jest lepsze,
Piękniejsze, doskonalsze, niezwykłe
Chociaż na tę krótką chwilę
Bo Bóg się narodził
I nas wszystkich jednoczy
Tego wieczoru, raz w roku
Przy wigilijnym stole
W sercach panuje pokój i radość
Życzymy sobie wzajemnie wszystkiego, co najlepsze
Byśmy byli zdrowi, szczęśliwi, spełnieni
Przez tę krótką chwilę mając nadzieję, że tak będzie
Tego wieczoru, raz w roku
Nawet dla wędrowca jest miejsce gotowe
Szkoda, że to wszystko
Dzieje się tylko raz w roku

      Już lada chwila święta. Mnóstwo przygotowań po to, by móc zobaczyć pierwszą gwiazdkę i zasiąść przy wigilijnym stole. W ten jeden wieczór w roku wszyscy się jednoczymy i wszystko jest inne. To w ten wieczór jak w żaden inny towarzyszy nam nadzieja, że będzie lepiej. Że wszystko się naprawi, a problemy uda się rozwiązać. Przynajmniej większości z nas towarzyszy ta nadzieja. Ale nie dla wszystkich święta są czasem nadziei i miłości. Nie każdy jej doświadcza tak jak powinien. Niedawno na Kortowie miało miejsce dramatyczne wydarzenie. Studentka z sąsiedniego akademika skoczyła z okna po tym jak krzyczała, że nienawidzi ludzi i woli rozmawiać z duchami. Miało to miejsce około pierwszej nad ranem. Wtedy spałam, ale moja współlokatora słyszała zabierającą ją karetkę.
Usłyszałam o tym, gdy wróciłam z wigilii w wolontariacie. Po tym jak podzieliłam się ze znajomymi opłatkiem, zaśpiewaliśmy kolędy i zdążyłam już poczuć nadchodzące święta. Jak się okazuje nie dla wszystkich będą to radosne święta. Co może skłonić człowieka do tak ostatecznej decyzji? Jak zwykle reagujemy na takie wydarzenia? Mi nie chciało się w to wierzyć. Gdy słyszymy o tragediach, które rozgrywają się gdzieś daleko, jest to pewien szok, ale nie uderza nas tak mocno jak w sytuacji, gdy coś złego dzieje się zaraz obok. Sąsiadka. Może mijałam ją gdzieś w sklepie czy na ulicy. Potrzebowała pomocy i nikt tego nie zauważył? Dlaczego tak się stało?
W pewien sposób mnie to doświadczenie zmieniło. Od teraz inaczej patrzę na otaczających mnie ludzi. z większą życzliwością. Każdy z nas przeżywa swoją wewnętrzną walkę. Choć zgrywamy twardzieli i nie lubimy o tym mówić, każdy w mniejszym lub większym stopniu przeżywa życiowe trudności. Nie oceniajmy innych zbyt łatwo. Nawet jeśli kogoś nie lubimy, jest inny czy irytujący, postarajmy się po prostu to uszanować. Nie zdajemy sobie sprawy jak nasze postępowanie może wpłynąć na innych. Mamy moc budować, ale też niszczyć. Słowa mogą kogoś zranić, dotknąć. Nie warto nikomu utrudniać tej życiowej walki.
Z jednej strony nadchodzące święta, wigilia na której podzieliłam się opłatkiem z ludźmi, którzy są dla siebie życzliwi, a zaraz potem dowiaduję się o tragedii, która wynika z czegoś zupełnie przeciwnego. Z niedostatku miłości. A tego w święta nikt nie powinien odczuć. Otwórzmy się na innych, by każdy mógł poczuć się kochany. Nikt z nas nie powinien zostać sam w tym trudzie codziennego życia. Bądźmy dla siebie przyjaciółmi nie tylko od święta. Może właśnie sąsiad bądź sąsiadka czuje się tak bardzo samotna, że rozważa odebranie sobie życia?

Na koniec chcę Wam życzyć, by te święta przyniosły dobro, radość i miłość. Żeby nikt z nas nie czuł się samotny. 

poniedziałek, 16 grudnia 2019

Widziałam Mikołaja... znikający papier toaletowy i pana Wojciecha, czyli coraz bliżej święta

Klimat świąt często czujemy jeszcze na długo przed świętami. W sklepach świąteczne ozdoby pojawiają się bardzo wcześnie. Ale w Olsztynie jedynym i słusznym zwiastunem świąt jest Warmiński Jarmark Świąteczny. Wtedy to nasza Starówka gromadzi tłumy ludzi, którzy wspólnie słuchają czytanych bajek, jedzą różne przysmaki i rozmawiają. Można też kupić świąteczne pamiątki i inne drobiazgi. W tym roku na jarmarku nie tylko udało mi się zobaczyć Mikołaja z prawdziwego zdarzenia. Widziałam też znikający papier toaletowy, znikającego pana Wojciecha i inne niesamowite zjawiska. Byłam też świadkiem przykrej sytuacji.

Niby nic szczególnego, ale jednak jest coś niesamowitego w tym wspólnym chodzeniu, świątecznych dekoracjach. Nie wiem jak Wy, ale ja wtedy już czuję się magię nadchodzących  świąt. Co magicznego mają w sobie święta? Lubię w nich to, że ludzie są dla siebie bardziej życzliwi. Każdy z nas stara się być lepszy, na swój własny, może nie zawsze skuteczny sposób, ale już w samym staraniu się jest coś, co daje nadzieję. Może przez takie małe rzeczy w świecie będzie dziać się mniej zła? Warto od tych małych rzeczy zacząć. Od obdarowania innych. Nie tylko prezentami świątecznymi – prezenty to jedynie symbol. Jest jeszcze wiele innych rzeczy, które możemy rozdać innym.

Cytując mojego ulubionego klasyka, dawanie siebie innym to postawa serca, której powinniśmy się nauczyć. Nasze serca powinny być skierowane nie ku sobie, ale ku innym i nastawione na ich potrzeby. A teraz moje ulubione przykłady – czy wchodząc do autobusu nie siadasz, a najpierw myślisz, czy ktoś inny może bardziej potrzebować miejsca siedzącego? Czy idąc rano do sklepu po dwie bułki i pasztetową, próbujesz chociaż zagadać do pani sprzedawczyni? Często nie przywiązujemy wagi do takich drobiazgów. Może gdybyśmy postarali się o takie drobnych gesty, łatwiej byłoby nam osiągnąć rzeczy wielkie? Postarajmy się o taką postawę nie tylko w święta, ale i na co dzień. Niewiele trzeba, by podarować innym trochę dobra. Tak trudno jest znaleźć Mikołaja, ale o wiele prościej kogoś, kogo można obdarować. Może to jest właśnie odpowiednia pora, byśmy i my zostali Mikołajami? Bądźmy takimi Mikołajami, którzy nie tylko od święta chcą dawać innym dobro.
Oprócz Mikołaja na jarmarku zobaczyłam też pokaz iluzji, który zaprezentował iluzjonista Maciej Pol. Pokazane zostały zarówno, standardowe sztuczki jak i te mniej znane. Do tej pory jest dla mnie zagadką, jak temu panu udało się przekroić na pół skrzynię z kobietą w środku. Chyba nigdy się tego nie dowiem. Tego nie udało mi się nagrać, ale pozostałe znajdują się poniżej.

Znikający papier toaletowy i Pan Wojciech

Zepsuty parasol babci

Teleportacja królika

Sztuczka z ukręcaniem głowy

Kobieta znikająca w skrzyni

Gdy wracałam, byłam świadkiem awantury w barze z kebabem (tak, dobre, co polskie, ale kebab jednak jest bezkonkurencyjny). Z jednej strony nadchodzące święta, świąteczny jarmark i ludzie, którzy starają się być dla siebie życzliwi, a zaraz obok mężczyzna wygrażający sprzedawcy w barze z kebabem za to, że o dwanaście złotych za dużo pobrał mu z karty. Sprzedawca mówił tylko po angielsku i ciężko było im dojść do porozumienia, ale po co od razu dajemy się ponieść emocjom? Po co te groźby i kłótnie? Każdy z nas zasługuje na szacunek.

Na koniec jeszcze pochwalę się Wam, że już dostałam najlepszy możliwy prezent i to nie tylko na święta. Wysłałam recenzję „Szeptacza” na konkurs organizowany na Instagramie. Pięć osób mogło zgarnąć wszystkie thrillery i kryminały, które ukażą się nakładem Wydawnictwa Muza w 2020 roku. Długo potem jeszcze zbierałam szczękę z podłogi, gdy przeczytałam meila, że jednym z tych szczęśliwców będę ja 😁
Czy też lubicie świąteczne jarmarki? Co Wam się najbardziej kojarzy ze świętami?