Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sarius. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sarius. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 kwietnia 2019

Sarius w Olsztynie - Wszystko co złe Tour

Po powrocie z Warszawy, o czym więcej opowiem w kolejnym poście, bo miałam tam kilka ciekawych przygód, czekał mnie jeszcze koncert Sariusa w pubie Nowy Andergrant w Olsztynie. Zmęczona ciągłym szukaniem przystanków autobusowych, z których odjeżdża właściwy autobus czy tramwaj, zaczęłam z większą sympatią patrzeć na nasze olszyńskie zielone autobusy. Zdążyłam więc tylko co nieco zjeść, wsiadłam w zielony autobus i do pubu dotarłam parę minut po dwudziestej.
        I spotkało mnie niemałe zaskoczenie, bo już na godzinę przed koncertem utworzyła się kolejka do wejścia przy sprawdzaniu biletów. Muszę przyznać, że tyle ludzi na raz jeszcze w tym miejscu nie widziałam. Tym razem nie udało mi się zająć miejsca bliżej sceny, bo gdy weszłam pod sceną już zebrał się spory tłum. Byli głównie ludzie w moim wieku i w większości męska część społeczności, choć nie tylko. Łączyło nas jedno - wszyscy znaliśmy Sariusa i chcieliśmy go usłyszeć na żywo. Sama nie jestem jego wielką  fanką, ale znam kilka dobrych kawałków, za które go bardzo szanuję – między innymi „Wiking” czy „Dziecko wojny”.

Energia w tym tłumie była niesamowita. Pełno fanów, którzy skakali, krzyczeli, odpowiadali wokaliście. Otoczona w większości tłumem wysokich facetów, zaczełam się trochę obawiać, czy mnie tam nie zgniotą 😀Mimo wszystko jednak udało mi się co nieco zobaczyć, posłuchać, a nawet nagrać moje ulubione kawałki. Na filmikach najlepiej widać tę niesamowitą energię, która wypełniła ten tłum za sprawą Sariusa.





Gdy już powiedział, że będzie śpiewany ostatni kawałek, miałam wrażenie, jakby minęło dopiero pięć minut. Koncert trwał godzinę, czyli nie długo, ale podobnie jak inne, na których byłam. Warto było tam iść i zobaczyć, w jaki sposób Sarius umie porwać tłum. Cieszę się, że miałam okazję go usłyszeć na żywo.
       Na dzisiaj tyle, w weekend mnie nie było na blogach, więc teraz lecę nadrabiać zaległości. Trzymajcie się 😉