sobota, 30 marca 2019

Olsztyn znany i nieznany - Muzeum Warmii i Mazur

pomnik Mikołaja Kopernika
Obowiązkowym punktem na trasie wycieczkowej zwiedzających nasze miasto powinno być Muzeum Warmii i Mazur. Szczególnie w sezonie wiosenno-letnim, gdy tylko zaczyna się robić cieplej, na Starówce można spotkać coraz większe grupki wycieczkowiczów fotografujących się przy pomniku Mikołaja Kopernika, a chętnych do zwiedzania zamku też znajduje się mnóstwo.
Muzeum Warmii i Mazur znajduje się w Zamku Kapituły Warmińskiej. Najlepiej jest odwiedzić go w sezonie czyli od czerwca do września, bo wtedy jest możliwość wejścia na wieżę. Ja niestety tam nie byłam, więc czeka mnie jeszcze jedna wycieczka 😊
Zamek Kapituły Warmińskiej w Olsztynie






Zamek przez wieki stanowił serce miasta. Został wybudowany w połowie XIV wieku w stylu gotyckim przez kapitułę warmińską, która była jego właścicielem do roku 1772. Zamek pełnił funkcje obronne oraz był siedzibą m. in. administratora dóbr kapituły.
Najsławniejszym mieszkańcem zamku był Mikołaj Kopernik, który pełnił obowiązki administratora w latach 1516–1521. W dawnym refektarzu oraz komnacie administratora znajdują się unikalne sklepienia kryształowe datowane na ok. 1520 rok. W Muzeum Warmii i Mazur, które obecnie się w nim znajduje można zobaczyć kilka ciekawych wystaw i dowiedzieć się więcej o historii Olsztyna.
Widok od strony dziedzińca
Miniatura zamku znajdująca się w muzeum

           Mikołaj Kopernik mieszkaniec zamku olsztyńskiego — wystawa stała
W latach 1516 - 1521 w północno-wschodnim skrzydle zamku mieszkał i prowadził swoje badania Mikołaj Kopernik. Był administratorem zamku i przygotowywał obronę Olsztyna przed najazdem krzyżackim. Dlatego też w muzeum zobaczymy wiele eksponatów należących kiedyś do niego i informacji na temat tego wybitnego naukowca.
eksponaty w części poświęconej Kopernikowi
         Na początku zwiedzania będziecie mogli zobaczyć tablicę doświadczalną Mikołaja Kopernika, która zachowała się na jednej ze ścian zamku. Została wykonana własnoręcznie wykonana przez astronoma zapewne na przełomie 1516 i 1517 roku. Umożliwiała graficzne przedstawienie momentu równonocy wiosennej.
Także tu, w murach olsztyńskiego zamku, genialny naukowiec spisał tekst pierwszej księgi „De revolutionibus…”— dzieła swego życia, które „wstrzymało Słońce i pchnęło z posad Ziemię”.

„De revolutionibus…” Mikołaja Kopernika
          A święci milczą — Warmińska rzeźba ludowa ze zbiorów MWiM - wystawa czasowa
Tutaj zobaczyłam dziewiętnastowieczne rzeźby ludowe przedstawiające świętych.

W służbie niepodległości. Telegramy patriotyczne 1895-1939 - wystawa czasowa
Na tej wystawie obejrzałam prezentację multimedialną dotyczącą historii zmian granic Polski. W tej części można przybliżyć czy przypomnieć sobie fakty dotyczące historii Polski oraz osoby, które odegrały w niej ważną rolę jak Tadeusz Kościuszko. Ich podobizny umieszczano na ozdobnych blankietach listowych, wydawanych od 1895 do 1939 r. „ku pokrzepieniu serc”. Wysyłane były z życzeniami zarówno przez chłopów, mieszczan jak i przedstawicieli ziemiaństwa. Ich bogata symbolika narodowa pokazuje, jak kształtowała się w okresie zaborów wyobraźnia historyczna Polaków.

kolekcja pocztówek ze słowami "Mazurka Dąbrowskiego"



 „Gazeta Olsztyńska” — wystawa czasowa
Tutaj miałam okazję przybliżyć sobie fakty dotyczące najważniejszego olsztyńskiego czasopisma. „Gazeta Olsztyńska”, kultywująca polską świadomość narodową i polski język, jest niezwykle ważna dla dziejów Olsztyna i regionu. Mogłam też samodzielnie wypróbować starą technologię drukarską, czego efektem jest poniższa pocztówka.

Zatem jeśli chcecie produktywnie spędzić wolny czas, a przy okazji dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, to muzeum Warmii i Mazur jest dobrą alternatywą. w porównaniu z innymi miejscami, które można odwiedzić w wolnym czasie, bilety tutaj są niedrogie — w zamian dostajemy tyle czasu na zwiedzanie ile nam potrzeba, by zaspokoić głód wiedzy 😊 Warto więc tę możliwość wykorzystać.
       W najbliższym czasie planuję też wycieczkę do Warszawy i do Gdańska. Choć jak widać, nie zawsze trzeba odbywać dalekie podróże, by zobaczyć coś ciekawego. Czasami to, czego szukamy, jest bliżej niż nam się wydaje. Taka dygresja na koniec 😊 Miłego dnia. 

środa, 27 marca 2019

„Tysiąc odłamków ciebie", Claudia Gray — recenzja książki

Skończyłam właśnie książkę „Tysiąc odłamków ciebie", która jest początkiem trzytomowej serii Claudii Gray. Na początku przeczytałam tom drugi, co nie było najlepszym rozwiązaniem, ale jako pierwszy wpadł mi w ręce i co tu dużo mówić... nie wytrzymałam. Mogę zatem powiedzieć trochę więcej czego możecie się po tej serii spodziewać.

Poranek przypominał niezliczone wcześniejsze poranki w moim życiu. Tata robił gofry z jagodami (tyle, że w błyszczącym zielonym kapeluszu z zeszłego wieczora); Josie opowiadała wyjątkowo skomplikowany sen, jak zawsze; mama miała na sobie strój do jogi, chociaż reszta z nas była jeszcze w piżamach, ponieważ nawet w Nowy Rok wstała o świecie na powitanie słońca. Ale tym razem jednocześnie przeżywałam to i patrzyłam na to z punktu widzenia kogoś, kto wie, jak to jest utracić takie chwile. Wcześniej nie rozumiałam, jak piękna może być codzienność.

       Jeśli o mnie chodzi to jest coś, czego zupełnie się nie spodziewałam. Sięgając po pierwszą książkę tej serii miałam ochotę przeczytać coś lekkiego, niezobowiązującego i przede wszystkim niedługiego — wspominałam już, że zawsze mam mniej czasu niż bym chciała. Ale gdy już zaczęłam czytać, było za późno. Wiedziałam, że się nie oderwę, dopóki nie skończę tej serii.
W tym poście chciałabym skupić się jednak na pierwszej części. Pierwsze, o czym należy wspomnieć, to postaci bohaterów. Chyba to jest to, za co najbardziej lubię te serię, choć tych rzeczy jest mnóstwo i ciężko zdecydować. Każdy z bohaterów jest tak charakterystyczny, że nie da się nie lubić, jednocześnie mając przy tym swoje słabości i wady, co czyni go bardziej rzeczywistym. Cały czas miałam wrażenie, jakbym była częścią wykreowanego w tej książce świata i równocześnie z nimi przeżywała tę przygodę.
       Marguerite czasami bywa irytująca. Szczególnie na początku, gdy wydaje jej się, że może zbawić świat i wraz ze swoim przyjacielem Theo rzuca się w pogoń za Paulem, który został oskarżony o morderstwo jej ojca. Mało tego — jest to pogoń między wymiarami, tym bardziej ryzykowna, że nie ma żadnej pewności, że uda jej się przenieść gdziekolwiek z pomocą nietestowanego jeszcze Firebirda, a co dopiero wrócić. Mimo wszystko polubiłam ją z tą jej zdolnością do aktów heroicznej odwagi, której nie raz jeszcze byłam świadkiem. Poza tym Meg jest niesamowicie uparta i nic nie jest w stanie jej odwieść od zamierzonego celu. We wszystkim co ją otacza potrafi dostrzec piękno i ma duszę artystki, a jej obrazy zawsze odzwierciedlają rzeczywistość taką jaką jest.
Theo Beck jest ironiczny i nawet najbardziej napiętą sytuację potrafi obrócić w żart. Jego swobodny, nonszalancki sposób bycia połączony ze specyficznym stylem ubierania się tworzą postać, której nie sposób nie zapamiętać. Sama przyłapałam się kilka razy na tym, że śmieję się z jego zachowania czy żartów. Pewność siebie, jaka go wyróżnia pozwala mu flirtować z każdą napotkaną kobietą. Nie oszczędził nawet ciotki Meg, ale już więcej nic nie mówię 😀
Jest jeszcze Paul. Cichy i niepozorny. Choć niepozorny może być tu niewłaściwym określeniem, zważywszy na to, że jest wysoki i dobrze zbudowany. Niewiele się odzywa, ale za to jego słowa zawsze są przemyślane. Gdy dzieje się coś, czego przyczyn nie rozumie, czuje się zagubiony i jego natura naukowca sprawia, że zaczyna to analizować. Zarówno Paul jak i Theo studiują fizykę pod kierunkiem rodziców Meg.
Czego nauczą ich doświadczenia z podróży między alternatywnymi wymiarami? Jak bardzo wpłyną na nich ich wersje widziane w innych wymiarach i czego się o sobie dowiedzą? Czy zakochanie się w kimś w innym wymiarze oznacza, że kocha się też osobę ze swojego wymiaru? Co łączy te wszystkie wersje i jak to wytłumaczyć? Na te pytania będziecie mieli okazję razem z nimi poszukać odpowiedzi.
Jeśli chodzi o rozwój wydarzeń, to muszę przyznać, że początek mnie troszkę rozczarował. To, że Marguerite wraz z Theo rzuciła się do sąsiedniego wymiaru, by znaleźć Paula wydało mi się trochę nieprzemyślane i dziecinne. Posądzenie Paula o zabójstwo jej ojca też do mnie nie trafiło, bo od początku miałam wątpliwości czy rzeczywiście nim jest. Początek głównie wokół tego się skupia i wydał mi się przez to odrobinę nudny. Potem już jednak czytałam z większym zainteresowaniem. Zaś w ostatnich kilku rozdziałach akcja tak  nabiera tempa, że nie sposób się oderwać czy pomyśleć o czymś innym podczas czytania tej książki, więc przeczytałam te kilka ostatnich rozdziałów na raz.
Język autorki jest przyjemny. Bardzo ładne poetyckie opisy, dużo ciekawych przemyśleń, ale jednocześnie nie utrudnia to czytania. Książkę czyta się dość płynnie.
„Tysiąc odłamków ciebie” mogę śmiało polecić każdemu, kto choć trochę lubi fantastykę. Na pewno nie rozczaruje i dostarczy pozytywnych wrażeń. Myślę, że dla fanów fantastyki jest to pozycja obowiązkowa. Wątek podróży między alternatywnymi wszechświatami jest tu ciekawie rozwinięty. Wszystko to w połączeniu z bohaterami, których nie sposób nie polubić daje bardzo ciekawą pozycję.
       Moja ocena: 7/10
       Przypomnę jeszcze o recenzji drugiej części, którą znajdziecie TUTAJ

sobota, 23 marca 2019

Epicko o miłości, czyli koncert Poparzonych kawą trzy

Wczoraj miałam okazję wybrać się na koncert zespołu Poparzeni kawą trzy w olsztyńskim Nowym Andergrancie. To była spontaniczna decyzja, bo bilety kosztowały dość drogo, a ja miałam w planach jeszcze inny koncert, ale gdy dowiedziałam się, że ten zespół będzie grał u nas, nie umiałam sobie odmówić.
Poparzeni kawą trzy mają to do siebie, że każda ich piosenka jest specyficzna, inna, wyróżnia się wśród reszty bezbarwnych kawałków. Nie umiem powiedzieć, co na to wpływa. Chyba to to groteskowe podejście, nowatorski sposób opisywania rzeczywistości, zaskakiwanie widza.
Weźmy na przykład ich najpopularniejszą piosenkę - Byłaś dla mnie wszystkim". Czym nas tutaj zaskoczyli? Wśród mnóstwa piosenek o miłości, mało kto by się spodziewał opisania tego uczucia z perspektywy osoby, która przeżyła stratę najbliższej osoby. Tym bardziej, że na początku piosenka sprawia wrażenie wesołej.
Jeśli już o miłości mowa, to Poparzeni kawą trzy są moim zdaniem rewelacyjni w podejmowaniu tego tematu. Podjęli próbę zamknięcia miłości w jednym zdaniu i tak powstał wers refrenu do piosenki... Chcę sobie z tobą życie zmarnować". Czy to było trafnie ujęte? Zobaczcie sami. W każdym razie szanuję ich za to - ja bym nie wpadła na coś tak oryginalnego.
       Innym ciekawe podejście do tematyki miłości mamy w piosence Życie ułożyć". Padają tam takie słowa - Przestań kochanie ciągle mi grozić, że życie sobie ze mną ułożysz". Czy to też byście potraktowali jako wyznanie miłości? 😀
       Inna piosenka, którą zaśpiewali ze specjalną dedykacją dla pań - Wezmę cię". Ten rodzaj humoru trzeba już lubić. Ale gdy spojrzeć na to z dystansem, piosenka jest śmieszna i przede wszystkim życiowa - takie dość odważne wyznanie.

       Zabawnie o miłości mówi też ich najnowszy kawałek - Zakochaj się we mnie"



Poza tym mają też takie piosenki, które większość z nas kojarzy jak Szukam cię wszędzie" czy Okrutna, zła i podła" Któż po takim tytule spodziewałby się, że w tej piosence będzie mowa o niewiernej kochance?

       Zagrali też kawałek, który śpiewają tylko w klubach, bo nie ma tam dzieci. Domyślacie się jaki? I tu znowu - nie wszyscy lubią ten rodzaj humoru, ale czy ten kawałek nie oddaje prawdy? 😀
       Na koniec moja ulubiona - Kawałek do tańca", którą od wczoraj będę kojarzyć z tym koncertem.
      Miłym zaskoczeniem było dla mnie to, że ich koncert trwał prawie dwie godziny. Wystarczająco, by móc się dobrze bawić. Zdecydowanie warto było tam iść. Zresztą najlepszy dowód macie na filmikach, to była energia nie z tej ziemi 😊 Używając języka tych panów, mogłabym stwierdzić, że gdy zaczęli grać, scena stała się kosmosem.
Tak miło spędziłam wczorajszy dzień, zaś dzisiaj odwiedziłam Muzeum Warmii i Mazur. W końcu po dwóch latach studiowania w Olsztynie się na to zdecydowałam. Już niedługo podzielę się z Wami wrażeniami z tej wycieczki w kolejnym poście z cyklu Olsztyn znany i nieznany.