wtorek, 16 czerwca 2026

Myślmy choć trochę jak dzieci

Miało być co innego, ale... jest taka pogoda, że nie mam na nic energii, zatem moje ambitne plany odłożę na lepszy moment.

Któregoś dnia, gdy właśnie tak padał deszcz, wracałam ze spaceru z córką. Kiedyś przy takiej pogodzie, gdybym miała dzień wolnego, zakopałabym się z kubkiem ciepłej kawy (ciepłej ma istotne znaczenie, bo obecnie to rzadkość) i książką pod kocem i wyłączyła się na czas nieokreślony. A co robię teraz? Spacer jest obowiązkowy, bo córka wyciaga mnie na spacer codziennie - pogoda tu nie ma znaczenia. Wracam więc odrobinę mokra, trzymając parasol nad moim dzieckiem, które śmieje się od ucha do ucha. Potem mi się ta radość udziela, choć już nie wiem, co ją wywołało. Mijamy na schodach sąsiadkę, która na widok małej wskakującej po schodach na górę (to dziecko już samo wchodzi i schodzi a nawet zeskakuje po schodach, a przecież chwilę temu je urodziłam!) też się uśmiecha i zatrzymuje na chwilę. 

Ile jest takich momentów, że chcąc nie chcąc się uśmiechamy? Wczoraj mała przyniosła wielkiego miśka z sypialni, posadziła na kanapie i uczyła go układać klocki, a potem czytała mu książkę. A ja - matka dumna, że doczekała czegoś takiego - rzucam wszystko i patrzę, usiłując nie popsuć scenariusza zabawy. Nie zawsze musimy efektywnie i ambitnie spędzać czas z dzieckiem. Nie zawsze musimy zabiegać o to, by się nie nudziło. Często zdane tylko na własną kreatywność, potrafi się genialnie bawić. I często przez takie właśnie zabawy dziecko odkrywa najwięcej. Uwielbiam to właśnie, tę dziecięcą kreatywność, której jako dorośli już nie mamy. Umieć stworzyć coś z niczego - czuję, że jeszcze dużo się w swoim życiu nauczę obserwując takie właśnie momenty.

Niedużo trzeba, by taki mały człowiek się uśmiechał. Wystarczy poczucie bezpieczeństwa i trochę miłości. Gdybyśmy wszyscy potrafili choć trochę myśleć jak dzieci, świat byłby o wiele weselszym miejscem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytane? Skomentuj, jestem wdzięczna za każdą opinię 😊