wtorek, 9 czerwca 2026

Czy "Ósma ofiara" będzie ostatnią?

Sunę ulicami miasta, które w jakiś sposób kocham, ale którego też nienawidzę, bo to właśnie tutaj zginęła Brie, a wcześniej mama i tata. Tutaj nocami z ciemności wypełza zło, z którym musiałem mierzyć się latami. Czy jestem gotowy na powrót?

Książka z poleceniem od Adriana Bednarka chyba musi być dobrą książką. Tym też się kierowałam, sięgając po "Ósmą ofiarę". Poza tym nie wiedziałam, na co się nastawiać. Książka jednak okazała się świetnym wyborem. 

Morderca znad rzeki, bo tak mówi się o człowieku, który dusił swoje ofiary i pozostawiał nad rzeką, od lat wymyka się policji. Kiedy ponownie wraca, a wraz z nim nad rzeką znajdujemy kolejne zwłoki, do gry wraca detektyw Belmont, który w przeszłości zajmował się tą sprawą, ale wtedy nie udało się jej doprowadzić do końca. Wraz z Faith Adams od początku sprzeczają się i nie pałają do siebie sympatią, więc ta współpraca jest dosyć burzliwa, ale obojgu zależy tylko na schwytaniu podejrzanego o śmierć ośmiu kobiet, a tym samym powstrzymaniu go, nim zginie kolejna. Czy przezwyciężą wzajemną niechęć i uda im się w porę odkryć tajemnicę sprzed lat?

Skłamałabym mówiąc, że w tej książce podobało mi się wszystko, ale po kolei. Jest genialnie napisana, jeśli chodzi o styl. Autorka zdecydowanie ma lekkie pióro i potrafi interesująco opowiadać. Narracja pierwszoosobowa, szybkie tempo, niewiele opisów - praktycznie w ogóle lektura nie jest przeplatana dłuższymi opisami. Może to po części sprawia, że jak raz się usiądzie do lektury, można się już nie oderwać do samego końca. Ale jedna rzecz mnie raziła szczególnie na początku - pojawiające się notorycznie wulgaryzmy, których nie lubię w książkach, bo uważam że słowo pisane, a co więcej język literacki, to co innego niż język potoczny i wulgaryzmy nie powinny się w nim pojawiać. Tutaj jednak musiałam to zaakceptować, bo opowieść mnie wciągnęła, nim zdążyłam się obejrzeć. 

Harry Belmont i Faith Adams to nieszablonowa para detektywów. A mam za sobą już niejedną kilkutomową serię, gdzie na pierwszym planie jest dwójka detektywów. Zwykle wtedy prędzej czy później pojawia się jakaś chemia między nimi i jest przewidywalnie. Tutaj chemii nie ma zdecydowanie. Od samego początku próbują sobie dokopać, choć z czasem ta relacja staje się lepsza, ale wciąż jeśli chodzi o tę kwestię pozostają nieprzewidywalni. Każde z nich to silny charakter, ale też każde mierzy się z jakąś osobistą tragedią. To wszystko czyni ich bardziej rzeczywistymi, a więc można ich nawet polubić. 

Sama zagadka wydaje się na początku mało ciekawa, seryjne morderstwo jakich wiele się przewija w tego typu powieściach. Jednak jestem w pełni usatysfakcjonowana tym, jak potoczyły się wydarzenia w tej książce. Ciągle dowiadujemy się o jakichś nowych tropach, choć pozornie żaden z nich nie pasuje do układanki. Były zwroty akcji, było zakończenie którego nie da się odgadnąć. Było też napięcie, które każe się maksymalnie skupić na treści aż do samego końca. 

Naprawdę mi się podobało. Nie jest to może jakaś wybitna pozycja, ale za to wciąga jak mało która. Pomimo wulgaryzmów, o których już wspomniałam, byłam zaskoczona, jak przyjemnie się ją czyta i z przyjemnością do niej wraca. Bo jest ciekawa i nie sposób spocząć, dopóki nie pozna się jej do końca. I w sumie chyba tego głównie oczekujemy od książki - że pozwoli nam na chwilę zupełnie zapomnieć o wszystkim i skupić się na problemach bohaterów, jakby były naszymi własnymi problemami. Z chęcią też sięgnę po kontynuację, bo niedawno się ukazała.


Moja ocena 8/10

Katarzyna Bester, Ósma ofiara

Ilość stron: 385

Wydawnictwo: Zaczytani

Data premiery: 15.10.2025

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytane? Skomentuj, jestem wdzięczna za każdą opinię 😊