piątek, 13 września 2019

50 rzeczy, które sprawiają, że czuję się szczęśliwa

Dawno nie było tego typu luźnego wpisu. Na kilku blogach widziałam ten post, więc postanowiłam zrobić i u siebie. Nie tak od razu, bo na początku wydawało mi się niemożliwym znaleźć aż 50 rzeczy, przez które jestem szczęśliwa, ale gdy już zaczęłam... okazało się, że jestem nadzwyczaj szczęśliwym człowiekiem  😁
  1. Poznawanie nowych ludzi 
  2. Zwiedzanie nowych miejsc
  3. Eksperymenty z włosami (niejedno już zniosły, ale jeszcze się trzymają 😂) 
  4. Blogowanie
  5. Zakupy (w tym też książkowe)
  6. Promocje (szczególnie w księgarni) 
  7. Kebab
  8. Robienie kebaba
  9. Rafaello (i wszelkie inne słodycze 😁)
  10. Piwo z przyjaciółką 
  11. Kawa 
  12. Kolejna dobra książka 
  13. Każda kolejna piosenka Sariusa i Poparzonych kawą trzy 
  14. Koncerty 
  15. Dowcipy moich kreatywnych znajomych
  16. Pisanie
  17. Każdy przeczytany wiersz, który długo nie daje o sobie zapomnieć 
  18. Niespodzianki 
  19. Zachody słońca 
  20. Zarabianie pieniędzy (wydawanie też, nie oszukujmy się xD) 
  21. Rozmowy do późna 
  22. Spanie 
  23. Wino 
  24. Mojito
  25. Wolny weekend  
  26. Taniec 
  27. Śpiewanie na karaoke
  28. Prowadzenie bookstagrama
  29. Jazda na rolkach 
  30. Pieczenie ciast
  31. Olsztyn 
  32. Gdańska starówka 
  33. Każdy kolejny odcinek 13 powodów
  34. Spontaniczne wypady na miasto 
  35. Kino
  36. Pomaganie innym 
  37. Wolontariat 
  38. Spędzanie czasu ze znajomymi 
  39. Poranek z książką 
  40. Wykład na godzinę późniejszą niż 8 XD
  41. Uczenie się nowych rzeczy 
  42. Nagrody
  43. Ekstremalne zjazdy kolejką górską
  44. Kortowiada i Parada Wydziałów
  45. Uśmiech na twarzach bliskich
  46. Spacery
  47. Mój kapelusz
  48. Mieszkanie w akademiku i związane z tym zabawne historie
  49. Słońce i plaża
  50. Piękne widoki

Polecam każdemu zrobienie takiej listy. Można wracać do niej, gdy ma się gorszy dzień. Przecież jest tyle powodów do szczęścia!

poniedziałek, 9 września 2019

Gdy pojawia się uczucie, gra robi się niebezpieczna

Czuła że to, co się między nimi dzieje, jest niebezpieczną grą i nie ma nic wspólnego z zagrożeniem jakie wokół nich krąży. z przestępcami sobie poradzi, nie była jednak pewna czy podoła narastającym w niej uczuciom.
Ta książka to był w moim przypadku czytelniczy eksperyment. Połączenie kryminału i historii miłosnej, po prostu byłam ciekawa. Emilia Wituszyńska zadebiutowała powieścią, o której od razu zrobiło się głośno. Czy moje spotkanie z autorką było udane?
Znany aktor i niepokorna policjantka. Dwa zupełnie różne światy i trudne charaktery. Czy to nie jest mieszanka wybuchowa? On jest w niebezpieczeństwie, gdy jego wpływowy znajomy zostaje zamordowany, a ona ma zapewnić mu całodobową ochronę. Pościgi, mafijne porachunki i zagrożenie życia to jeszcze nic w porównaniu z niebezpiecznym uczuciem, które wywiązuje się między nimi. Do czego to wszystko zmierza?
      Wypadł przez bramkę i idąc jej śladem, wrzucił torbę do tyłu. Zajął miejsce na fotelu pasażera, bo dziewczyna siedziała już za kierownicą i grzała silnik. Przemek spojrzał na nią i przez chwilę rozglądał się wokół. Miał wrażenie, że gra w jakimś cholernym filmie akcji, bo to niemożliwe, by wszystko działo się tak szybko. Jednakże nigdzie nie dostrzegł kamer i reżysera, tylko, tylko wciskającą pedał gazu ciemnowłosą dziewczynę, która z piskiem opon odjechała spod domu.
Gdy przeczytałam kilka początkowych stron na których autorka nie stroniła od przekleństw i kolokwializmów, zaczęłam powątpiewać, czy to był dobry wybór. Zwykle drażni mnie to w książkach, ale gdy czytałam dalej, przyzwyczaiłam się i stwierdziłam, że tutaj taki język pasuje, a nawet bywa zabawny. Bez tego postaci nie byłyby opisane wiarygodnie. A bohaterów mamy bardzo wyrazistych. Policjantka, która jak na przedstawicielkę tego zawodu przystało jest uparta i radzi sobie w każdej sytuacji, a także ma niewyparzony język i nie obawia się wprost wypowiadać swoich myśli. Aktor, który podobnie jak ona ma trudny charakter i nie obce mu są słowne potyczki, do których coraz częściej między nimi dochodzi. Momentami zachowują się jak dzieci, ale nawet ich polubiłam.
Co jeszcze mamy w tej książce? Trzeba by raczej spytać, czego tam nie ma. Ileż tu się działo! To nieprawdopodobne, ile wydarzeń można opisać w przeciągu nieco ponad trzystu stron. Ciekawie rozwijająca się historia miłosna. Mówiąc historia miłosna nie mogę przyznać, że było tam pełno ociekających seksem scen na miarę „50 twarzy Greya”.  Za to tutaj wszystko było wyważone. Były też sceny niczym z romantycznej sielanki, zwroty akcji, niepokój i zagrożenie życia, morderstwa, pościgi, porachunki mafijne… Rozrywka niczym w dobrym kinie akcji. Do tego czyta się szybko. Styl lekki, może niezbyt wyszukany, ale czyta się po prostu dobrze i przyjemnie.
Choć to nie mój gatunek, to jestem na tak. Obawiałam się, że będzie to tandetna i zupełnie nieprzekonująca historyjka miłosna z kryminałem w tle, ale zaskoczyłam się i tym razem pozytywnie. Czytanie ten książki jest niezłą rozrywką na jeden, góra dwa wieczory. Momentami zabawna, innym razem trzymającą w napięciu. Będziecie z zapartym tchem przekładać kolejne strony i nie obejrzycie się zanim przeczytajcie do końca. Jedno jest pewne – nie da się przy niej nudzić!
Moja ocena: 7/10

Emilia Wituszyńska, Niebezpieczna gra
Ilość stron: 312
Wydawnictwo Kobiece
Data premiery: 15 maja 2019

piątek, 6 września 2019

Jak to faceci robić powinni, czyli kilka praktycznych rad jak oswoić kobietę

Zastanawiałyście się kiedyś, czemu tak jest, że jedni faceci robią na nas wrażenie, a inni nie? A panowie – czy zastanawiają się, jak to robić, by kobiety od Was nie uciekały i pozwoliły się oswoić? W ostatnim poście była mowa o tym jak oswoić faceta i nie osiwieć, ponarzekałyśmy sobie na panów, więc żeby nie być stronnicze, ponarzekajmy teraz na siebie. I zastanówmy się, czy nas też tak trudno jest oswoić. Czy my jesteśmy skomplikowanymi stworzeniami? Czy aż tak bardzo jak faceci? Czy faceci też przez nas nie sypiają po nocach i mają nierozwiązywalne konflikty wewnętrzne? I co sprawia, że niektórym osobnikom tego gatunku udaje się nas oswoić? Podzielę się niektórymi moimi obserwacjami w tej kwestii.



1. Poczucie bezpieczeństwa
– Bicie twojego serca – Usłyszał jej stłumiony głos.
– Co z nim?
– Ono mnie uspokaja.
Przemek nie wiedział, co odpowiedzieć. W zamian zaczął gładzić Weronikę po włosach. Jego ruchy były powolne, oswajał dzikie zwierzę, które zostało zranione i schwytane, które się boi. Chciał je wydobyć z wnyków, jednak postanowił jej tego nie mówić.
Emilia Wituszyńska, Niebezpieczna gra

Jeśli kobieta czuje się przy Tobie bezpieczna – ma poczucie, że panujesz nad sytuacją niezależnie co by się działo, to już krok do sukcesu. Ona musi wiedzieć, że choćby się paliło i waliło, przy tobie nie musi się niczego obawiać, bo wszystkiemu podołasz. A na to, jak postrzegamy facetów, duży wpływ ma to, co sami myślą o sobie. Wyluzowanym i pewnym siebie osobnikom, którzy zdają się zawsze panować nad sytuacją jest o wiele łatwiej. Atrakcyjny facet, który umie oczarować kobietę zawsze odnosi sukces. Jednak są pewne granice – jeśli któryś z nich za bardzo się zapędzi i zacznie podrywać też inne dziewczyny znajdujące się w pobliżu, to może zakończyć się tylko niepowodzeniem… albo trwałymi obrażeniami ciała 😁

2. Misterny plan na podryw? A może po prostu szczerość?
Pewnie wielu zadaje sobie pytanie, jak poderwać, a co za tym idzie oswoić kobietę. Czy pomagają w tym wystudiowane teksty na podryw? A może większość z nich jest już przereklamowana? Jak to  rozegrać, by pokazać się z tej lepszej strony? Kluczowym słowem jest tu właśnie „rozegrać”. Owszem, pierwsze wrażenie jest decydujące, gdy kogoś poznajemy. Warto jednak być sobą, a nie zgrywać kogoś zupełnie innego. Bo grać można tylko przez jakiś czas. Nawet jeśli na początku jesteś świetnym aktorem, potem i tak wszystkie twoje szemrane interesy i to, co tam jeszcze próbujesz ukryć wyjdzie na jaw. Panowie, przed nami nic się nie ukryje – kobiety są lepszymi szpiegami niż nie jeden pracownik FBI. My wiemy wszystko, więc nie próbujcie z nami pogrywać, bo to się nie skończy dobrze 😁

3. Jeśli ona mówi „nie”, to zazwyczaj znaczy „nie”
Jeśli chcesz skutecznie poderwać kobietę, nie możesz być natrętny. Gdy o tym mówię, przypomina mi się pewien przykład. Przed wakacjami mieliśmy w akademiku Turków z wymiany. Gdy pewnego dnia wracałam do pokoju, jeden z nich którego wcześniej nie widziałam, zaczepił mnie na korytarzu. Mówił po angielsku. Porozmawialiśmy chwilę o studiach. Gdy już trochę się zniecierpliwiłam, bo chciałam w końcu dotrzeć do pokoju i coś zjeść – a głodna kobieta to zła kobieta, pamiętajcie 😂 – zaś on mi to uniemożliwiał, zaproponował, żeby pójść do niego i się napić. Kilka razy mu powiedziałam, że nie jestem zainteresowana, ale nie odniosło to żadnego skutku i nie mogłam mu wyperswadować, żeby zostawił mnie w spokoju. Szedł za mną aż pod same drzwi do pokoju. Myślałam, że będę musiała iść zgłosić natręta na recepcję, ale w końcu odpuścił, przed odejściem jeszcze zapewniając, że gdybym zmieniła zdanie, mogę do niego wpaść.
     Co chcę przez to powiedzieć? Panowie na podstawie stereotypów bądź też błędnej oceny sytuacji niejednokrotnie twierdzą, że nasze „nie” znaczy „tak” i na odwrót. Ale są przypadki, gdy „nie" naprawdę oznacza „nie". I to był jeden z tych przypadków. Prawdziwym jest stwierdzenie, że kobieta, która się tłumaczy, chce zostać przekonana, zaś kobieta, która chce odmówić, mówi po prostu „nie” Da się wyczuć, czy kobieta okazuje jakiekolwiek zainteresowanie. Jeśli nie – może warto odpuścić?

4. Powiedziałeś, że jest piękna? Zrób to jeszcze raz, nie zaszkodzi
Oczywistym jest, że lubimy komplementy. Ale prawić komplementy też trzeba umieć. Nie mówię, że musisz do niej od razu mówić wierszem, czy tworzyć poematy o jej boskości. Wystarczy, że mówisz szczerze. Przemycę dla Was fragment książki, w którym jest na przykładzie zobrazowane jak nie prawić komplementów – tak ku przestrodze 😂

– Jak było na urlopie? Widać, że nieźle ci zrobił. – Ostentacyjnie spojrzał na jej tyłek i uniósł brwi z aprobatą. – Wróciła nasza sexy Wera – zamruczał, na co dostał silny cios w ramię.
– (...). I powiedz babie komplement, to jeszcze po mordzie dostaniesz. (...) Widziałeś takie rzeczy, Paweł? – mężczyzna siedzący przy komputerze podniósł się  i uśmiechnął.
Naprawdę dobrze wyglądasz, Weronika. – Mrugnął do niej, po czym zwrócił się do kolegi stojącego tuż za jego plecami. – Tak się mówi komplementy, Kowalski, a nie: "Chodź, wyrżnę cię na biurku, bo masz niezły tyłek" – zażartował (...). 
Emilia Wituszyńska, Niebezpieczna gra

Widzicie zatem, że mamy kolejny przykład potwierdzający, że zatargi z kobietami mogą skończyć się obrażeniami ciała. Radzę zatem uważać 😂

5. Zaskakuj i jeszcze raz zaskakuj
Nie jest żadnym odkryciem, że kobieta lubi niespodzianki. Nie mowa tu tylko o prezentach. My po prostu lubimy być zaskakiwane. Zrób czasem coś niespodziewanego, zaplanuj spontaniczny wypad, czy po prostu coś miłego, co ją ucieszy. To może zaprocentować.

6. Posłuchaj cierpliwie, a dowiesz się wszystkiego
Oczywiście że lubimy facetów, którzy potrafią nas zagadać na śmierć i temat się im nigdy nie kończy. Ale kobiety najbardziej przywiązują się do mężczyzn, którzy ich przede wszystkim wysłuchują. Bo my lubimy sobie pogadać. Niektóre bardziej, inne mniej, ale kobiety czują się szczęśliwe, gdy są wysłuchiwane. Nie, gdy ktoś udaje, że słucha, kiwa głową i potakuje podczas ich monologów. Gdy możemy facetowi o wszystkim powiedzieć, bez obawy, że to wyśmieje i czujemy się akceptowane, to już pierwszy poważny krok do oswojenia.

7. Kamera! Akcja! Uśmiech!
Tak często nie zdajemy sobie sprawy jaką moc ma zwykły, szczery uśmiech. Nie mówię o śmianiu się przez cały czas, bo to może być już odrobinę niepokojące, ale zwykły niewymuszony uśmiech potrafi zdziałać cuda. Panowie, uśmiechajcie się jak najczęściej! Jeśli umiesz rozbawić kobietę, możesz zrobić z nią wszystko. Naprawdę coś w tym jest. Z uśmiechem macie większe szanse, by oswoić kobietę. Gdybyście tylko wiedzieli, jakie cuda potrafi zdziałać uśmiech 😀

8. Cierpliwości nigdy za wiele
Oswajanie jest żmudnym procesem, który wymaga czasu. Nie zawsze też kończy się sukcesem. Jednak w wielu przypadkach cierpliwość może zaprocentować. Cierpliwość okazuje się też błogosławieństwem, gdy przyjdzie Wam się pokłócić z kobietą… ale to już osobna historia i materiał na kolejny tekst.

Widzimy zatem, że kobiety – na pozór wrażliwe, ciepłe i opiekuńcze stworzenia, w uzasadnionych przypadkach mogą okazać się groźne i niebezpieczne. Nie wolno z nimi pogrywać, a oswojenie bywa niemałym problemem. Który gatunek spośród tych dwóch wymaga mniej trudu w procesie oswajania? Czy zgadzacie się z tym, co zostało powiedziane?
Fragmenty, które cytowałam pochodzą z książki, której recenzję przeczytacie w następnym poście 😊

poniedziałek, 2 września 2019

Czy pułapka okazała się doskonała?

Tak, boję się. Ale jeśli nauczyłam się czegoś w ostatnim tygodniu i miesiącach, to właśnie tego: strach nie jest wystarczającym powodem, by z czegoś zrezygnować. Wręcz przeciwnie.
Gdy przeczytałam kilka zdań z okładki oraz zobaczyłam, że jest to książka z serii thrillerów psychologicznych od Wydawnictwa Czarna Owca, do której należą też książki mojego ulubionego autora, długo się nie zastanawiałam. Najgorętsza premiera 2016 roku - czytamy w opisie, więc książka raczej nie powinna być słaba. A jak było naprawdę?
Linda Conrad jest pisarką. Dwanaście lat temu ktoś zamordował jej siostrę. Morderca uciekając spojrzał jej w twarz. I ta twarz śniła jej się w koszmarach, aż pewnego dnia zobaczyła ją w telewizji. Czy pamięć jej nie zawodzi i znany dziennikarz może być tym, który przed dwunastu laty zamordował jej siostrę i nie został ukarany? Linda decyduje się z nim spotkać. Jak skończy się to spotkanie? Czy oboje wyjdą z niego cało? Czy znany dziennikarz, o którym wcześniej nie słyszała może mieć coś wspólnego z jej siostrą? A może to wszystko tylko wytwór wyobraźni pisarki?
     Ich spojrzenia się spotkały, to była tylko krótka chwila wahania, potem po prostu to zrobili. Przezwyciężyli dzielący ich dystans, odnaleźli się, trzymał ją i głaskał po włosach, bardzo ostrożnie, jak głaszcze się dzikie zwierzę, które dopiero zaczęło się oswajać, i wszystko, co nastąpiło potem, było piękne i mroczne, i oszałamiające, i purpurowe.
Zupełnie nie mogłam zrozumieć zamysłu autorki. Historia ani trochę mnie nie wciągnęła, od początku towarzyszyło mi przeczucie, że jest jakaś odrealniona. Bohaterka, która widziała twarz mordercy dwanaście lat temu nagle widzi go ponownie w telewizji, postanawia się z nim spotkać i zmusić, by przyznał się zamordowania jej siostry. Od początku miałam wrażenie, że podejrzany nie jest mordercą, a wymysły i postawa bohaterki tylko mnie irytowały. Atakowanie i straszenie bronią przeprowadzającego wywiad dziennikarza, którego podejrzewała o zabójstwo, choć wyglądało na to, że nie ma żadnych dowodów było dla mnie sporą przesadą. Usprawiedliwieniem może być to, że bohaterka cierpi na zaburzenia posttraumatyczne i depresyjne od śmierci siostry. Jednak jak dla mnie ten wątek choroby nie był wystarczająco przekonująco rozwinięty w książce. Minusem była dla mnie też konstrukcja powieści, bo na przemian z właściwą akcją, przewijały się fragmenty z książki bohaterki, które miały nam przybliżyć okoliczności wydarzeń sprzed lat. Nie jest to urozmaiceniem, a jedynie wprowadza chaos. Te dwie historie są bardzo podobne i można się pogubić, co się wydarzyło naprawdę, a co zostało przez bohaterkę opisane w książce.
 Mimo wszystko przeczytałam do końca, bo miałam przeczucie, że tak nudny początek może przynieść jakieś zaskakujące zakończenie, a jeśli nie to przynajmniej akcja trochę nabierze tempa.  Tym razem rozczarowałam się po całości. Jedynie przy końcówce tak na dobre się wciągnęłam, ale to za mało, by całość ocenić pozytywnie. Tak irytującej i nudnej zarazem książki jeszcze nie czytałam. Jedyny plus to postać domniemanego mordercy, która była chociaż trochę interesująca i na pewno mogłaby być bardziej, gdyby książka mnie choć trochę wciągnęła. Dopiero pod koniec dowiadujemy się o tej postaci ciekawych faktów, gdy akcja się rozwiązuje. Nie poleciłabym tej książki, ale jeśli mimo wszystko jesteście ciekawi, możecie spróbować.
Moja ocena: 4/10

Melanie Raabe, Pułapka
Ilość stron: 342
Wydawnictwo Czarna Owca
Rok wydania: 2016