wtorek, 6 października 2026

Nieskończenie wiele powodów do uśmiechu

Jedną z rzeczy, która nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać jest to, z jaką łatwością dziecko potrafi sprawić, że szczerze się uśmiecham. Albo śmieję razem z nim do łez. Nawet gdy nie jestem w nastroju.

Niekoniecznie chodzi tu o moje własne dziecko. Inne też czasem potrafią to zrobić. Czasem chodzimy z córką na mszę dla dzieci. Zawsze to mniej nudy, dziecko jest zajęte innymi dziećmi, można się bardziej skupić. I gdy ostatnio tak stałyśmy, podeszła do nas dziewczynka trochę starsza, w wieku przedszkolnym, bo opowiadała, że chodzi do przedszkola. Podeszła do nas, patrzy na moją córkę i pyta mnie: "Proszę pani, a jak twoja siostra się nazywa?" Z całych sił musiałam się pilnować, żeby zachować powagę. Miłe, że jeszcze ktoś uważa mnie za dużo młodszą niż jestem. 

Z kolei moje własne dziecko potrafi mnie rozśmieszyć w nawet najbardziej banalnych sytuacjach. Zwyczajny wieczór po ciężkim dniu, gdy drzemka nie wypaliła, bo sąsiad po piętnastu minutach spania zbudził małą głośnym wierceniem czy czymś innym przy pracach remontowych. A że krótsza drzemka wcale nie oznacza, że sen wieczorem będzie dłuższy, to siedzimy obie już prawie zasypiając Mała nie mając już pomysłu co robić,  stwierdziła, że chce robić bańki mydlane. W pewnym momencie dmuchnęła mi te bańki prosto w twarz, więc zaczęłam je ręką strzępywac i uderzyłam się dłonią w twarz. Wywołało to niepohamowany wybuch śmiechu u małej, więc powtarzałyśmy to do znudzenia, ciągle z tym samym efektem. Sama też się tym śmiechem zaraziłam. 

Nie jest to pierwszy i ostatni raz, kiedy dziecko wywołuje mój śmiech. Samo to, że ma zupełnie inne podejście do świata, bo dopiero go poznaje często potrafi rozśmieszyć. Ten zachwyt nad czymś, co dla dorosłego jest oczywiste. Przyglądanie się z uwagą i chęć robienia wszystkiego na swój, często nietypowy sposób, jeśli nie wie jeszcze jak powinno się coś zrobić. Wiele jest takich momentów, w którym zaczynam się śmiać, choć nic tego nie zapowiadało. 

Macierzyństwo to nieskończone powody do uśmiechu. Co prawda czasem to śmiech przez łzy. Jednak nieskończona ilość razy to szczery, niepohamowany śmiech, jakim może zarazić tylko dziecko. Bo czy może być coś bardziej prawdziwego niż śmiech dziecka? Czym ostatnio rozbawiły Was Wasze pociechy? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz