poniedziałek, 22 czerwca 2026

Kto był mordercą z pokoju 12?

Nie mogłam spać - mówię, wyciągając kubek z szafki. Przyglądam się jego twarzy i orientuję się, że patrzę na zupełnie obcą osobę. Może wygląda tak samo, ale nie jest tym samym człowiekiem. Wiem to na pewno. Czuję to.

Tę książkę wybrałam nieprzypadkowo. Polecana była przez Małgorzatę Sobczak, autorkę serii kolory zła, którą bardzo polubiłam. W związku z tym miałam spore oczekiwania. Czy ta książka je spełniła?

Zaczyna się dosyć zwyczajnie. Alice została zamordowana w pokoju hotelowym. Podejrzane jest jednak to, że hotel mieścił się niedaleko jej domu. Co zatem mogła tam robić? Dla głównej bohaterki Hannah była to zupełnie obca kobieta, więc ta sprawa powinna być jej obojętna, ale nie jest. Od samego początku towarzyszy jej dziwne przeczucie. W kieszeni marynarki męża znajduje kartę hotelową, więc już na samym początku pojawia się przypuszczenie, że miał romans z zamordowaną kobietą. Hanah rozpoczyna własne śledztwo, podczas którego każdy z jej bliskich wydaje się być podejrzany.

Ivy cię potrzebuje. Zawsze, kiedy się tak poczujesz, przypomnij sobie, że ta dziewczynka, która tam biega, potrzebuje swojej mamy. Bez wszystkiego innego sobie poradzi. Bez Deana. Bez twojej mamy. Bez Poppy. Ale bez ciebie nie, Sarah.

Tak się wciągnęłam, że przeczytałam tę książkę o wiele szybciej, niż planowałam. Mało kiedy trafiam na książkę, którą dosłownie czyta się jednym tchem, a to jest właśnie jedna z tych. Co się na to składa? 

Autorka powoli wprowadza nas w świat bohaterów, który został odwzorowany z dbałością o każdy szczegół. Czytając o bohaterach, miałam wrażenie, że czytam o czymś, co wydarzyło się naprawdę. Postaci bohaterów, ich rozterki i emocje były jak rzeczywiste. 

Co do samej akcji, to choć zaczyna się niewinnie, od początku czułam się zaintrygowana. Im dalej, tym autorka jeszcze bardziej miesza w głowie. Z czasem zaczęłam podejrzewać wszystkich, a przecież każdy nie mógł być mordercą. Lektura cały czas trzyma w niepewności i nie da się jej odłożyć przed poznaniem zakończenia. Nawet pod koniec, gdy już wydaje się, że zagadka jest rozwiązana, okazało się, że nie miałam racji. Tutaj niczego, ale to absolutnie niczego nie będziecie pewni. 

Zwykle podczas czytania książki, szukam czegoś dla siebie, czegoś, co mogłabym zapamiętać na dłużej, jakiejś prawdy uniwersalnej. Tutaj właściwie czegoś takiego nie było. Może poza jednym - świat jest bardzo skomplikowanym miejscem i czasem każdy z nas ma swoją wersję prawdy. Musimy być czujni na to komu ufamy, kogo uważamy za przyjaciela, a kogo skreślamy ze swojego życia, czasem nie mając ku temu wyraźnych podstaw. 

Ta książka naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła. Taki dobry, napisany z dbałością o każdy szczegół kryminał. Nie mam mu nic do zarzucenia i co najważniejsze - wciąga jak mało który. Może znaczna część książek jest w pewien sposób interesująca i wciąga, ale "Dziewczynę z pokoju 12" będziecie czytać z zapartym tchem całkowicie zapominając o Bożym świecie. Z chęcią też sięgnę po pozostałe książki autorki. 


Moja ocena 9/10

Kathryn Croft, Dziewczyna z pokoju 12

Ilość stron: 360

Wydawnictwo Mova

Data premiery: 12.02.2025

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytane? Skomentuj, jestem wdzięczna za każdą opinię 😊