poniedziałek, 20 lipca 2026

Dzisiejszy dzień będzie wyjątkowy

Dzisiejszy dzień będzie wyjątkowy. Jak niewiele potrzeba, by taki był. Wystarczy, że obudzisz się z tą myślą, że przeżyjesz wyjątkowy dzień. 

Niedawno były moje urodziny. To specyficzny dzień w roku, kiedy dostajemy prezenty, życzenia od znajomych, często robimy przyjęcia, zapraszamy kilka najbliższych osób, by spędziły go razem z nami, czy chociaż planujemy jakiś wypad, coś innego, czego na co dzień nie robimy. Wszyscy, którzy pamiętają, że to nasze urodziny, są dla nas życzliwi. My też myślimy o sobie jakoś inaczej, w końcu to wyjątkowy dzień.

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego to tak wygląda? Po co to wszystko robimy? Dla mnie to rocznica urodzin, ale też przypomnienie, że minął już kolejny rok. Kolejny rok, czyli kolejna szansa na zrobienie mnóstwa ciekawych rzeczy właśnie dobiegł końca. I pora się zastanowić, czego chcę w następnym roku swojego życia, jeśli dane będzie mi go przeżyć. Kiedyś, gdy byłam młodsza, pisałam list do siebie, w którym się z tego czasu rozliczałam, i otwierałam go ponownie za rok, by powspominać. 

Wydaje mi się, że robimy to wszystko po to, by z tego dnia jak najwięcej dobrych rzeczy zapamiętać. Bo tak już z nami jest, że chcielibyśmy pamiętać tylko same dobre rzeczy. Niesamowite jak potrzebujemy pretekstu, by dany dzień był wyjątkowy. Tymczasem mamy 365 dni w roku czasem zwyczajnych, przeciętnych. Takich, które szybko mijają, często w spokoju, i mało który z nich zapamiętujemy jako wyjątkowy. Czemu nie uczynić ich wszystkich wyjątkowymi? Czemu nie obudzić się jutro z myślą "dzisiaj w końcu zrobię to, co tak długo odkładałam", czy w końcu kupić coś, co było na Twojej liście życzeń. Czasami mała przyjemność, o której na co dzień nie mamy czasu pomyśleć, może uczynić dzień wyjątkowym. 

2 komentarze:

  1. Dziewczyny, jak radzicie sobie z codziennym zmęczeniem? Jak się przestawić na ten mamusiowy tryb życia? Ja zawsze prowadziłam taki „leniwy” tryb życia i z natury jestem osobą, która lubi dużo odpoczywać. Przed dzieckiem moje życie to poza pracą był jeden wielki relaks, a i praca niezbyt wymagająca. Nigdy nie rozumiałam osób, które mówiły, że nie usiedzą na miejscu, ciągle muszą coś robić itp. Zastanawiam się co ja właściwie robiłam z wolnym czasem i dlaczego nie miałam wtedy codziennie wysprzątanej chaty i ugotowanego dwudaniowego obiadu 🤪 Teraz brakuje chwili dla siebie mimo, że mam dużo pomocy do dziecka i naprawdę niewymagającego niemowlaczka. Budzi się w nocy tylko raz o 3 na mleczko, ale mimo to jestem wiecznie niewyspana, w ciągu dnia chodzę jak zombi, przytłacza mnie to, że ciągle trzeba coś wokół dzidziusia robić, mam zerową energię. Gdyby moje dziecko miało jakieś kolki lub budziło się co godzinę to chyba bym wykitowała bo taka jestem słaba w tym macierzyństwie. Jak wy to ogarniacie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wszystko przychodzi z czasem. Na początku byłam chodzącym chaosem, też czułam, że jestem słaba w macierzyństwie, a do tego nic nie wiem o opiece nad dzieckiem. Wiadomo, że dziecko wymaga, by od nowa nauczyć się zarządzania czasem. Myślę, że to kwestia przyzwyczajenia, potem już każda czynność wymaga coraz mniej wysiłku, więc i energii będzie więcej :)

      Usuń

Przeczytane? Skomentuj, jestem wdzięczna za każdą opinię 😊