poniedziałek, 29 czerwca 2026

Fakty i mity, z którymi zmaga się każdy rodzic

Na początku swojej rodzicielskiej drogi nikt nie ma pojęcia, na co się pisze. Dlatego też szukamy rad u zaufanych osób. Problem w tym, jeśli otoczenie daje rady nawet wtedy, gdy są one niechciane, zbędne bądź zwyczajnie wprowadzają w błąd. Niektóre nawet powtarzają się tak często, że już weszły do kanonu, choć niekoniecznie są słuszne czy pomocne. Na pewno je znacie. Chcę z niektórymi się rozprawić, bo też słyszałam bardzo dużo na początku swojej drogi, a niektóre zamiast pomagać tylko siały niepotrzebne wątpliwości. Oto niektóre z nich.

1. Nie noś, bo przyzwyczaisz

Chyba najczęściej powtarzany młodym rodzicom tekst. Najbardziej kontrowersyjny i mi osobiście najbardziej podnoszący ciśnienie. Bo przecież to oczywiste, że małe dziecko potrzebuje bliskości i noszenie odpowiednio do jego potrzeb jest wskazane. Nie, nie przyzwyczai się - z czasem samo będzie schodzić z rąk, żeby pobiegać o własnych siłach, bo to stanie się o wiele atrakcyjniejsze. "Usypianie na rękach? Będziesz tak nosić i usypiać jeszcze kilka lat" - to też słyszałam równie często. Bzdura. Dziecko z czasem samo zaczęło wchodzić do łóżeczka i zasypiać. Gdy będzie gotowe, nauczy się samodzielnego zasypiania bez zbędnych kombinacji i zamartwianie się ani zastanawianie, czy robię dobrze nic tu nie pomoże. Nic nie zastąpi ani dziecku ani nam tych wspólnych chwil, dlatego mówię to, co sama chciałabym usłyszeć od wszystkich ciotek i innych osób udzielających mi dobrych rad - "noś tyle, ile to możliwe i ciesz się tym czasem". 

2. Nie jedz orzechów, bo dziecko będzie bolał przez to brzuch 

Tak, nie jedz orzechów, gruszek, kapusty, nabiału, najlepiej pozostać przy samym chlebie i wodzie, żeby nie zaszkodzić dziecku. Naprawdę kłamstwo powtarzane wielokrotnie może wydawać się prawdą, a gdy zaczynałam karmić piersią każdy mi mówił, co mogę jeść a czego nie, nawet inne mamy. Do tego stopnia, że sama zaczynałam mieć wątpliwości, czy czegoś nie wykluczyć z diety. Podczas gdy dieta matki karmiącej nie istnieje. Ważne jest tylko, by była zróżnicowana i bogata w niezbędne składniki odżywcze. 

3. Pierwsze trzy miesiące są najgorsze, potem już z górki.

Bzdura. Na każdym etapie rozwoju dziecka rodzica czekają jakieś wyzwania. Moja położna mawiała, że stopień trudności rośnie. I rzeczywiście - pierwsze trzy miesiące dla młodych rodziców są najgorsze, bo dziecko tylko płacze, nie komunikuje jasno swoich potrzeb, nie wiemy jak się z nim obchodzić. Jednak po tym czasie wcale nie jest łatwiej. Gdy już poradzimy sobie z początkowymi trudnościami, zaczyna się rozszerzanie diety, ząbkowanie, w końcu przemieszanie i wywracanie domu do góry nogami. A gdy już nawet i to ogarniemy, zacznie się odpieluchowanie i można tak pewnie wyliczać i wyliczać. Teraz, gdy moja dwulatka robi awanturę o, dajmy na to, źle postawioną hulajnogę, zastanawiam się, czemu myślałam, że trzy pierwsze miesiące życia dziecka są najtrudniejsze i co mi wtedy nie pasowało? Dziecko to nieustanne wyzwanie i to jest piękne. Jeśli przetrwamy trzy pierwsze miesiące, te trudności magicznie nie znikną. Nieraz tęsknię też za czasem, gdy dziecko było jeszcze malutkie, wcale nie był to taki zły czas. 

4. Każda matka wie, co jest najlepsze dla jej dziecka. 

Uważam, że to prawda. Jako matki, które spędzają najwięcej czasu ze swoją pociechą, same wiemy najlepiej, czego one potrzebują - nie umniejszając oczywiście ojcom, którzy też spędzają jakościowy czas z dzieckiem - na swój sposób, tak jak matce nie jest to dane. 

Każdy płacz dziecka to jakiś komunikat. Jeśli poznajesz jego język od pierwszych chwil życia nikt nie może wiedzieć lepiej, czego ono potrzebuje, nawet jeśli ma większe doświadczenie w opiece nad dziećmi. I nawet jeśli ciocia, babcia czy koleżanka wychowała już dwójkę, trójkę czy szóstkę nie znaczy, że jest nieomylna i ma zasób wiedzy pozwalający rozwiązać każdy problem. W większości przypadków warto po prostu zaufać swojej intuicji. Nawet jeśli na samym początku jest trudno. Z czasem nauczyłam się skutecznie odczytywać każdy komunikat od tego małego człowieka. A gdy stał się już bardziej komunikatywny, dogadujemy się jeszcze lepiej. Niemniej jednak warto w tym wszystkim postawić na swoją intuicję - nie raz się o tym przekonałam. 

To tylko kilka kontrowersyjnych kwestii, które każda z nas zapewne rozważała. Co jeszcze dodalibyście do tej listy, a co pominęłam? O czym jeszcze chcielibyście poczytać?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytane? Skomentuj, jestem wdzięczna za każdą opinię 😊