Ludziom się wydaje, że czas leczy rany i te zadane w serce prędzej czy później zawsze się goją. Tylko co w sytuacji, gdy tragedia, której doświadczamy, dosłownie nam to serce rozrywa? Niby jak poskładać je do kupy po takiej traumie?
Po książki tego autora już dawno nie sięgałam, bo zawsze miałam po nich niedosyt, czegoś mi tam brakowało. Gdy zobaczyłam "Porzucone dziecko", uznałam, że to jest ten moment, by spróbować ponownie.
Kornel jako dziecko doświadczył chyba wszystkiego, co najgorsze, a potem został wywieziony z dala od domu i porzucony. Obecnie jest autorem bestsellerowych reportaży, ma nastoletnią córkę, a jego żona jest chora na raka. Do Cisowic, małej miejscowości w sąsiedztwie Bieszczad, gdzie znajduje się dobre hospicjum, sprowadza go choroba żony, ale także... chęć zemsty za wszystkie traumy, których doświadczył jako dziecko. I co najbardziej niepokojące - wydaje się być zdolny do wszystkiego.
Pielęgniarka wręczyła mi otuloną ręcznikiem Patrycję: różowiutką, grzecznie śpiącą dziewczynkę z gładziutką skórą. Wydawała się tak delikatna, że bałem się jej dotknąć, by jej nie uszkodzić. Wreszcie przemogłem się i przyłożyłem czubek palca do wierzchu jej malutkiej dłoni. I nagle ogarnął mnie chłód, a w sali zgasło światło. Stałem tam sam z córką i nasłuchiwałem biegających w mroku bestii. Rechotały triumfalnie, dając mi do zrozumienia, że tak naprawdę nigdy się od nich nie uwolniłem. One zawsze we mnie były: przyczajone na dnie duszy, czekające na idealny moment, by ponownie zaatakować i odrzuć mnie z nadziei na to, że kiedyś będę mógł normalnie żyć.
Książka w moim odczuciu bardzo dobra. Znalazłam w niej to, co lubię najbardziej, czyli powody do zastanowienia nad kilkoma istotnymi kwestiami. Porusza bowiem bardzo ważny i ciężki temat jakim są dziecięce traumy, a z drugiej strony odpowiedzialne, czy raczej w tym przypadku nieodpowiedzialne rodzicielstwo, które może mieć zgubne konsekwencje. Zwraca uwagę na to, że każdy z nas, a dziecko w szczególności, do życia potrzebuje zaspokojenia potrzeb takich jak miłość i bezpieczeństwo. I gdy tego nie doświadcza, a zamiast tego doświadcza całego wachlarza negatywnych emocji i lekkomyślnych i krzywdzących zachowań rodziców, ciągnie się to potem za nim przez całe życie. Temat ważny, bo o takich rodzicach wiele się teraz słyszy. Nasuwa się więc pytanie - czy stajemy się coraz bardziej nieczuli na krzywdę, szczególnie krzywdę dzieci, które w żaden sposób przed tym się nie obronią?
Jest jeszcze drugi, nie mniej ważny temat - chęć zemsty takiego właśnie skrzywdzonego dziecka. Przez całą lekturę z niepokojem patrzymy, jak ta potrzeba zemsty dojrzewa i podpowiada bohaterowi rozwiązania jego zdaniem idealne, które planuje zmienić w czyny. I zadajemy sobie pytanie - do czego człowiek z tak wyniszczoną psychiką jest zdolny? Czy istnieje zemsta doskonała?
Kornel jest bohaterem ciekawym i nieprzewidywalnym. Doświadcza szeregu różnych emocji i przechodzi przez najróżniejsze - w tym też te najgorsze wydarzenia życiowe. O wszystkim się dowiadujemy, ale nie od razu. Autor długo pozostawia to w tajemnicy, stopniowo odkrywając przed nami karty. Umiejętnie manipuluje czytelnikiem i jego emocjami. Podobała mi się ta ciągła niepewność i ciekawość, co będzie dalej.
Byłabym skłonna ocenić lekturę wysoko, ale znalazłam kilka mankamentów. Pierwsze, co mi się nie spodobało, to narracja z punktu widzenia małego dziecka, która sprawia, że początkowo czyta się dziwnie. Dla mnie trochę abstrakcyjne było łączenie w narracji z przeszłości języka małego dziecka i człowieka dorosłego. Na szczęście miało to miejsce tylko na początku książki. Mam też trochę zarzutów do głównego bohatera. Momentami w moim odczuciu jego działania były nieco naciągane i abstrakcyjne. Nawet mając wzgląd na jego traumy, momentami nie potrafiłam mu współczuć, a wręcz odpychało mnie to, co robi.
Mimo tych mankamentów, ogółem książka wypada naprawdę dobrze. Jest to mocna historia, można nawet powiedzieć jazda bez trzymanki. Porusza trudne i jednocześnie bardzo istotne życiowe kwestie, a oprócz tego jest to historia z morałem. A do tego kończy się tak, że wręcz wymusza sięgnięcie po kolejną część, czyli w najlepszy możliwy sposób - nie wiem jak Wy, ale ja lubię takie tajemnicze zakończenia.
Moja ocena 7/10
Marcel Moss, Porzucone dziecko
Ilość stron: 351
Wydawnictwo: Filia
Data premiery: 24.09.2025

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Przeczytane? Skomentuj, jestem wdzięczna za każdą opinię 😊