Pomimo wszystko trudno jest mi sobie wyobrazić, że byłaby w stanie zrobić coś tak diabolicznego i zamierzonego. Ale nie jest to niemożliwe. Nigdy nie można być pewnym, do czego jest zdolny drugi człowiek.
Kolejna książka autorki, która już po pierwszym spotkaniu z jej twórczością dołączyła do grona moich ulubionych. Powiedziałabym nawet, że jej książki to pewien rodzaj uzależnienia - nie mogę się doczekać, aż będę ją mieć, a gdy już zaczynam czytać, znika szybciej niż zdążę się obejrzeć. Czy w przypadku "Lokatorki" było tak samo?
Widzę coś, co wstrząsa mną do głębi. Mrugam, pewien, że to musi być jakaś halucynacja, ponieważ to, na co patrzę, zwyczajnie nie jest możliwe. (...). Moje serce na chwilę przestaje bić.
Blake Porter wydaje się być szczęściarzem - ma kochającą narzeczoną, dobrą pracę i wymarzony dom. Jednak w dniu, gdy z niezrozumiałych dla niego powodów traci pracę, cała ta bańka pęka. By ratować swoją sytuację finansową, jest zmuszony wynająć jeden z pokoi. Po spotkaniach z potencjalnymi lokatorami, które okazały się katastrofą, zgłasza się Whitney. Jest miła uprzejma i "normalna". Z ulgą przyjął ją pod swój dach, bo wydawało się, że nie będzie sprawiać kłopotów, i niemal od razu tego pożałował. Kilka dni po jej wprowadzeniu się zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Z dnia na dzień zaczyna być coraz bardziej niepokojąco. Blake nie zdaje sobie jednak sprawy w jakim jest niebezpieczeństwie...
Do tej pory nie potrafię powiedzieć, co jest takiego w książkach tej autorki, że biorę je do ręki i przepadam bez reszty. Bohaterowie są tacy zwyczajni i mają zwyczajne problemy. Może właśnie to jest najbardziej poruszające. Gdy myślimy, że nasze życie jest zwyczajne i spokojne, nie oznacza to, że nic strasznego nie może nas dosięgnąć. Blake i Krista dobrze się znają i planują wspólną przyszłość. Są zgodną i wspierającą się nawzajem parą. Wydaje się, że nic nie może ich poróżnić, nawet problemy finansowe nie stanowią problemu, bo od razu znajdują rozwiązanie. Jednak nowa lokatorka wprowadza nieco zamętu w ich spokojne, ustabilizowane życie.
Historia jest naprawdę niepokojąca i trzymająca w napięciu i to od samego początku do końca. Niepokojące wydarzenia, których doświadczamy wraz z bohaterami i które mają miejsce od wprowadzenia się Whitney na początku wydają się małe i nic nieznaczące, potem szokują coraz bardziej. Cały czas zastanawiałam się co takiego skrywa ta dziewczyna pod maską normalności? I jaki ma cel w tym, co robi? I choć cały czas się zastanawiałam, potem i tak wszystkie moje teorie okazały się do niczego - w pewnym momencie po prostu "zbierałam szczękę z podłogi". Jest to jedna z tych lektur, w których wydaje nam się, że czegoś się domyślamy, a autorka robi sobie z tego okrutny żart. Ale to właśnie najbardziej lubię w thrillerach - w końcu są po to, żeby nami wstrząsnąć.
Narracja jest spójnie i ciekawie poprowadzona. Rozdziały często urywane są w momencie, gdy niepokoimy się najbardziej, co sprawia, że lektura jest naprawdę mocna i ciężko się oderwać - nie polecam zaczynać późnym wieczorem...
Jak już wcześniej wspomniałam, chyba najbardziej niepokojące było to, jak szybko szczęśliwe, spokojne i ustabilizowane życie może zmienić się w koszmar. Wydaje nam się, że mamy kontrolę nad wszystkim, a wystarczy jedno niepozorne zdarzenie, by cały nasz uporządkowany świat zatrząsł się w posadach.
Zdecydowanie jest to jedna z tych książek, których długo nie zapomnicie.
Freida McFadden, Lokatorka
Ilość stron: 408
Wydawnictwo Czwarta Strona
Data premiery: 11.03.2026

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz