Zwyczajny jesienny dzień - szaro, buro i ponuro. Nawet słońce schowało się za chmurami. Wszędzie tylko tłumy przechodniów poważnych, zamyślonych sunących ulicami. I obok ten jeden mały człowiek, który z radosnymi okrzykami podrzuca do góry kupkę liści. Patrzysz na niego i od razu robi się cieplej na sercu, a ten dzień staje się bardziej pogodny.

Czy świat w którym nie byłoby dzieci byłby tym samym miejscem? Wyobraźmy sobie świat, w którym pojawiamy się na świecie od razu jako nastolatkowie lub dorośli. Innymi słowy świat bez dzieci. Świat, w którym nie ma małych, bezradnych niemowlaków, które tylko leżą i śpią albo krzyczą. Nie ma niewyspanych i zmęczonych matek. Nie ma też małych dzieci, które wkładają ręce gdzie się da i wszystkiego dotykają. Biegają wszędzie. Denerwują się i wybuchają histerycznym płaczem, gdy zabronimy im lizać śmietnik lub toaletę. I we wszystkim potrzebują pomocy rodzica. Nie ma też niezliczonej ilości placków i naleśników, z których połowa wyląduje na podłodze. Stosu brudnych ubrań i naczyń, które mnożą się jakby w domu mieszkał tuzin ludzi. W tym świecie nikt nie wybucha niekontrolowanym płaczem w najmniej komfortowej sytuacji. Nie krzyczy, bo nie dostał tego, co upatrzył sobie w kolejce w sklepie. Nie woła "mama" milion razy dziennie, gdy tylko znikniesz z pola widzenia i nie przybiega, by wejść na ręce, gdy stoisz przy garnkach. Nie napsuje tyle nerwów podczas ubierania się do wyjścia, gdy gdzieś musisz zdążyć na czas. Każdy od samego początku komunikuje się w zrozumiały sposób. Czy tak nie wyglądałaby lepsza rzeczywistość?
Ale wyobraźmy sobie, że nie byłoby takich właśnie momentów jak ten - nie wiedzielibyśmy, jak bardzo można ucieszyć się kupką liści. Nie byłoby tych słodkich pomponików i kokardek. Nikt nie potrzebowałby przytulanek i bajek na dobranoc. Nie znalibyśmy tego nieustannego nawijania w języku kosmitów, które sprawia, że co chwila uśmiechamy się pod nosem. Tych codziennych zachwytów nad rzeczami, które dla nas dorosłych są już dawno oczywiste. Nikt nie prosiłby o jeszcze jedną książeczkę wchodząc nam na kolana. Nikt nie podbiegły i nie przytulił małymi rączkami z całej siły. Nikt nie wybuchałby śmiechem tak zaraźliwym, że oboje śmiejecie się do łez. Nie byłoby tych cudownych oczu, które zawsze patrzą z całkowitą ufnością. Tego widoku, gdy maluszek śpi wykończony po całodniowym szaleństwie. Nie doświadczylibyśmy tego małego wszechświata, w którym rozumie się tylko dziecko z rodzicem. Nie znalibyśmy tych bezbronnych małych istot, które tak bardzo chcemy chronić przed całym złem. I tego rodzaju relacji, która stwarza nas na nowo i sprawia, że stajemy się lepszą wersją siebie. Nikomu nie byłoby dane doświadczyć wachlarza emocji jaki może wywołać tylko obecność małego człowieka obok. Nie doświadczylibyśmy tej jedynej w swoim rodzaju miłości, jaką można pokochać tylko dziecko.
Właśnie dlatego nie wyobrażam sobie już mojego życia, w którym tego małego człowieka by nie było. Pamiętam, że zanim przyszedł na świat też byłam szczęśliwa. Ale teraz to jest zupełnie inny wymiar rzeczywistości. Czym dla was jest czas spędzony z dzieckiem?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz