Krystyna Kuhn, Gra
Ilość stron: 296
Seria: Dolina (3 tomy)
Wydawnictwo: TELBIT
Rok wydania: 2010
„A jednak się łudziła. Nie da się tak po prostu zostawić za sobą przeszłości, zatrzasnąć za nią drzwi, choćby nie wiadomo jak się chciało. Kiedyś powróci i otworzy je z całej siły”
Gdy już odkryłam w bibliotece specjalnie wydzieloną półkę z literaturą grozy, na blogu będzie pojawiać się więcej ciekawych recenzji, bo ten gatunek szczególnie lubię. Jedną z pierwszych książek, jaka mi wpadła w ręce jest „Gra” Krystyny Kuhn. Opis mnie bardzo zaciekawił, więc bez wahania się na nią zdecydowałam. Ta książka stanowi początek trzytomowej serii thrillerów dla młodzieży.
„Prawda jest tak nieskończona i niepojęta jak wszystko inne”
Julia ze swoim bratem Robertem rozpoczyna naukę w Grace College w Górach Skalistych. Już podczas, gdy jedzie tam po raz pierwszy, opisywane są widoki rodem z horroru. Grace College to uczelnia położona na odludziu. W kampusie studenci muszą zaopatrywać się we wszystko, co im do życia niezbędne, a najbliższe miasto jest położone w znacznej odległości od kampusu. Budynek college'u jest położony naprzeciwko skalnego wzniesienia o trzech szczytach zwanego Ghost oraz w niedalekim sąsiedztwie jeziora Lake Mirror. Czego się spodziewać po tym miejscu, w którym widoki od samego początku przejmują strachem?
„Nie czujesz tego? Wszyscy się zmieniamy w tym miejscu. Ta dolina cos z nami wyczynia. Zanim tu przyjechałem, byłem innym człowiekiem. Myślałem naiwnie, że wszystko mi się uda. Po prostu wszystko. z czasem zrozumiałem: tu zostawiasz przeszłość za sobą i stajesz się tym, kim jesteś naprawdę, do głosu dochodzi to, co drzemie w tobie gdzieś głęboko.”
Na początku język autorki mnie nieco drażnił, bo wydawało się, że jest odrobinę chaotyczny. Pełno jest niedopowiedzeń. Denerwowały mnie też potoczne wyrażenia w języku bohaterów. Z czasem jednak nie tylko się przyzwyczaiłam, ale zachwyciłam się tymi nastrojowymi opisami, które moim zdaniem idealnie oddawały magię miejsca akcji.
„Wprawdzie nie był to najciemniejszy mrok, w jaki się wpatrywała, ale zarazem najpiękniejsze gwiaździste niebo, jakie kiedykolwiek widziała. Góry odbijały się nietkniętym wiatrem w lustrze wody nocnego jeziora polodowcowego. Księżyc stał w nowiu, a gwiazdy błyszczały jak maleńkie diamenty w kompletnej czerni.”
Od samego początku trudno mi było ocenić główną bohaterkę. Ani jej nie polubiłam ani nie znienawidziłam. Autorka niewiele też odsłania przez nami jeśli chodzi o jej przeszłość. Raptem pojedyncze urywki, z których niewiele wynika, ale wzmagają one naszą ciekawość. Julia skrywa tajemnicę, której rozwiązanie miałam nadzieję poznać w dalszej części książki.
Interesującą postacią jest też jej brat Robert. Po pewnej nocy, kiedy to zaczął przeraźliwie krzyczeć bez żadnego wyraźnego powodu, zyskuje wśród innych studentów opinię dziwaka. Robert ma problemy, o których wie tylko jego siostra, ale niewiele w tej kwestii zostaje nam zdradzone. Wydaje się, że ten chłopak widzi więcej niż inni, przewiduje różne zdarzenia, przez co wydaje się odrobinę straszny.
Początek wszystkich niezwykłych wydarzeń następuje, gdy Julia dostaje SMSa od nieznanego nadawcy z zaproszeniem na otrzęsiny. Dlaczego tylko ona dostaje to zaproszenie SMSem, gdy cała reszta otrzymuje meile? Kim jest tajemniczy Loa.loa? Jak skończą się te otrzęsiny? Co jeszcze przytrafi się studentom w tym przejmującym grozą miejscu, w którym nawet przyroda daje im dziwne znaki?
Po przeczytaniu początku byłam nieco rozczarowana, bo zapowiadało się, że będzie to typowa młodzieżówka, a thrillera i nastroju grozy było w nim tyle co nic. Jednak z czasem książka zaczynała mi się coraz bardziej podobać. Tak, że potem już miałam problem z jej odłożeniem, gdy czas nie pozwalał już na czytanie. Ta powieść jest dokładnie taką, na jaką miałam ochotę już od dawna. Gdy tylko będę miała możliwość, sięgnę po drugą część, bo zakończenie pierwszego tomu pozostawia niedosyt.
Moja ocena 9/10
