Tak jak obiecałam, mam dla Was kolejną porcję dziwnych
i dziwniejszych historyjek z Żabki. Drugi miesiąc pracy za mną.
Czasami jeszcze wychodzę z niej w idealnym nastroju, a innym
razem mam ochotę mordować ludzi albo robić inne złe rzeczy. Dzisiaj będzie między
innymi o tym jak sobie radzić w kryzysowych sytuacjach. A co to
za sytuacje? Posłuchajcie.
1. Nikt cię tak nie wysłucha jak własna szefowa
Podczas kilku pierwszych dni w Żabce moja kieszeń bardzo ucierpiała, gdy musiałam wydawać na... doładowania do telefonu. Ale czasem innego wyjścia nie ma, bo jak to szefowa, pomoże w każdej kryzysowej sytuacji. Nauczyłam się też, żeby nie tylko nie wyciszać telefonu, ale mieć go zawsze przy sobie, bo potem może mnie to kosztować dodatkową fatygę. Nigdy bym nie pomyślała, że z szefową można przegadać prawie 15 złotych jednego dnia (Jeszcze nigdy z nikim mi się to nie udało! Jest pierwsza). Na szczęście szybko znalazłam rozwiązanie jak dalej gadać z szefową i nie zbiednieć - wykupiłam pakiet darmowych rozmów, SMSów i internetu. Już żaden kryzys mi nie straszny.
2. „I tak będę próbował!”
Koleżanka opowiadała mi jaki uparty adorator jednego razu
jej się trafił. Po zrobieniu zakupów, zapytał czy się z nim umówi. Gdy
kilka razy usłyszał odpowiedź odmowną, wcale go to nie zniechęciło. Spojrzał na
nią wyzywająco, po czym stwierdził: „I tak będę próbował". Cóż za
niesamowita determinacja...
3. Życie jest filmem – zrób wszystko, by dostać w nim główną rolę
Nigdy bym nie pomyślała, że zacznę regularnie czytać gazety.
A jednak, stało się. Gdy się człowiek co rano ich nawącha podczas
wykładania, to aż kusi, żeby zajrzeć do środka. Ciekawych rzeczy można się
dowiedzieć, zwłaszcza w czasach, gdy telewizji już przestałam ufać - za
dużo tam propagandy. A czymś trzeba się zająć w godzinach dla
seniorów, gdy nawet szefowej wyczerpią się pomysły, co mi dać do roboty. Do
niedawna mieliśmy jeszcze kawę w promocji po dwa złote. Czułam się niczym
bohaterka amerykańskich filmów z takim zestawem porannym :)
4. Potrzeba matką wynalazku
Wrócę jeszcze do godzin seniorskich. Na początku śmieszył
mnie ten absurdalny pomysł, by przez dwie godziny wypraszać klientów ze sklepu.
Potem, chcąc nie chcąc, się przyzwyczaiłam. Ale czego się człowiek wtedy
naogląda, to już nikt mu nie zabierze.
Nieraz bywa, że przychodzi klient, który z żadnej
strony nie wygląda na 60+, i gdy mówię swoją wyuczoną formułkę – „przepraszam,
są godziny seniorskie, teraz nie obsługujemy”, robi minę jakby mu się świat
zawalił, po czym prosi – „ale ja tylko po jedną rzecz, nie mogę tak na szybko?”
ewentualnie: „ja tylko po Heetsy i spadam, mogę?”. Nie daj Boże przyjdzie
jakiś głodny klient i prosi tylko o hot doga. Wtedy to już może
złamać serce. A ja znajduję się w sytuacji konfliktu tragicznego:
obsłużyć tego nieszczęśnika i ryzykować karą, ewentualnie kolejnym
upomnieniem od szefowej, czy odesłać go głodnego (zaraz, zaraz, głodnych
nakarmić, było gdzieś coś na ten temat?) i niezadowolonego. Jak to mawiają
- potrzeba matką wynalazku. Czasem udaje mi się przemycić hot doga, ale jest to
moja autorska innowacja marketingowa – hot dog na wynos. Klient płaci, po czym
wyganiam go ze sklepu, żeby nie zwrócił uwagi stróżów prawa, a gdy zrobię,
wynoszę na zewnątrz. Ta radość na twarzy,
gdy klient dostaje hot doga, jest nie do opisania.
5. Grunt to się nie poddawać
Klient chciał kupić papierosy. Wyjął pieniądze i tak
niefortunnie je położył, że jedna pięciozłotówka wpadła w szczelinę między
wagą a ladą. Gdyby to było kilka groszy, może by odpuścił, ale to jednak
całe pięć złotych, a jak się okazało, więcej nie miał. Nie chciałam go
zasmucać bardziej, ale powiedziałam, że jest raczej nikła nadzieja na
odzyskanie tych pieniędzy, bo ta szczelina jest głęboka dosyć. Jednak widząc
determinację na jego twarzy postanowiłam spróbować z mieszadełkiem do
kawy. „Widelec by się tutaj lepiej sprawdził” - wyrokuję. Na to on wyjmuje ze
swojej torby widelec i podaje mi go. W pełni świadoma tego, jak
komicznie musi to wyglądać z boku, nachylam się nad kasą, zaglądam do tej
przepastnej dziury i zaczynam grzebać w niej widelcem. Podczas, gdy
ja pracowałam w pocie czoła, za tym nieszczęśnikiem zdążyła się już
ustawić spora kolejka. No nic, muszę facetowi pomóc, bo inaczej sobie nie
pójdzie. Obsłużyłam czekających ludzi i zaczynam zabawę od nowa.
Klient daje mi jeszcze nóż do kompletu, a ja postanawiam zadzwonić do
szefowej, bo to złota kobieta - umie znaleźć wyjście z każdej kryzysowej
sytuacji. Relacjonuję jej wydarzenia z placu boju niczym komentator
sportowy. Na początku użyła niecenzuralnych słów, których przytoczyć nie mogę,
ale potem poradziła co zrobić, a klienta udało się uratować i wypuścić
zadowolonego. „Dbając o klientów, dbasz o swoją Żabkę”, jak głosi
nasze motto. Jeszcze nigdy tak dobitnie się o tym nie przekonałam.
Zamknęłam kasę kilka minut za późno, ale za to z poczuciem spełnionej
misji.
6. W Żabce spełniam się zawodowo
Co niektórzy żartownisie mawiają, że gdyby każdy regularnie
odwiedzał Żabkę, psychologowie nie mieliby pracy. W Żabce nie tylko
zrobisz zakupy, ale i zostaniesz wysłuchany. Ba, czasem nawet uda się rozwiązać Twój problem.
Sama nieraz doświadczyłam takiej sytuacji. Do sklepu wpada
zdyszana klientka, bierze kilka rzeczy, w tym Coca Colę Zero 1,5 litrową.
Gdy skanuję zakupy, cały czas mówi. Narzeka, że bardziej pechowego dnia nie
mogła mieć. Najgorsze, co jej się przytrafiło, to zgubienie słuchawek. „Wie
pani, jak ciężko jest bez słuchawek” – mówi dramatycznym tonem. „Pewnie, że
wiem, nie raz mnie to spotkało – odpowiadam w tym samym tonie. Po chwili spogląda
na butelkę coli i mówi: czy może mi pani tą colę zamienić? Ona jest taka ch**owa… Jako, że jej argument był niepodważalny, spróbowałam to zrobić.
Niestety obie cole wyglądają na paragonie tak samo, więc nie chciałam ryzykować,
że coś pójdzie nie tak i była zmuszona zadowolić się colą zero.
Ostatnimi czasy sporo się jeszcze wydarzyło, ale o tym w części trzeciej. Poznacie paradoks jak się spóźnić do pracy cztery godziny tak, żeby nie zostało to uznane za spóźnienie i nie zostać wyrzuconym z pracy. Ale na dzisiaj tyle.
A kto jeszcze nie widział, pierwszą część znajdzie TUTAJ.







