Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gitara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gitara. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 maja 2020

Rozstrojona gitara

Są takie chwile, gdy wszystko jest na nie
Gdy dźwięki nie brzmią jak powinny
Bo zbyt naciągnięta jest struna D
A struna G brzęczy wciśnięta nieodpowiednio
Dźwięki niby płyną, ale nie takie jak chcesz
Jak można stworzyć muzykę z akordów niepełnych?

Są takie chwile, gdy muzyka nie płynie
Coś nie gra, jeden element nie funkcjonuje jak powinien
Próbujesz go zdiagnozować, myśląc, co ci jest
Nie czujesz się na siłach, by zacząć nowy dzień
By wstać i ruszyć z miejsca
Lub zwyczajnie się uśmiechnąć

I zastanawiasz się, która struna jest temu winna
Co zrobić by muzyka mogła znów popłynąć?
Zakładasz stroik, powoli szarpiesz struny
W ten sposób wszystko uda naprawić
Ach, gdyby życie było tak proste
Jak strojenie gitary
___________________

Zainspirować może wszystko dookoła, nawet zwykłe szarpanie strun 😂Gitara jeszcze nie wylądowała w kącie, nasunęła mi nawet pewne skojarzenie. Pomyślałam, że każdy z nas ma takie chwile, gdy wszystko wydaje się być nie na swoim miejscu,  a wszystko, co by się nie zrobiło, wydaje się pozbawione sensu. Nie trwają one długo, ale pozostaje pytanie - jak się wtedy znowu nastroić? 

wtorek, 14 kwietnia 2020

Bo jak nie teraz, to kiedy?

Są rzeczy, których nie warto odkładać na później. To „później” może nigdy nie nastąpić. Szczególnie w dobie pandemii niczego nie można być pewnym. Może warto niektóre rzeczy z listy rzeczy do zrobienia przed śmiercią zrealizować już teraz? Bo jak nie teraz, to kiedy? Czy warto czekać na lepszy moment?
Pisałam niedawno posta „A gdyby rzucić studia i zostać Marylą Rodowicz?", w którym zastanawiałam się, co by było gdybym rzuciła studia, kupiła gitarę i zaczęła robić karierę. Studiów nie rzuciłam (jeszcze), Maryli Rodowicz pewnie nie dorównam (nigdy), ale jedną rzecz z  tego zamierzenia udało mi się zrealizować, a  mianowicie – kupić gitarę. Chodziłam z tym zamiarem przez miesiąc, aż w końcu kwarantanna, której końca dalej nie widać, zmusiła mnie do znalezienia sobie zajęcia, więc pomyślałam – jak nie teraz to kiedy? Pojawiły się różne głosy typu: „co to w ogóle za chory pomysł?" czy „nie masz na co kasy wydać?” lub też „po co ci to?”, „co ty będziesz z nią robić?”. Ale czasem trzeba przestać słuchać głosów i zrobić swoje. Bo jak nie teraz to kiedy?
Ile razy tak niewiele nam brakuje, by w końcu robić to, co chcemy? Niekiedy to jest tak oczywiste, a mimo to trudno to dostrzec. Nauczyłam się, że z marzeń się nie rezygnuje. Nigdy. Choćby były trudne w realizacji (a to było i to bardzo – podczas nauki akordów barowych nie raz byłam bliska wyrzucenia gitary przez okno🤣), to przecież jest właśnie to, co daje siłę, żeby iść dalej. Szczególnie w tak ciężkim czasie.
Całe zamieszanie wywołane przez pandemię powoduje wiele refleksji, na które w codziennym zabieganiu nie starczało czasu. Jesteśmy zmuszeni do zmian. Uczymy się żyć na nowo. Na nowo też uczymy się budować relacje. Izolacja wymusza relacje na odległość, co nie jest łatwym zadaniem. Oby starczyło nam siły i nadziei, bo przecież wszystko, co złe, musi kiedyś minąć.
       Na dzisiaj tyle. Wybaczcie, że ostatnio tak krótko, ale jakoś to siedzenie w domu ani trochę nie działa na mnie twórczo. Też macie podobnie?