środa, 7 października 2020

Wejdź do szafy!

Wraz z końcem przerwy wakacyjnej wracam do pisania. Sporo się u mnie ostatnio dzieje, ciężko znaleźć chwilę, żeby zebrać myśli. Nowe studia, nowe miasto, nowi ludzie. W pewnym sensie też nowa ja. Nieraz się zastanawiam, jak to jest, że w każdym miejscu zostawiamy cząstkę siebie. Jak to możliwe, że w każdym miejscu coś zostawiamy, a jednocześnie życie toczy się dalej. Ludzie, miejsca, wspomnienia i emocje, które nam towarzyszyły już na zawsze zostaną związane z tym miejscem. Niekiedy mam wrażenie, że czas biegnie zbyt szybko. Że to, co dobre, zbyt szybko mija i pozostaje pustka. Ale właśnie ta pustka jest potrzebna, by odkryć siebie na nowo. 

A co to znaczy odkryć siebie? Gdy pewnego razu przechodziłam wzdłuż rynku, zaczepił nas chłopiec. Robił wywiad, który potrzebny mu był do szkolnego projektu, i zadał mojemu znajomemu serię dziwnych i dziwniejszych pytań. Jedno z nich brzmiało: „Kim chcesz być w przyszłości?” Zazwyczaj wtedy nasze myśli wędrują ku różnym podniosłym ideom. Lekarzem, prawnikiem, architektem, księgowym. Chcę pomagać ludziom, chcę być sławny, chcę być szanowany. Ale czy te pragnienia nie przysłaniają nam czegoś istotnego? Tutaj, co mnie zastanowiło, padła po prostu odpowiedź: „sobą”. Można pomyśleć, ot nic nadzwyczajnego. Tylko kiedy tak naprawdę jesteśmy sobą? Przy rodzicach? Na uczelni? w pracy? Wśród znajomych? Każda sytuacja to pewien zestaw oczekiwań, pewna rola, jak w teatrze. Posłuszna córka, dobra koleżanka, pracownik starający się o awans, kumpel próbujący zaimponować znajomym. A gdzie jest miejsce na to „ja” prawdziwe? 

Nieżyjący już ks. Pawlukiewicz użył symbolicznego obrazu. Dopiero, gdy wejdziemy do szafy, pobędziemy sami w swoim towarzystwie i znajdziemy chwilę na refleksję, wtedy jesteśmy sobą. Często boimy się tego, bo mogą dojść do głosu rzeczy dawno zapomniane. W codziennym zabieganiu ciężko jest wygospodarować ten czas na „wejście do szafy". Ale może warto?

12 komentarzy:

  1. To, aby spędzać czas tylko ze sobą jest bardzo ważne i nie należy się tego obawiać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli robi się pustka, to znaczy, że brakuje jakiegoś składnika. To trochę jak z posiłkiem, albo jest pełnowartościowy, albo taki sobie. Niech świat pędzi, ale po co się tym przejmować? Czas go strawi, nas zostawi. ;)

    "Gdzie miejsce na to prawdziwe ja?" To trzeba sobie wypracować. Na początku uczymy się jak grać, żeby zadowolić ludzi wokół. Jak się przypodobać innym ludziom. Przykładziki: w dzieciństwie jesteś grzeczna, żeby mama była z ciebie dumna. W pracy jesteś cicha, żeby szef nie miał z Tobą problemów, raczej unikasz wyjawiania swojego zdania. Szefowie przecież nie lubią jak pracownicy z nimi dyskutują.
    Cały czas praktycznie musimy zadowalać innych. Ale jest czas, kiedy wychodzimy z okowów. Z dzieciństwa, albo z pracy (w każdym czasie wolnym). I tu mamy szerokie pole do popisu.

    Nie wchodziłabym do szafy, bo tam jest nudno, ale pójść na spacer albo zrelaksować się przy fajnym hobby - pewnie, że tak. :) Ja zawsze myślę w trakcie działania, może inni potrzebują na to wyciszenia, (na zagłębienie się w sobie, kontemplację, modlitwę...) ja nie bardzo. Żeby przemyśleć jakąś sprawę, muszę pomalować kolorowankę albo walnąć obraz. A z Bogiem staram się być w każdej chwili, także w pracy. W końcu Biblia mówi - módlcie się bezustannie, a czym jest modlitwa? Rozmową z Nim. :)
    W szafie (tej metaforycznej i nie), chyba bym wzorki zaczęła skrobać. ;D ;D ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno warto :)
    Ciekawy wpis. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie nie wiem czy powinno się wejść do szafy, powiedziałabym, że lepiej sprawdzić siebie w nietypowych warunkach - tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono, a co można sprawdzić w szafie?

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie spore zmiany u Ciebie. Takie nowe środowisko jednak zawsze jest ciekawe. Mi ten czas tez bardzo szybko leci. Mam wrażenie, ze w dzisiejszych czasach ciężko jest być sobą w 100% i warto mieć przy sobie ludzi przy których możemy właśnie tacy być :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Być sobą. Ładnie powiedziane

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubiłam ks. Pawlukiewicza,jaka szkoda,ze juz go nie ma między nami, mądry człowiek!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie ma czegoś takiego jak "zawsze jestem sobą". :) często zapominamy, kim jesteśmy, co chcemy robić, czy cieszymy się z miejsca, w którym się znaleźliśmy.
    Ja lubię pobyć sama. Jakaś podróż, nowi ludzie, to pomaga mi przypomnieć kim jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. do bycia sobą dojrzewa się przez lata. Nie jest to coś co się od razu teraz zaraz odkrywa tylko z każdym rokiem uczymy się czegoś więcej i więcej o nas samych

    OdpowiedzUsuń
  10. Bycie sobą przychodzi z dojrzałością. Nie tą opisaną wiekiem :)
    Ja akurat czuję się w większości sytuacji sobą, czasem człowiek dopasowuje się do pewnych schematów, ale co najważniejsze - nie robię po prostu nic wbrew sobie.

    OdpowiedzUsuń

Przeczytane? Skomentuj, jestem wdzięczna za każdą opinię 😊